Reklama

Reklama

Górnik - Legia. Miał nie grać przez kontuzję, a zdobył cztery bramki

Takie historie młodsi kibice powinni sobie dobrze przyswoić! Dziś wieczorem (18.00) w Zabrzu ligowy klasyk, po raz 123. w historii Ekstraklasy Górnik zagra z Legią. Mecz na stadionie im. Ernesta Pohla wzbudza ogromne zainteresowanie.

Na spotkaniu będzie komplet 23-24 tys. widzów. Patronem stadionu Górnika jest najskuteczniejszy strzelec w historii klubu, jak i całej ligi, który na swoim koncie ma rekordową liczbę 186 bramek. Wiele z nich strzelił Legii, w której zresztą z przymusu musiał występować w latach 50. Potem przez lata stanowił o sile wielkiego Górnika, z którym seryjnie zdobywał mistrzostwo i Puchar Polski.

Jedno z takich niesamowitych spotkań z Legią wspomina Stanisław Oślizlo, kolejna z legend górniczej jedenastki, który przez lata był kapitanem zespołu z Zabrza. To był mecz rozegrany 9 kwietnia 1961 roku. Pan Stanisław tak mówi o Pohlu i o tamtym niecodziennym starciu.     

Reklama

- Miał kontuzję kolana i nawet nie był przewidziany na przedmeczową zbiórkę. Miał odpoczywać i kurować się w domu. Dwie godziny przed mecze okazało się jednak, że jeszcze dwóch innych zawodników nie może brać udziału w spotkaniu. Poprosiliśmy więc dyrektora Gładycha, który miał samochód, żeby pojechał po Ernesta i przywiózł go. To było bliziutko, ulica Szczepaniakowa 10, dokładnie pamiętam. No i Ernest przyjechał, ale jeszcze zaspany, bo mecz, jak pamiętam, rozgrywany był w godzinach południowych. Mówił: "Co wy ode mnie chcecie? Przecież wiecie, że ja nie potrafię i nie jestem w stanie?!". Zaczynamy go namawiać, "żebyś tylko wyszedł, będą cię pilnować, a pozostali nasi zawodnicy będą mieli więcej swobody". "No dobra, jak tak chcecie, to zagram". Lekarz zmienił opatrunek, zabandażował, dodał jeszcze nakolannik. No i jak się to skończyło? Ernest strzelił Fołtynowi cztery bramki! - wspomina ze śmiechem Oślizło.

W tamtym sezonie, 1961 rok (grano systemem wiosna-jesień), Górnik zdobył swoje trzecie mistrzostwo, Legia była trzecia, za Polonią Bytom. A Pohl? Został królem strzelców z 24 bramkami na koncie.  

- Każdy mecz z Legią, to można tak opowiadać, nie mówiąc o finale Pucharu Polski z nimi. Do przerwy przegrywaliśmy 1-2. W tym meczu cztery bramki strzelił Włodek Lubański, o którym do dzisiaj się mówi i pisze - wspomina Oślizło spotkanie rozegrane 4 czerwca 1972 roku. Jak będzie dzisiaj wieczorem? 

Michał Zichlarz, Zabrze

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy