Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Legia - Górnik 1-0. Łukasz Wolsztyński: VAR nam nie pomaga

Łukasz Wolsztyński mógł być bohaterem niedzielnego szlagieru 16. kolejki Ekstraklasy. W meczu przeciwko Legii młody napastnik Górnika Zabrze trafił do siatki w 16. minucie, ale po kilkudziesięciu sekundach jego trafienie zostało anulowane. - Tam w wozie VAR, wszystko widzą, na pewno oglądali tą sytuację z dziesięć razy i na pewno podjęli prawidłową decyzję – tłumaczył spokojnie po meczu Wolsztyński.

W 16. minucie meczu z mistrzem Polski na jego terenie, napastnik Górnika świetnie znalazł się w polu karnym i z kilku metrów skierował piłkę do siatki. Arkadiusz Malarz był bez szans. Sędzia Jarosław Przybył anulował jednak gola korzystając z systemu VAR. Okazało się, że chwilę wcześniej na minimalnym spalonym był Igor Angulo. Przypomniała się sytuacja w meczu z Zagłębiem Lubin. Tam trafienie Szymona Matuszka w końcówce pierwszej połowy również zostało anulowane. I z Legią i z Zagłębiem Górnik przegrał.

- Wiadomo, po takiej decyzji był smutek, ale jeżeli sędziowie zdecydowali o anulowaniu bramki, to znaczy, że była to prawidłowa decyzja. Sami skupiamy się na swojej grze, a nie na decyzjach sędziów i VAR-u. Na pewno siedzi to gdzieś z tyłu głowy, ale z drugiej strony trzeba patrzeć do przodu, na to, co jest . Z Zagłębiem Lubin było podobnie, tam też przegraliśmy. VAR nam nie pomaga, ale nie ma co się co tym zajmować. Jedziemy dalej - podkreśla Wolsztyński.
 
Mecz w Warszawie o pozycję lidera dwa razy był przerywany. Najpierw w 30. minucie, a potem w 70. Za pierwszym razem przerwa trwała prawie 10 minut, za kolejnym aż kwadrans. Wszystko z powodu "pokazu" pirotechnicznego urządzonego przez kibiców Legii.
Warszawskim fanom szpilę wbił prezes PZPN Zbigniew Boniek "Są dwa światy..." - napisał na Twitterze, zamieszczając przy tym dwa sugestywne zdjęcia, jedno z pożegnania Artura Boruca na Stadionie Narodowym, a drugie z zadymionego stadionu przy ulicy Łazienkowskiej.

Piłkarze musieli schodzić do szatni i czekać aż będzie można ponownie grać. - Wiadomo, że taka sytuacja wybija z rytmu. Dziesięć minut stoimy i nie wiemy co ze sobą zrobić, a nogi dostają w kość. Tym bardziej, że jeżeli chodzi o nas, to gramy praktycznie tym samym składem od kolejki do kolejki. Tak samo mogliby powiedzieć piłkarze Legii. Nie ma co zwalać wszystkiego na te przerwy - mówi Wolsztyński.

Teraz w Zabrzu trwają już przygotowania do piątkowego meczu z Jagiellonią u siebie. - Mecz z Legią to dobra lekcja. Graliśmy przecież z mistrzem Polski. Trzeba szanować tę przeprawę. Teraz  spotkanie z Jagiellonią, które jest kolejnym etapem. Wiadomo, gramy na swoim stadionie, więc cel jest jeden, zdobycie trzech punktów - podkreśla jeden z kluczowych graczy Górnika.

Michał Zichlarz

Reklama

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Wolsztyński | Górnik Zabrze | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje