Reklama

Reklama

Ekstraklasa: Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 2-2

Po emocjonującym spotkaniu Górnik Zabrze zremisował 2-2 z Ruchem Chorzów. Goście wyrównali w doliczonym czasie gry. Okrasą 99. Wielkich Derbów Śląska był kapitalny gol Marka Zieńczuka. Szkoda, że z powodu rozbudowy stadionu mogły go zobaczyć na żywo tylko trzy tysiące widzów.

Zabrzanie objęli prowadzenie już w 4. minucie. Nieporadność obrońców Ruchu, którzy stracili piłkę na własnej połowie, zamienił na bramkę Mateusz Zachara, płaskim strzałem przy słupku pokonując Krzysztofa Kamińskiego. Asystował Maciej Małkowski.

Po niespełna kwadransie gry znów podawał Małkowski, a Zachara strzelał głową i trafił w poprzeczkę. W 20. minucie Prejuce Nakoulma otrzymał prostopadłą piłkę w pole karne "Niebieskich", ale z ostrego kąta minimalnie przestrzelił.

15 minut później "Prezes" znalazł się w sytuacji sam na sam z Kamińskim, ale sędzia liniowy niesłusznie podniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Za moment Nakoulma w znakomitej sytuacji uderzył wprost w bramkarza Ruchu.

Reklama

W 41. minucie goście, a konkretnie Marek Zieńczuk, odpowiedzieli w znakomitym stylu. "Zieniu" czekał na 25. metrze na wybitą przez obrońcę Górnika futbolówkę i kapitalnym wolejem z pierwszej piłki, w dodatku swoją słabszą - prawą nogą - nie dał żadnych szans Norbertowi Witkowskiemu.

Co ciekawe, chwilę wcześniej "Niebiescy" mieli już przygotowaną zmianę. Kontuzjowanego Zieńczuka miał zastąpić Filip Starzyński. Okazało się jednak, że piłkarz jest w stanie kontynuować grę.

Pięć minut po przerwie "górnicy" znów wyszli na prowadzenie. Po szybko rozegranym rzucie wolnym Mariusz Przybylski zagrał prostopadle do Nakoulmy, a ten nie dał szans Kamińskiemu. Zaspał w tej sytuacji Bartłomiej Babiarz, który zamiast pilnować rywala, domagał się odgwizdania spalonego, ale nie miał racji.

W 60. minucie sędzia Tomasz Musiał odgwizdał rzut karny dla gości, ale po konsultacji z asystentem zmienił decyzję. I słusznie, bo Rafał Kosznik nie zagrał piłki ręką, lecz biodrem.

Bliski wyrównania był w 73. minucie Maciej Jankowski, ale główkował obok bramki zabrzan.

Gdy wydawało się, że Górnik wygra czwarte spotkanie z rzędu, w doliczonym czasie gry fatalny błąd popełnił Witkowski. Po główce Jankowskiego bramkarz zabrzan wypuścił piłkę z rąk, a ta wtoczyła się do bramki.


Po meczu powiedzieli:

Jacek Zieliński (trener Ruchu): "Oceniając mecz z mojej perspektywy uważam, że było to dobre widowisko, stojące na wysokim poziomie. Kibice obejrzeli wiele akcji z obu stron i cztery gole. Było też trochę nerwowości i trochę pomyłek, remis uważam za sprawiedliwy. Ten jeden punkt przyjmujemy z szacunkiem. Moim piłkarzom należą się olbrzymie słowa uznania za to, że dwa razy gonili wynik i na trudnym terenie w nagrodę mamy punkt".

Adam Nawałka (trener Górnika): "Tempo meczu rzeczywiście mogło imponować. Dobrze rozpoczęliśmy to spotkanie, nasze akcje były pełne dynamiki, zmuszaliśmy rywali do błędu. Po golu niepotrzebnie wkradła się w nasze poczynania nerwowość. Słabsza była organizacja gry obronnej, stąd kilka sytuacji Ruchu. Ale stracony gol nie podłamał mojego zespołu, w drugiej połowie dobrze weszliśmy w grę, zdobyliśmy bramkę i kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń. W piłce jest jednak tak, że kiedy ma się dobry wynik, to trzeba mieć jeszcze lepszy, by być pewnym wygranej. A derby to mecz, w którym nie ma faworytów. Indywidualnych ocen nie będę moim piłkarzom wystawiał. Jesteśmy oczywiście rozczarowani wynikiem, bo grając u siebie i dwukrotnie prowadząc powinno się taki mecz wygrać".

Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 2-2 (1-1)

Bramki: 1-0 Mateusz Zachara (4.), 1-1 Marek Zieńczuk (41.), 2-1 Prejuce Nakoulma (50.), 2-2 Maciej Jankowski (90+2.)

Sędzia Tomasz Musiał. Widzów 3000.

Zobacz wyniki, strzelców bramek, tabelę i terminarz rozgrywek Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL