Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (65 pkt.)
  • 2 .Piast Gliwice (57 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (57 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (53 pkt.)
  • 5 .Cracovia (52 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (52 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (49 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (47 pkt.)

Górnik - Lechia 2-2. Szalony mecz w Zabrzu. Chudy: Wkradła się dekoncentracja

Kolejny szalony mecz w tym roku z udziałem Lechii. Przed ligowym restartem gdańszczanie zremisowali 4-4 z Zagłębiem Lubin, przed tygodniem w derbach Trójmiasta pokonali Arkę Gdynia 4-3, żeby wczoraj odrobić w końcówce dwie bramki i zremisować z Górnikiem w Zabrzu 2-2.

"Biało-Zielony" przegrywali z Górnikiem po dwóch trafieniach słowackiego skrzydłowego Erika Jirki. Mieli swoje dobre okazje po przerwie, ale w bramce zabrzan świetnie - po raz kolejny w tym sezonie - spisywał się Martin Chudy. Flavio Paixao i spółka nie potrafili znaleźć na niego sposobu.

Reklama

- Zaczęliśmy bardzo dobrze, szczególnie pierwsza połowa w naszym wykonaniu była taka, jak chcielibyśmy grać. Przeciwnik od początku drugiej połowy zaczął jednak inaczej, dłużej utrzymywali się przy piłce i mieli więcej sytuacji pod naszą bramką. Dobrze jednak broniliśmy się, strzeliliśmy jeszcze jedną bramkę i wydawało się, że mamy spokój. To jest jednak czasami takie złudne, pojawiła się dekoncentracja i straciliśmy dwa gole - komentował po meczu Martin Chudy.

Bramkarz Górnika nie mógł odżałować pierwszej bramki zdobytej przez Łukasza Zwolińskiego, obok Jirki i Chudego, jednego z bohaterów spotkania, który w końcówce dwa razy wpisał się na listę strzelców.

Dowiedz się więcej na temat: Górnik Zabrze | Lechia Gdańsk | Martin Chudy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje