Reklama

Reklama

Górnik Zabrze - Pogoń Szczecin 2-1 w meczu 11. kolejki PKO Ekstraklasy

Bramka po rzucie karnym, czerwona kartka i nieuznany gol - emocji w starciu Górnika Zabrze z Pogonią Szczecin nie brakowało. Gospodarze finalnie wygrali 2-1, lecz "Portowcy" mieli swoje szanse na wyrównanie.

Zobacz zapis relacji z meczu Górnik Zabrze - Pogoń Szczecin

Dla obu drużyn potencjalna wygrana w tym spotkaniu miała bardzo dużą wagę. Dawała ona bowiem kontakt z czołówką tabeli i mogliśmy się spodziewać dobrej gry po obu stronach. 

Tempo spotkania może nie było oszałamiająco szybkie, lecz nie można było narzekać na brak emocji. Już w 16. minucie piłkarze Pogoni Szczecin bardzo ładnie rozegrali rzut rożny. Tomas Podstawski otrzymał piłkę po dośrodkowaniu i zagrał ją wzdłuż linii bramkowej. Na futbolówkę nabiegł Maciej Żurawski i dopełnił formalności. 

Goście dzisiejszego meczu nie nacieszyli się jednak zbyt długo z prowadzenia. Górnik szybko zabrał się za odrabianie strat. W 30. minucie starcia bramka Dante Stipicy przeszła prawdziwe oblężenie. Kilka uderzeń udało się zablokować, lecz w końcu piłkę ręką we własnym polu karnym zagrał Hubert Matynia.

Sędzia zdecydował się pokazać mu czerwoną kartkę i bez wahania wskazał na "wapno". Do piłki podszedł Jesus Jimenez, pewnie wyczekał golkipera "Portowców" i wpakował piłkę do siatki. 

Druga część gry mogła się o wiele lepiej rozpocząć dla piłkarzy ekipy gospodarzy. Żurawski stracił piłkę nieopodal własnego pola karnego i ta trafiła do Jimeneza. Hiszpan znalazł się w sytuacji sam na sam, lecz lepszy w tej sytuacji okazał się Dante Stipica.

Reklama

Dominacja gospodarzy była jednak niezaprzeczalna i ponownie udało im się zamknąć rywali we własnym polu karnym. Po jednej z wielu prób wybicia piłki, trafiła ona do Bartosza Nowaka. Ten opanował ją, minął defensorów Pogoni i pewnym uderzeniem zdobył gola. Można było jednak odnieść wrażenie, że zawodnik Górnika pomagał sobie przyjąć futbolówkę ręką. Sędzia nie zmienił jednak swojej decyzji. 

Gospodarze mogli podwyższyć wynik spotkania już po chwili. Piotr Krawczyk wpadł w pole karne, świetnie złamał akcję do środka i... z bardzo bliskiej odległości przeniósł futbolówkę ponad poprzeczką. 

Niewykorzystana okazja mogła się zemścić już po chwili. Alexander Gorgon otrzymał bardzo dobre podanie z głębi boiska i po chwili pokonał Martina Chudego. Pogoń miała jednak sporego pecha, bowiem gol nie został uznany przez minimalnego spalonego. 

W końcówce spotkania obie drużyny miały jeszcze swoje szanse na zdobycie goli. Nieskuteczność Górnika potwierdził natomiast Jimenez, którzy trafił w słupek po bardzo dobrej akcji gospodarzy. Gol nie zostałby jednak i tak uznany, z powodu spalonego. 

Zobacz więcej doniesień o Ekstraklasie

PA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL