Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (15 pkt.)

Górnik Zabrze. Alassana Manneh: piłkarz z ludu Mandinka na Śląsku

Górnik Zabrze w najbliższej kolejce zmierzy się z Wisłą Kraków. Wydaje się, że piłkarzem od którego będzie wiele zależeć w zabrzańskiej jedenastce bedzie Alassana Manneh.

Manneh to piłkarz spokojny i małomówny. Widać jednak, że ma własne zdanie.

Paweł Czado: Byłem trzy lata temu w Gambii, miałem okazję rekreacyjnie pograć chwilę tam w piłkę z chłopakami. Wydaje się, że jest u was wiele talentów.

Alassana Manneh: - Tak, tak! To prawda. Ale w Afryce trudno zostać profesjonalnym piłkarzem, chłopcy potrzebują pomocy żeby nimi zostać. Załapują się nieliczni. Wielu moich przyjaciół dobrze grało w piłkę, ale nie zostało piłkarzami.  

Lubię pański styl gry, spokój i umiejętność dalekiego podania. Miał pan jakieś wzory w Afryce?

 - Myślę, że jest tam wielu piłkarzy, którzy są w tym lepsi (uśmiech). Pochodzę z plemienia Mandinka, wywodzi się z niego wielu dobrych zawodników. Choćby Musa Barrow [młodszy o kilka miesięcy od Manneha napastnik włoskiej Bolonii, zdecydowanie najwyżej wyceniany obecnie piłkarz Gambii, według niektórych szacunków wart jest 20 mln euro, przyp. aut.]. W narodowej drużynie jest wielu Mandinka [najsławniejszy Mandinka to Kunta Kinte, bohater głośnej powieści  "Korzenie" Alexa Haleya, przyp.aut.]

Reklama

Uczył się pan futbolu w Barcelonie [w połowie 2016 roku Manneh przeszedł do akademii piłkarskiej FC Barcelona i rozpoczął występy w zespole U-19, z którym dotarł do półfinału Ligi Młodzieżowej 2016/17, przyp.aut.]. Czy to pomogło w pańskiej karierze?

- Tak, nauczyłem się tam wielu rzeczy i to mi pomogło. Nadal dziś pomaga. 

W tym sezonie Lukas Podolski przyszedł do Zabrza. Jak z nim się gra?

- Jest dla nas bardzo ważny. Potrafi pomóc młodszym graczom, potrafi sprawić, że inni wznoszą się na lepszy poziom.

Lubi pan z nim grać?

- Oczywiście. To świetny piłkarz, widać, że grał z najlepszymi.

Polski to dla pana trudny język?

- Trudny, ale trochę rozumiem. Próbuję też rozmawiać, ale ludzie się śmieją kiedy mówię po polsku (śmiech). Polskie jedzenie? (uśmiech) Smakuje choćby "barszcz supa"  [Manneh mówi to po polsku, przyp.aut.]

rozmawiał i notował: Paweł Czado

Jan Urban o Alassanie Mannehu

Na pewno jest to zawodnik, którego ogląda się z przyjemnością. To dobry piłkarz, na pewno świetnie wyszkolony technicznie. Ale czy dysponuje świetnym strzałem? Owszem, pierwszy strzał Manneha, który przychodzi mi do głowy to gol wbity w lidze z dwudziestu paru metrów [ze Stalą Mielec w sierpniu 2020 roku, przyp. aut.]. Widząc tamto uderzenie nietrudno było sobie wyrobić zdanie o jego świetnym strzale. Ale z tym... różnie bywa. 

Widzę na co dzień te strzały na treningu i tych świetnych było zbyt mało żeby stwierdzić, że Alassana ma naprawdę dobre uderzenie. Muszę mieć więcej argumentów żeby taką opinię potwierdzić (uśmiech). Oby Alassana oddawał dobrych strzałów więcej i udowodnił mi, że rzeczywiście ma dobre uderzenie. Z drugiej strony on nie strzela tak często, bo częściej jest bliżej naszych obrońców niż bramki przeciwnika więc okazji do strzału ma niewiele. 

Z jego gry bliżej naszej bramki jestem zadowolony, bo wyprowadzenie piłki z linii defensywnej nie jest łatwe a on rzeczywiście dobrze przenosi ją w strefę kreowania akcji ofensywnych. Manneh robi to dobrze. Alassana potrafi dać ostatnie podanie, rzucić piłkę na wolne pole, ale dalej od napastników. To nie jest ten zawodnik, który gra na ósemce czy na dziesiątce i daje ostatnie prostopadłe podanie, po którym napastnik jest sam na sam. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje