Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3-3 w 24. kolejce Ekstraklasy

Górnik Zabrze, po pasjonującym meczu, zremisował z Podbeskidziem Bielsko-Biała 3-3 w 24. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Podopieczni duetu Robert Warzycha-Józef Dankowski nie potrafią wygrać na własnym stadionie od 23 sierpnia ubiegłego roku, czyli ośmiu ligowych spotkań.

Goście powinni objąć prowadzenie w 17. minucie. Bartosz Śpiączka prostopadłym podaniem uruchomił Macieja Korzyma, który wpadł w pole karne, ale fatalnie spudłował.

Reklama

Chwilę później piłka po strzale Romana Gergela wpadła do siatki, ale sędziowie uznali, że pomocnik Górnika był na pozycji spalonej.

To jednak zabrzanie zdobyli pierwszą bramkę. W 25. minucie Erik Grendel na 30. metrze zrobił "kółeczko" z piłką, uwalniając się spod opieki Macieja Iwańskiego i podał do wbiegającego w pole karne Rafała Kosznika. Zawodnik Górnika wyprzedził Marka Sokołowskiego i w sytuacji sam na sam pokonał Richarda Zajaca.

Podbeskidzie wyrównało 10 minut później. Z prawej strony dośrodkował Iwański, piłkę przed polem karnym zgrał ustawiony tyłem do bramki Śpiączka, trafiła ona do Damiana Chmiela, a ten posłał ją nad wychodzącym Pavelsem Szteinborsem.

Tuż przed przerwą gospodarze zadali dwa ciosy. Najpierw w polu karnym szarżującego Kosznika przewrócił Kristian Kolczak, a "jedenastkę" w 41. minucie pewnie wykorzystał Mariusz Magiera, myląc Zajaca.

Chwilę później, po zgraniu głową Łukasza Madeja, w "16" wbiegł Gergel, zaatakował go Piotr Tomasik i sędzia Jarosław Przybył po raz drugi wskazał na "wapno", choć piłkarze Podbeskidzia byli przekonani, że faulu nie było, a i powtórki telewizyjne nie do końca potwierdzały słuszność decyzji podjętej przez arbitra.

Do "jedenastki" w 44. minucie podszedł znowu Magiera i ponownie pokonał Zajaca, mimo że tym razem bramkarz "Górali" wyczuł strzelca i był bliski obrony, ale piłka wpadła do siatki.

Gospodarze od mocnego uderzenia zaczęli też drugą połowę. W 29. sekundzie przed ogromną szansą na czwartego gola stanął Grendel. Słowak przed polem karnym odebrał piłkę Adamowi Dei, potem minął jeszcze jednego z rywali, przelobował próbującego interweniować Zajaca, jednak futbolówkę sprzed linii wybił wracający po własnym błędzie Deja.

Potem do głosu doszli bielszczanie. W 49. minucie Szteinbors obronił "główkę" Kolczaka, podobnie jak dobitkę Pavola Stano.

W 55. minucie goście przeprowadzili składną akcję. Zaczął ja rezerwowy Piotr Malinowski, dośrodkował Iwański, a strzał z bliska Śpiączki, którego naciskał Adam Danch, obronił bramkarz Górnika.

Ciągły atak piłkarzy Podbeskidzia przyniósł jednak skutek trzy minuty później. Chmiel odebrał piłkę Błażejowi Augustynowi, podał do Malinowskiego, który wrzucił piłkę w pole karne, gdzie Iwański piętą odegrał ją do Śpiączki, a ten uderzył nad bezradnym Szteinborsem.

Wielkiego pecha miał Maciej Mańka. Zawodnik Górnika na boisku przebywał tylko kilka minut i z powodu kontuzji został z niego zniesiony na noszach w 73. minucie.

Goście zdołali doprowadzić do wyrównania. W 79. minucie Chmiel przejął piłkę przed polem karnym, podał na lewą stronę do Malinowskiego, który dośrodkował wprost na głowę wbiegającego kolegi, po którego strzale z kilku metrów Szteinbors nawet nie próbował interweniować.

Powiedzieli po meczu:

Leszek Ojrzyński (trener Podbeskidzia): "Mecz ma dwie połowy, dla nas dziś były one całkowicie różne. Pierwsza w naszym wykonaniu była makabryczna, chociaż strzeliliśmy gola na 1:1. Ale potem w krótkim czasie Górnik miał dwa rzuty karne. To nas jednak nie podłamało. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że nie możemy już więcej stracić goli. Dążyliśmy do wyrównania i dopisujemy sobie jeden punkt. Pokpiliśmy sprawę w pierwszej połowie, do 10. minuty widziałem trzech moich zawodników zawiązujących sobie buty. Tak być nie może".

Józef Dankowski (trener Górnika): "Nie sprostaliśmy zadaniu, jakim było dowiezienie prowadzenia do końca meczu, a w 40. sekundzie drugiej połowy wykorzystanie sytuacji do zdobycia czwartej bramki. Nawet przy prowadzeniu 3:1 nie można być pewnym zwycięstwa. Dlatego wszyscy chcą oglądać takie mecze, jak ten dzisiejszy. Z naszej gry defensywnej oczywiście nie jestem zadowolony. Jak można być zadowolonym, kiedy w taki sposób traci się gola. Macieja Mańkę czekają szczegółowe badania, oby było to tylko skręcenie kolana".

Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3-3 (3-1)

Bramki: Rafał Kosznik (25., ), Mariusz Magiera (41., karny, 44., karny) - Damian Chmiel (35., 79., głową), Bartosz Śpiączka (58.).

Górnik: Pavels Szteinbors - Ołeksandr Szeweluchin, Błażej Augustyn, Mariusz Magiera - Roman Gergel, Adam Danch, Łukasz Madej (66. Robert Jeż), Erik Grendel, Bartosz Iwan (66. Maciej Mańka, 73. Konrad Nowak), Rafał Kosznik - Wojciech Łuczak.

Podbeskidzie: Richard Zajac - Kristian Kolczak, Pavol Stano, Bartłomiej Konieczny, Piotr Tomasik - Marek Sokołowski, Maciej Iwański, Adam Deja, Damian Chmiel (90+1. Dariusz Kołodziej) - Bartosz Śpiączka (68. Robert Demjan), Maciej Korzym (46. Piotr Malinowski).

Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork). Żółte kartki: Ołeksandr Szeweluchin, Erik Grendel -  Maciej Iwański, Bartosz Śpiączka. Widzów 3000.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Górnik Zabrze | Podbeskidzie Bielsko-Biała | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje