Reklama

Reklama

Obrona Górnika Zabrze: zaskakujący pomysł byłego mistrza Polski

- Jeśli chodzi o obronę Górnika to liczę na manewr z... przestawieniem pozycji bardziej ofensywnemu piłkarzowi - uważa Henryk Latocha, obrońca Górnika na przełomie lat 60. i 70., czterokrotny mistrz Polski z zabrzańskim klubem.

W zeszłym sezonie defensywa Górnika należała do jednej z gorszych w ekstraklasie. Zabrzanie stracili w meczach ligowych 55 goli. Gorszy bilans miały jedynie Nieciecza (56 goli - spadła), Zagłębie Lubin (59 goli) i Górnik Łęczna (60 goli - spadł. W dodatku w przerwie letniej odeszli dwaj podstawowi obrońcy: Przemysław Wiśniewski (do Venezii) i Adrian Gryszkiewicz (do Paderborn 07). Wydaje się, że ustawienie nowej linii defensywnej to jedno z najważniejszych zadań stojących przed nowym trenerem Bartoschem Gaulem.

Reklama

O defensywie Górnika rozmawiam z Henrykiem Latochą, obrońcą tego klubu w latach 1965-72, czterokrotnym mistrzem Polski, reprezentantem kraju.

Paweł Czado: Czy odejście Gryszkiewicza i Wiśniewskiego to duża strata? 

Henryk Latocha: - W mojej opinii nie, aż tak ich straty widać nie będzie. Żeby było jasne: nie chce nikogo krytykować, bo krytykować najłatwiej. Wiadomo jednak, że chciałbym Górnika widzieć mocnego. 

Co do Gryszkiewicza - to nie był zły zawodnik, ale trzeba było nad nim dużo pracować, bo robił dużo błędów, choćby jakiś karny, bo sfaulował zbyt pochopnie. Do tego to nie jest szybki piłkarz. Z kolei Wiśniewski zapowiadał się bardzo dobrze, jeszcze dwa lata temu dobrze grał, ale potem obniżył poziom. Wydaje mi się, że poczuł się pewny, mówiło się, że może trafić do reprezentacji. A on zaczął miewać słabe występy i robił błędy. Potem się ustabilizował, ale w mojej opinii nie na takim poziomie jak grał dwa lata wcześniej.  

Henryk Latocha: Dla środkowych obrońców najważniejsza jest szybkość

To kto może być liderem formacji obronnej w przyszłym sezonie? Rafał Janicki?- Ten piłkarz ma jeden problem: nie robi poważnych błędów, ale jest dość powolny. Nie wiem w jakim systemie będzie grał Górnik, za Jana Urbana grał zarówno trójką jak i czwórką obrońców. Przy czwórce defensorów musi być przynajmniej jeden szybki stoper. Nie wiem kto ma pełnić w Górniku tę rolę...

Tak szczerze mówiąc liczę na manewr z... przestawieniem piłkarzowi pozycji. Liczę, że stoperem można zrobić... Roberta Dadoka! To bardzo szybki piłkarz, no i nie boi się... Trener musiałby mu jednak poświęcić mnóstwo uwagi i czasu. Tak jak mnie poświęcał Geza Kalocsay kiedy zmienił mi pozycję. Ja przecież zaczynałem jako napastnik i obawiałem się tej zmiany. Nie wystarczyło mi powiedzieć, trzeba było mi jeszcze pokazać. A wejście pewnych zachowań w nawyk dodatkowo wymaga czasu. 

Jeśli chodzi o stopera to w mojej opinii najważniejsza jest szybkość, jej nie da się nauczyć. Nawet zawodnik, który niespecjalnie grać by nie umiał, ale był naturalnie szybki - bardziej przyda się na tej pozycji niż ktoś doświadczony, ale z brakami szybkościowymi. A najlepiej mieć dwóch takich, bo jeden, ze względu na losowe przypadki to za mało. 

Henryk Latocha: Trenerzy muszą jakoś tę obronę uformować

Ale co: przydałoby się sprowadzić jeszcze jednego szybkiego stopera?

- Uważam, że gdyby trener dużo pracował z tymi młodymi to byłby z tego efekt. Wiadomo, że pierwszy nie zawsze miałby czas, musi zajmować się całą drużyną, ale przynajmniej drugi trener mógłby dużo tutaj osiągnąć.  

Bartosch Gaul mówił mi, że preferuje ustawienie 3-4-3 a więc trójką obrońców. W ostatnim sparingu Górnik pokonał ukraińską Worskłę Połtawa 2-1 z tyłu grała trójka Rafał Janicki - Aleksander Paluszek - Erik Janża. Potem w drugiej połowie weszła kolejna trójka: Jakub Szymański - Maksymilian Gandziarowski - Bartłomiej Eizenchart. Z wypożyczenia wrócił Paluszek, który pół roku grał na Słowacji w FK Pohrone a wiosną w I-ligowej Skrze Częstochowa. Teraz wrócił, z spraringu z Ukraińcami strzelił nawet bramkę. Na boku może grać jeszcze Paweł Olkowski.

Henryk Latocha:  - Pewnie będą mecze, że Paweł będzie grał na prawej obronie. Zobaczymy jak Górnikowi pójdzie. Z tych piłkarzy, których pan teraz wymienił to w wielu przypadkach młodzi zawodnicy, którzy wymagają dużo uwagi, cierpliwości, trzeba z nimi dużo pracować. Tłumaczyć im czego oczekuje. A efekty wymagają czasu. Tak czy inaczej: trenerzy muszą jakoś tę obronę uformować. Nie ma wyjścia. 

rozmawiał w Bieruniu: Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL