Reklama

Reklama

Krzysztof Mączyński: Takich ofert się nie odrzuca

- Dziękuję wszystkim, dzięki którym zaistniałem w Górniku. Trenerom i kolegom z zespołu podziękowałem osobiście, dziękuję także zarządowi i kibicom. Możliwość gry w tak wielkim klubie była dla mnie nobilitacją - powiedział na zakończenie swojej 2,5-letniej przygody z zabrzańskim klubem Krzysztof Mączyński, który przechodzi do chińskiego Kuejczou (Guizhou) Renhe.

- Dziękuję wszystkim, dzięki którym zaistniałem w Górniku. Trenerom i kolegom z zespołu podziękowałem osobiście, dziękuję także zarządowi i kibicom. Możliwość gry w tak wielkim klubie była dla mnie nobilitacją - powiedział na zakończenie swojej 2,5-letniej przygody z zabrzańskim klubem Krzysztof Mączyński, który przechodzi do chińskiego Kuejczou (Guizhou) Renhe.

Dziś pożegnałeś się z kolegami w szatni. Jakie są Twoje dalsze plany? 

Krzysztof Mączyński: - W sobotę lecę do Chin na badania. Już stamtąd udam się na zgrupowanie reprezentacji, które rozpoczyna się w połowie stycznia w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Przyjąłeś propozycję Kuejczou Renhe bez namysłu?

- Na początku były chwile zawahania. Nie była to dla mnie łatwa decyzja, zwłaszcza jeśli chodzi o odległość dzielącą Chiny i Polskę. Z każdym dniem było jednak łatwiej, aż w końcu doszedłem do wniosku, że takich ofert się nie odrzuca. Na transferze korzystam ja, sportowo i finansowo, ale także zarabia Górnik.

Reklama

Na pewno nie spodziewałeś się, że przyjdzie Ci się żegnać z Górnikiem w takich okolicznościach?

- Przez te 2,5 roku spędzone w Górniku bardzo dużo zyskałem. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że był to dla mnie okres bardzo ciężkiej pracy. Ale w końcu po to się trenuje, żeby robić postępy. Wszystko zaprocentowało już w momencie powołania do reprezentacji Polski i debiutu, czym spełniłem swoje marzenie. Teraz robię kolejny krok do przodu, bo Kuejczou Renhe to bardzo dobry klub, grający w odpowiedniku europejskiej Champions Leauge. Dostałem szansę i chcę ją wykorzystać. Jestem zadowolony i jednocześnie bardzo ciekawy tego, co przede mną.

Adam Danch w dalszym ciągu się rehabilituje, więc wychodzi na to, że Górnik musi szukać nowego kapitana...

- Przy okazji pożegnania z chłopakami nawet śmialiśmy się z tego, bo kilku chętnych już się zgłosiło. Sam nie wiem, czy miałbym swojego faworyta do tej roli. Na pewno będę śledził losy Górnika i z zaciekawieniem zobaczę pierwszy mecz, by sprawdzić kto wyprowadza drużynę na boisko. Trzymam też kciuki za Adama i jego szybki powrót do gry. Mam nadzieję i życzę tego chłopakom, by wiosna była w ich wykonaniu udana. Dobre miejsce Górnika na zakończenie sezonu będzie także moim sukcesem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL