Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Ryszard Staniek przed meczem Górnika z Legią

- Górnik nie może się odkryć, bo Legia z przodu ma dwójkę bardzo dobrych napastników i Brazylijczyka Guilherme, który jest jednym z najlepszych zawodników w lidze. Chciałbym, żeby Górnik zremisował, ale jeżeli będzie grał otwartą piłkę, to Legia go skarci - mówi w rozmowie z Interią Ryszard Staniek.

W latach 90. Ryszard Staniek był jednym z najlepszych polskich piłkarzy. Kibice do dziś pamiętają bramkę, jaką zdobył w olimpijskim finale w Barcelonie w 1992 roku, w meczu Hiszpania - Polska 3-2 czy efektowne trafienie w grupowych meczu Ligi Mistrzów w barwach Legii przeciwko norweskiemu Rosenborgowi 3-1 jesienią 1995. 

Reklama

Przed niedzielnym klasykiem Górnika z Legią ten były piłkarz obu klubów opowiada Interii o nieznanym epizodzie ze swojej kariery. 

Okazuje się, że w 1995 roku, po okresie gry w hiszpańskiej Osasunie, był bliski ponownej gry w Górniku. 

- Do Legii trafiłem trochę przypadkowo. Janek Urban proponował działaczom w Zabrzu, żebym ponownie tam wrócił. Niestety, nikt się nie odezwał. Potem zabrzańscy kibice mieli do mnie żal, a przecież nie była to moja wina, że trafiłem do Legii. Ułożyli nawet piosenkę na mój temat: "Byłeś idolem, a zostałeś gorolem". To mnie bolało, bo trochę zdrowia w Górniku zostawiłem - wyznaje Staniek, w latach 1990-93 piłkarz Górnika, a w okresie 1995-98 Legii.  

Michał Zichlarz 

Dowiedz się więcej na temat: Górnik Zabrze | Legia Warszawa | Ryszard Staniek | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje