Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Górnik Zabrze. Wolsztyński: Obrońcy wyczyniali cuda

W Zabrzu radość po pokonaniu beniaminka z Częstochowy 1-0. Nie byłoby wygranej drużyny prowadzonej przez Marcina Brosza, gdyby nie świetna gra defensorów górniczej jedenastki, z Pawłem Bochniewiczem i Przemysławem Wiśniewskim na czele.

Wygrana Górnika z ekipą spod Jasnej Góry rodziła się w bólach. To goście dyktowali warunki na boisku i mieli swoje szanse. Tak było do 63. minuty, kiedy to niefortunnie interweniował Igor Sapała, kierując piłkę do własnej bramki. Jak drugą wygraną w tym sezonie skomentowali piłkarze Górnika?    

- Powiedziałbym, że to co w Krakowie w meczu z Wisłą zostało nam zabrane, to teraz odzyskaliśmy. Mecz w naszym wykonaniu był bardzo słaby, tak mi się przynajmniej wydaje, bo to Raków miał inicjatywę. Może nie mieli jakiś klarownych sytuacji, bo nasi środkowi obrońcy wyprawiali tam z Martinem Chudym w bramce cuda. W ogóle trzeba powiedzieć, że nasz blok defensywny i w destrukcji graliśmy bardzo fajnie. Z przodu jednak brakowało czegoś, brakowało jakiegoś kończącego podania - podkreśla Łukasz Wolsztyński.

Reklama

Ofensywny piłkarz jedenastki z Zabrza nie był zadowolony ze swojej postawy.

- Raków bardzo dobrze przygotował się do meczu u nas. Mnie na przykład zupełnie odcinano od podań. Absolutnie nie jestem zadowolony ze swojej gry. Muszę jeszcze raz na spokojnie obejrzeć całe spotkanie oraz wszystko przeanalizować i wprowadzić korekty do swojej gry, bo słabo to wyglądało - twierdzi napastnik Górnika.

- Ciężko było o jakąś klarowną sytuację, szczególnie w pierwszej połowie, bo po przerwie pod tym względem było już lepiej. Raków się otworzył, Petraszek powędrował do przodu jako napastnik, były luki i mieliśmy swoje sytuacje, ale dalej nie było to nic klarownego. No może z wyjątkiem tej okazji, którą miał Igor Angulo na końcu spotkania. Cieszymy się przede wszystkim z tego, że wygraliśmy ten mecz. Nie jest ważne w jakim uczyniliśmy to stylu, ale najistotniejsze jest to, że trzy punkty zostały u nas. Tym bardziej przy naszej publiczności, gdzie jak widać po frekwencji kibice znowu dopisali. To super sprawa i trzeba się z tego cieszyć - mówi "Wolsztyn".

Sobotni mecz w Zabrzu oglądało prawie 18 tys. fanów. Tylko w Poznaniu w 4. kolejce Ekstraklasy było więcej kibiców. Górnik na swoim koncie ma już 7 punktów. Raków o cztery mniej.

Michał Zichlarz, Zabrze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje