Reklama

Reklama

Hubert Kostka dla Interii: Bartosch Gaul łatwo miał nie będzie

Ósme miejsce to nie jest szczyt marzeń. Wydaje mi się naturalnym, że zawsze każdy następny sezon powinien być lepszym od poprzedniego - uważa Hubert Kostka, jeden z symboli zabrzańskiego klubu.

Ze zdaniem Huberta Kostki w temacie Górnika Zabrze zawsze warto się zapoznać - zdobywał z tym klubem mistrzostwo Polski aż dziesięć razy (osiem razy jako zawodnik, dwa - jako trener). Porozmawialiśmy więc o zabrzańskiej drużynie przed nowym sezonem.

Hubert Kostka: Najważniejsze to poukładać obronę

Paweł Czado: Jak pan ocenia zatrudnienie Bartoscha Gaula na stanowisko trenera Górnika Zabrze?

Hubert Kostka: - Bardzo odważny ruch ze strony klubu. Zaskoczył mnie wiek tego szkoleniowca. 34 lata... Kiedy ja zaczynałem pracę w Górniku pierwszy raz jako trener, miałem 36 lat. Pewne jest, że nie będzie miał łatwo. Wcześniej słyszałem, że Górnik szuka w Niemczech, słyszałem o Mirko Slomce, ale kiedy doszło do mnie, że Górnik na nowego szkoleniowca ma 50 tysięcy złotych, to zwątpiłem, że Slomka w Górniku się pojawi. 

Reklama

Jakie będzie najważniejsze zadanie dla Gaula przed nowym sezonem?

- Sklecić, poukładać i zgrać obronę. Wydaje mi się, że to może być trudne: odeszło z defensywy dwóch ważnych piłkarzy [Przemysław Wiśniewski i Adrian Gryszkiewicz, przyp.aut.] Zostaje Rafał Janicki, to solidny zawodnik, ale wybitnym bym go nie nazwał.

Bartosch Gaul mówił mi, że chce z piłkarzami dużo rozmawiać, poznać nie tylko umiejętności, ale i charakter piłkarzy.

- To bardzo dobrze. Im więcej trener wie o własnych piłkarzach, tym lepiej. To zawsze ma wpływ na właściwie poukładanie drużyny. Z drugiej strony - praca trenerów jest ważna, ale o wynikach zawsze decydują piłkarze, nie szkoleniowcy.

Hubert Kostka: Ogromny plus, że zostaje Lukas Podolski

Na co stać Górnika w następnym sezonie? Na lepszy wynik niż za Jana Urbana?

- Ósme miejsce to nie jest szczyt marzeń. Wydaje mi się naturalnym, że zawsze każdy następny sezon powinien być lepszym od poprzedniego. O celach przed sezonem trudno mówić, właściwie zawsze każdemu szkoleniowcowi trudno go postawić. W ciągu całej mojej kariery trenerskiej tylko raz wyznaczyłem cel: było to przed mistrzowskim sezonem Szombierek [1979/80, przyp. aut.]. Doskonale już jednak znałem tę drużynę, prowadziłem ją dłuższy okres, wiedziałem, jaki ma potencjał na tle reszty ligi.

CZYTAJ TAKŻE: Niemcy w Górniku Zabrze. Pomagali ratować klub

Co do Jana Urbana - nie podoba mi się sposób, w jaki pozbyto się go z Górnika. Uważam to za skandal. Urban był na urlopie, wrócił, poprowadził trening, by usłyszeć, że z niego rezygnują. Oczywiście każdy trener musi zdawać sobie sprawę, że jeśli zatrudniają, to pewnie kiedyś będą zwalniać... Ale rzeczywiście: podczas pracy przyjemnie oglądało się grę Górnika, jego mecze były zajmujące. Wydaje mi się, że chemia między Urbanem a drużyną była. Oczywiście trzeba mieć w głowie, że ósme miejsce na koniec minionego sezonu to nie jest wcale wielkie osiągnięcie. Pamiętam, że kiedy pierwszy prowadziłem Górnika jako trener, to już po rundzie jesiennej drugiego sezonu mojej pracy zostałem zwolniony, a pozycja nie była wiele gorsza [po 19 meczach Górnik był wówczas jedenasty - przyp. aut.].

Muszę jednak podkreślić: dla mnie Jan Urban to dobry fachowiec, wydawało mi się, że ma szanse na stanowisko selekcjonera, ma predyspozycje i umiejętności. Z drugiej strony ma już sześćdziesiątkę. Dla mnie w tym wieku powinno się już myśleć o końcu kariery, ja w tym wieku czynnym trenerem już nie byłem.

Coś optymistycznego o Górniku?

- Ogromnym plusem dla Górnika jest fakt, że zostaje w klubie Lukas Podolski. Młodzi piłkarze nadal będą mogli się od niego bardzo wiele uczyć w różnych aspektach. Pytanie tylko, czy będą chcieli i potrafili...

Rozmawiał: Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL