Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (22 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (17 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Górnik Zabrze. Młodzieżowcy nie zawiedli

Skrzydłowy Michał Rostkowski był jednym z największych wygranych sobotniego meczu Śląska z Górnikiem. 20-letni piłkarz pokazał trenerowi Marcinowi Broszowi, że warto na niego stawiać. Po raz pierwszy zagrał w wyjściowym składzie zabrzan i był jednym z wyróżniających się zawodników swojego zespołu.

Do Wrocławia "Górnicy" przyjechali w mocno okrojonym składzie, bez takich graczy, jak najlepszy strzelec zespołu Jesus Jimenez, kapitan Michał Koj, inny środkowy obrońca Adrian Gryszkiewicz czy Erik Janża. Nie było też kilku innych, a na mecz ze Śląskiem trener Brosz miał do dyspozycji głównie młodzieżowców, w sumie 16 graczy, z który w sobotę nie zagrał tylko rezerwowy bramkarz Bartosz Neugebauer. Wszystko przez koronawirusa, który dziesiątkuje ligowe drużyny.  

Reklama

- Przyjechaliśmy całą kadrą, która jest do dyspozycji. Dla nas najważniejsze jest grać i dostarczać radości innym. W klubie staramy się pracować według wszystkich procedur, żeby wybiegać na boisko regularnie, bo to jest najważniejsze - zaznaczał trener górniczej jedenastki.

W tej sytuacji od pierwszej minuty pojawili się tacy zawodnicy, jak 19-letni Aleksander Paluszek czy o rok starszy Michał Rostkowski, który w Ekstraklasie grał ledwie po raz drugi, a premierowy raz w wyjściowym zestawieniu. 20-letni skrzydłowy w meczu z silnym Śląskiem radził sobie więcej niż przyzwoicie.

- Zagraliśmy pozytywny mecz. Cała drużyna zasługuje na pochwałę, bo nie straciliśmy bramki. Szkoda, że nic nie udało się strzelić, ale z Wrocławia wyjeżdżamy z cennym punktem - komentował po meczu Rostkowski.

Górnik miał w meczu ze Śląskiem więcej sytuacji od rywala, m.in. w drugiej połowie po strzale Piotra Krawczyka piłka trafiła w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Matusza Putnockiego. Skończyło się jednak na wyniku 0-0.

- Jest to niedosyt, ale trzeba szanować ten punkt. W kolejnych grach będziemy walczyć o pełną pulę - podkreśla w rozmowie z klubowymi mediami młody zawodnik Górnika.

- Dla mnie był to pozytywny mecz, ale czeka mnie jeszcze wiele pracy i wysiłku, żeby wszystko podtrzymać. Na pewno dam z siebie wszystko, żeby były z tego jak najlepsze rezultaty i jak największy pożytek dla całej drużyny - zaznacza ambitny gracz, który może być kolejnym z odkryć trenera Brosza.

Michał Zichlarz

Ekstraklasa - wyniki, terminarz i tabela

Dowiedz się więcej na temat: Górnik Zabrze | Marcin Brosz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje