Reklama

Reklama

​Górnik Zabrze. Zaliczyli mecz na duży minus. Czego zabrakło?

Poniedziałkowy mecz "Górników" z beniaminkiem Wartą Poznań miał dać odpowiedź na pytanie, o co zabrzanie będą walczyć na finiszu ligowych rozgrywek. Po tym co zobaczyliśmy na Stadionie im. Ernesta Pohla, wnioski dla drużyny prowadzonej przez Marcina Brosza nie są optymistyczne. Warta wygrała 2-1 i w tabeli zrównała się punktami "jedenastką" z Zabrza.

Przed starciem w wielkanocny poniedziałek Górnika i Wartę dzieliło pięć miejsc w ligowej tabeli. Jesienią zabrzanie wygrali w Grodzisku Wielkopolskim 1-0 po trafieniu z karnego Jesusa Jimeneza i trener Piotr Tworek wspominał, że i jemu i zawodnikom ten wynik "siedział" w głowach. Poznaniacy zaskoczyli gospodarzy ofensywną grą. Do tego dołożyli  solidny, czy bardzo solidny występ w defensywie. To sprawiło, że "Górnicy" byli bezradni. Na pierwszy celny strzał czekali zresztą do 69. minuty, kiedy to zza pola karnego "wypalił" Jimenez, zdobywając efektownego gola. Jak się zresztą okazało, było to jedyne celne trafienie zabrzan w przegranym spotkaniu, a przecież w drugiej połowie na boisku było trzech napastników: Richmond Boakye oraz wspomniany Jimenez, a także Piotr Krawczyk, który pojawił się na murawie zaraz po przerwie. Na niewiele się to zdało.

Reklama

  - W pierwszej połowie zabrakło nam spokojnego rozgrywania. Po prostu tego, żebyśmy grali w piłkę. Za dużo było nerwowości. Pozwalaliśmy Warcie na zbyt wiele, na to by wchodziła w naszą połowę czy w pole karne. Stwarzali dużo zagrożenia. Po przerwie wyglądało to trochę lepiej, ale i tak nie dało nam to punktów. Szybko stracona na początku drugiej połowy bramka podcięła nam skrzydła. W rezultacie udało nam się strzelić jednego gola, na kolejnego zabrakło już czasu. Podsumowując, to mecz na duży minus. Z jakimi zadaniami wszedłem na boisko? Jako defensywni pomocnicy mieliśmy dostarczać piłkę na wahadła oraz do Jesusa, na "dziesiątkę". Po części nam się to udawało. Stwarzaliśmy sytuacje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać - komentował po spotkaniu Daniel Ściślak, który jak Krawczyk, pojawił się na boisku w 46. minucie.

Warta wygrała i w ligowej tabeli zrównała się punktami z Górnikiem. Kolejny rywal podopiecznych Marcina Brosza będzie jeszcze bardziej wymagający. W poniedziałek 12 kwietnia rywalem drużyny z Zabrza będzie Piast. Mecz odbędzie się w Gliwicach.

Michał Zichlarz, Zabrze

Ekstraklasa - wyniki, terminarz i tabela

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL