Reklama

Reklama

Górnik Zabrze rozbity i osłabiony. A zaczęli tak obiecująco...

Trzy gole w kilka minut zdecydowało o kolejnej wygranej mielczan w tym sezonie. Stal wypunktowała na wyjeździe Górnika Zabrze 3-1. W końcówce bramkarzem „Górników” był… Krzysztof Kubica, bo czerwoną kartkę obejrzał Kevin Broll.

Obie drużyny nieźle rozpoczęły zmagania w nowym sezonie. W minionej kolejce cieszyły się z kompletu punktów, sprawiając niespodzianki w swoich spotkaniach.

Nad Zabrzem prawdziwe oberwanie chmury, ale na trybunach znowu ma być kilkanaście tysięcy kibiców. W wyjściowym składzie zabrzan Dani Pacheco, który wcześniej wchodził na boisko z ławki. Trener Adam Majewski zaufał tej jedenastce, która przed tygodniem pokonała u siebie Cracovię.

Na mokrej i śliskiej nawierzchni gospodarze rozpoczęli z impetem, aktywny jest Pacheco, ale to goście mieli pierwszą dobrą okazję. Said Hamulić nie zdołała jednak przelobować Kevina Brolla. Piłka przeszła nad poprzeczką. W 6. minucie na boisku leżał i przez dłuższy czas nie podnosił się Krystian Getinger. Na szczęście uraz kapitana Stali nie był groźny i mógł kontynuować grę.

Reklama

Zabrzanie swoją szansę mieli w 11. minucie, ale Paweł Olkowski nie dość dobrze trafił w piłkę. Zaraz potem kolejna akcja "Górników". Alasana Manneh zagrał do Lukasa Podolskiego, ten dośrodkował w pole karne, a tam Olkowski dobrze przystawił nogę i zdobył gola na 1-0. Dla byłego reprezentanta Polski to pierwsze ligowe trafienie w górniczej jedenastce po powrocie do tego klubu po 8 latach.

W 20 minucie gospodarze powinni byli prowadzić już dwoma bramkami. Szymon Włodarczyk doskonałym podaniem obsłużył Podolskiego. Doświadczony zawodnik zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany. Piłka wróciła do Włodarczyka, wydawało się że piłka wpadnie do siatki, ale została zatrzymana na linii bramkowej przez obrońców. Zaraz potem Podolski dobrze dośrodkowywał do Włodarczyka, ale też dobrze interweniowali defensorzy Stali. Górnik grał szybko, z polotem, szukając swoich szans na skrzydłach. Goście próbowali kontratakować, w ataku starał się Hamulić, ale niewiele z tego wychodziło.

W 40 minucie z dystansu uderzał Fryderyk Gerbowski, ale piłka przeleciała nad porzeczką. Była to jedna z niewielu prób gości w pierwszej części, która rozgrywana była pod kontrolą górniczej jedenastki.

Kiedy wydawało się, że na przerwę miejscowi będą schodzili z prowadzeniem do bramki Górnika trafił Hamulić. Szybki napastnik łatwo ograł obrońców rywala i uderzył nie do obrony dla Brolla. Dla 21-letniego napastnika to drugie trafienie w tym sezonie. 

Koniec emocji w I części? Gdzie tam! Górnik w końcówce I połowy kompletnie się rozsypał. W doliczonym czasie przed polem karnym faulował Rafał Janicki, a z wolnego gola zdobył lider formacji ofensywnej mielczan w ostatnim czasie Maciej Domański. Uderzył z wolnego tak, że Broll w przeciągu kilku minut po raz drugi musiał wyciągać piłkę z siatki, a do szatni drużyna trenera Majewskiego schodziła z jednobramkowym prowadzeniem.

Druga część rozpoczęła się od kolejnego bardzo mocnego uderzenia "stalówki"! Popisowa podręcznikowa akcja, Hamulić zagrywa do Domańskiego, który efektownie trafia pod poprzeczkę zdobywając swoją drugą bramkę na stadionie im. Ernesta Pohla!

Po stracie trzeciego gola próbował strzałem z dystansu Podolski, ale bezskutecznie. Mający wszystko pod kontrolą przez 40 minut "Górnicy" posypali się w kilka minut. Z kolei goście pokazywali, że nie bez przyczyny są rewelacją początku sezonu Ekstraklasy. Widząc, że nie idzie trener Gaul zdecydował się na zmiany, na boisku pojawił się Piotr Krawczyk i Mateusz Cholewiak. Niewiele to dało, a do siatki Mikołaj Lebedyński.

Potem swoich kolejnych bramek szukał wszędobylski i najlepszy na boisku Domański, ale piłka po jego uderzeniach mijała cel. W 66 minucie olbrzymie zamieszanie pod bramką Bartosza Mrozka, ale żadnemu z zawodników Górnika nie udało się pokonać bramkarz jedenastki z Mielca.

Kilka minut później celnie głową uderzał rezerwowy Krzysztof Kubica (8 bramek po trafieniach głową w poprzednim sezonie), ale golkiper gości był na miejscu. Zabrzanie atakowali, próbowali odrobić straty, ale brakowało im kogoś z przodu, kto postawiłby kropkę nad "i". Goście bronili przewagi, a grający na czas Mrozek upomniany został przez sędziego Bartosz Frankowskiego żółtą kartką.

W 85 minucie Kevin Broll faulował daleko przed polem karnym szarżującego Domańskiego. Zobaczył zza to czerwoną kartkę, a jako że Górnik wykorzystał już limit zmian, to między słupki powędrował... Krzysztof Kubica! Na dzień dobry obronił piłkę bitą z wolnego przez Mateusza Matrasa.

Do końca już nic się zmieniło i Stal wygrała już swój trzeci mecz w tym sezonie. 

Górnik Zabrze - Stal Mielec 1-3 (1-2)

Bramki: 1-0 Olkowski (13.), 1-1 Hamulić (42.), 1-2 Domański (45.+3), 1-3 Domański (47.)

Żółte kartki: Szymon Włodarczyk, Rafał Janicki - Górnik. Bartosz Mrozek - Stal. 

Czerwona kartka: Kevin Broll (85.) - Górnik. 

Górnik Zabrze: Kevin Broll - Aleksander Paluszek, Rafał Janicki, Richard Jensen - Paweł Olkowski (82. Robert Dadok), Jonatan Kotzke (69. Krzysztof Kubica), Alasana Manneh (69. Dariusz Stalmach), Dani Pacheco (56. Mateusz Cholewiak), Erik Janża - Lukas Podolski, Szymon Włodarczyk (56. Piotr Krawczyk).

Stal Mielec: Bartosz Mrozek - Maciej Wolski, Arkadiusz Kasperkiewicz (78. Kamil Kruk), Mateusz Matras, Dominykas  Barauskas - Krystian Getinger, Fryderyk Gerbowski, Piotr Wlazło, Maciej Domański (88. Paweł Żyra) - Mikołaj Lebedyński (66. Mateusz Mak), Said Hamulić (78. Fabian Hiszpański)

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). 

Widzów: 13043.        

Sędziowskie kontrowersje w hicie Ekstraklasy

Głośny transfer! Wraca Carlitos

Miedziowi lepsi od beniaminka. Samobójczy gol

Reklama

Reklama

Reklama