Reklama

Reklama

Mistrz olimpijski: Żal mi Wisły, jej los to nauka dla innych, dla Górnika

- Wydawało się, że Wisła ma niezły skład. Jest tam zainteresowanie, piękny stadion, duże miasto... Okazuje się, że to jednak nie wszystko. Żal mi ich, to klub z tradycjami, ale taka właśnie jest ligowa piłka. To uczy, że ludzie w klubie muszą być cały czas skoncentrowani. To nauka dla Górnika, dla innych klubów - mówi Zygmunt Anczok, były reprezentant Polski, mistrz olimpijski z 1972 roku.

Zygmunt Anczok to jednak z legend polskiego futbolu. Przez wielu uważany za najlepszego polskiego lewego obrońcę wszech czasów. Podstawowy zawodnik drużyny Kazimierza Górskiego, zdobywca złotego medalu olimpijskiego w Monachium. Właśnie wtedy zdobywał mistrzostwo z Górnikiem Zabrze. Dwa lata później na pamiętne mistrzostwa świata w 1974 roku nie pojechał z powodu kontuzji. Nadal uwielbia sport, nie tylko piłkę nożną. Kiedy może - jeździ na mecze Górnika. 

Wystarczyło, że Górnik pograł bardziej skrzydłami

Paweł Czado: Ostatni mecz Górnika w tym sezonie u siebie był niecodzienny. 

Reklama

Zygmunt Anczok: - To prawda. Akurat mogę coś na ten temat powiedzieć, byłem na Roosevelta i widziałem jego... duży fragment (uśmiech). W grze z Łęczną Górnik długo prezentował się słabo, niewiele mu wychodziło. Bardzo chciałem zobaczyć tenisowy mecz Novaka Djokovicia [w finale turnieju ATP w Rzymie Serb pokonał Stefana Tsisipasa 6:0, 7:6(5), przyp. aut]. więc po drugiej bramce opuściłem stadion i wróciłem do domu. 

Żona pyta mnie zdziwiona czemu już jestem, skoro Górnik wygrał 4-2. "Jak to, przecież przegrywał 0-2?!" - odpowiedziałem. Aż obejrzałem potem ten mecz do końca. W pierwszej połowie Górnik grali dużo do nogi, właściwie cały czas. W drugiej wystarczyło, że pograli bardziej skrzydłami, zaczęli więcej dośrodkowywać i ładnie to się ułożyło, dało efekt.

Co pan sądzi o Lukasie Podolskim?

- Pokazał w tej rundzie, że bardzo wiele znaczy dla Górnika, to duża siła. Pytanie tylko czy zostanie... Z jednej strony słyszę, że tak, z innej, że nie. Na pewno jednak Górnikowi by się przydał.

Los Wisły Kraków wiele uczy

Co dalej z Górnikiem? Jaki może być w przyszłym sezonie?

- Losy innych uczą, że nie można pozwolić sobie nawet na chwilę nieuwagi. Przykładem może być Wisła Kraków. Wydawało się, że mają niezły skład. Jest zainteresowanie, piękny stadion, duże miasto... Okazuje się, że to jednak nie wszystko. Żal mi ich, to klub z tradycjami, ale taka właśnie jest ligowa piłka. To uczy, że ludzie w klubie muszą być cały czas skoncentrowani. To nauka dla Górnika, dla innych klubów. 

rozmawiał: Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL