Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (6 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (5 pkt.)

21. kolejka: Jagiellonia Białystok - Pogoń Szczecin 1-0

Tomasz Frankowski strzelając gola w czwartej minucie spotkania Jagiellonii Białystok z Pogonią Szczecin po raz kolejny wpisał się do historii polskiego futbolu. Ze 168 bramkami na koncie awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów wyprzedzając Gerarda Cieślika. Przed nim są tylko Ernest Pohl i Lucjan Brychczy.

"Franek" pewnie wykorzystał rzut karny, wyczekując bramkarza i posyłając piłkę do siatki, gdy ten już się rzucił. Po golu manifestując swoją radość napastnik Jagiellonii zdjął koszulkę, a tam z przodu miał napis "Dziękuję za asysty", natomiast z tyłu wypisane nazwiska tych wszystkich, którzy przyczynili się do jego trafień.

Reklama

Na liście najlepszych strzelców polskiej ekstraklasy Frankowskiego wyprzedzają już tylko Pohl (186 goli) i Brychczy (182), choć niektórzy eksperci twierdzą, że w  statystyce Cieślika doszło do pomyłki i ma on o jedną bramkę więcej, w sumie 168.

Rzut karny dla gospodarzy został podyktowany za bezmyślne zagranie Maksymiliana Rogalskiego, który ustawiony w murze zupełnie niepotrzebnie trzymał ręce w górze, w które trafił wykonywujący rzut wolny Dawid Plizga.

Pogoń w dziewiątej minucie miała wspaniałą okazję do wyrównania, ale Adrian Frączczak dostawszy prostopadłe podanie od Bartosza Ławy, który po dłuższej przerwie wrócił do podstawowego składu "Portowców", zbyt mocno wypuścił sobie piłkę i przejął ją Jakub Słowik. A z prawej strony stał jeszcze nieobstawiony Tomasz Chałas.

W 15. minucie Rogalski mógł się zrehabilitować za głupie zachowanie na początku meczu, jednak po indywidualnej akcji strzelił za słabo i bramkarz Jagiellonii pewnie obronił.

Gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie w 39. minucie. Z rzutu wolnego dośrodkował Plizga, do piłki w polu karnym dopadł Adam Dźwigała, ale jego strzał w świetnym stylu sparował Radosław Janukiewicz, który w bramce Pogoni zastąpił Duszana Pernisza. W ogóle Dariusz Wdowczyk, trener "Portowców", dokonał w sobotę kilku zmian w porównaniu do przegranego meczu z Lechem Poznań. Na ławce rezerwowych, oprócz słowackiego golkipera, znaleźli się też Edi Andradina, Donald Djousse czy Adrian Budka.

W przerwie szkoleniowiec gości wprowadził dwóch nowych piłkarzy  - Djousse i Sebastiana Rudola. Gra Pogoni się ożywiła, ale nie miało to przełożenia na sytuacje bramkowe. Jagiellonia wyglądała natomiast, jakby jednobramkowe prowadzenie w zupełności ją zadowalała. Była wycofana i rzadko atakowała. W 68. minucie błąd popełnił Frączczak, który na środku boiska stracił piłkę na rzecz Plizgi. Ten ruszył do przodu i Emil Noll nie widział innego wyjścia, jak sfaulować rywala. Marcin Borski nie wahał i pokazał obrońcy z Demokratycznej Republiki Konga czerwoną kartkę.

To jednak "Portowcy", mimo że grali w dziesiątkę, stworzyli sobie groźną okazję do wyrównania. W 75. minucie dwa razy blisko pokonania Słowika był Djousse, ale najpierw nie trafił dobrze w piłkę, a potem przestrzelił "główkując" z kilku metrów.

Trzy minuty później siły się wyrównały. Lubosz Hanzel sfaulował Frączczaka, za co został ukarany drugą żółtą kartką i w konsekwencji musiał opuścić murawę.

Jagiellonia Białystok - Pogoń Szczecin 1-0 (1-0)

Sędziował Marcin Borski (Warszawa). Widzów 3028.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje