Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (4 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (4 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (4 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 5 .Radomiak (4 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (4 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (4 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (3 pkt.)

Górnik Zabrze - Śląsk 2-2. Zapolnik: Brakuje punktów i szczęścia

Nie udało się wygrać drugiego w tym sezonie spotkania na własnym stadionie i Górnik zremisował u siebie ze Śląskiem Wrocław 2-2. Nic dziwnego, że po meczu zawodnicy zabrzańskiej jedenastki nie mieli powodów do zadowolenia.

Mecz na stadionie im. Ernesta Pohla, mógł się podobać, bez względu na to, że grały ze sobą jedenastki z dołu tabeli. Było sporo emocji i goli. Najpierw, po trafieniu Michała Chrapka prowadzili goście. Potem dwa razy trafiali Hiszpanie w barwach Górnika, Dani Suarez oraz Jesus Jimenez. Ostatecznie rezultat ustalił najlepszy w piątek na boisku Robert Pich. 

- Nie ma ukrywać, że chcieliśmy to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść, tak że ten mecz trzeba rozpatrywać w kontekście dwóch straconych, a nie jednego zdobytego punktu - komentował po spotkaniu Kamil Zapolnik, który zaliczył ładną asystę przy trafieniu Jimenza.
W końcówce sam oddał niecodzienny strzał piętą, ale Jakuba Słowika nie udało się pokonać.  

Reklama

- To był sytuacyjny strzał. Nawet nie widziałem, jak ta piłka leciała, bo stałem tyłem do bramki. Chłopaki mówiły, że "szła" w światło bramki, ale obronił ją bramkarz. Szkoda, że nie wpadło, bo tego szczęścia trochę nam brakuje, tym bardziej, że była to przecież końcówka spotkania, a wiadomo, te punkty są nam bardzo potrzebne - podkreślał Zapolnik. 

W Zabrzu nie brakowało ostrej, a momentami złośliwej gry z obu stron. Ostatecznie sędzia Paweł Raczkowski pokazał 6 żółtych kartek: cztery zawodnikom Górnika, a dwa Śląska. - Zawodnicy Śląska trochę prowokowali, bo po co robić coś takiego, że jest faul, a ich zawodnik biegnie przez pół boiska do sędziego. Nie powinno się tak postępować. To prowokowanie i niepotrzebna rzecz. Jest faul, karta, a tak robi się zamieszanie i są niepotrzebne emocje - komentował Zapolnik.

Piłkarza Górnika zapytaliśmy czego zabrzanom zabrakło w konfrontacji z wrocławianami.  - To ciężkie pytanie. Po meczowej analizie wyjdzie, że pewnie wszystkie po trochu, że przy straconych bramkach każdy mógł się lepiej zachować, a w sytuacjach podbramkowych też mogło być inaczej. Na gorąco ciężko coś powiedzieć. Może brakowało też trochę szczęścia, bo te piłki po strzałach zawodników Śląska dwa razy odbijały się od słupka i wpadały do naszej bramki. Mam nadzieję, że w końcu to szczęście uśmiechnie się także do nas - mówił skrzydłowy z Zabrza.

Po 15 kolejkach drużyna prowadzona przez Marcina Brosz ma na swoim koncie 13 punktów. Po reprezentacyjnej przerwie "Górników" czekają trudne wyjazdowe spotkania z Koroną Kielce i Wisłą Płock. Kolejne spotkanie u siebie zagrają dopiero za miesiąc z Miedzią Legnica (9 grudnia).

Michał Zichlarz, Zabrze 

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Zapolnik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje