Reklama

Reklama

Górnik Zabrze. Paweł Bochniewicz stracił głos po meczu z Wisłą Kraków

Ponad sto dni czekał Górnik na kolejną ligową wygraną. Udało się w piątek. W meczu u siebie z Wisłą Kraków zabrzanie wygrali 4-2 i z większym spokojem mogą podejść do ostatnich w tym roku meczów z Rakowem i Jagiellonią.

Drużyna prowadzona przez Marcina Brosza nie notowała ostatnio dobrej passy. Siedem remisów i cztery porażki sprawiły, że sytuacja górniczej jedenastki robiła się z tygodnia na tydzień gorsza. W końcu jednak złą serię udało się przerwać w starciu z przegrywającą ostatnio mecz za meczem Wisłą z Krakowa (dziesięć ligowych porażek z rzędu). Zabrzanie szalę zwycięstwa przechylili na swoją korzyść w końcówce, zdobywając w ostatnim kwadransie trzy bramki.

- Na pewno bardzo czekaliśmy na to zwycięstwo, co słychać. Straciłem głos, bo tak cieszyłem się z tych naszych bramek i wygranej. Zwycięstwo z Wisłą to dla nas dobry impuls do pracy przed kolejnymi spotkaniami. Bardzo się cieszę, że wygraliśmy, bo naprawdę mocno tego potrzebowaliśmy - podkreśla Paweł Bochniewicz, środkowy obrońca Górnika.

Reklama

Były młodzieżowy reprezentant Polski przyznaje, że drżał przy karnym Igora Angulo w 87. minucie. Było wtedy 2-2...

- Serce na pewno drżało, bo trudno, żeby w takim momencie było inaczej. Ale Igor nie ma piętnastu lat, nie strzelił w swoim życiu jednej bramki. Można być spokojnym, że jak ktoś taki podchodzi do karnego w takim momencie, to będzie dobrze - tłumaczy.  

Co zdecydowało o wygranej Górnika? - Myślę, że wejście na boisku Łukasza Wolsztyńskiego. To on "pociągnął" nas do tego zwycięstwa. To był moment, który zmienił losy meczu i to nas napędziło - mówi Bochniewicz.

Po 18 ligowych kolejkach Górnik zajmuje 12. miejsce w ligowej tabeli, mając na koncie 20 punktów.  

Michał Zichlarz, Zabrze

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL