Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (11 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)

Piłkarze Górnika Łęczna o przenosinach do Lublina: Bez kibiców będzie ciężko

W najbliższy poniedziałek piłkarze Górnika Łęczna rozegrają swoje pierwsze spotkanie w nowym sezonie u siebie. Ich rywalem będzie Lechia Gdańsk. Od tego sezonu Górnik swoje mecze rozgrywał będzie na 15-tysięcznej Arenie Lublin. Przeciw tej decyzji protestują kibice jedenastki z Łęcznej, swoje niezadowolenie wyrażają też sami zawodnicy.

Rozgrywanie meczów w Lublinie ma pomóc Górnikowi w pozyskaniu nowych sponsorów. Jest to o tyle istotne, że główny sponsor drużyny z Lotto Ekstraklasy, kopalnia Bogdanka, mocno ograniczyła wsparcie dla najlepszego piłkarskiego klubu z Lubelszczyzny. W tej sytuacji władze Górnika zdecydowały się na przeprowadzkę do oddalonego o niewiele ponad 20 kilometrów Lublina. Przeciw tej decyzji protestują kibice. Zapowiadają, że nie będą jeździć na mecze do Lublina ani dopingować swojego zespołu w spotkaniach wyjazdowych. 

Reklama

W sobotę w Chorzowie sektor gości świecił pustkami. Nie było ani jednego kibica z Łęcznej. Skonsternowani całą sytuacją są też sami piłkarze Górnika.  

- Co mogę powiedzieć? Nie mamy na to wpływu. Po drugie na pewno będzie brakowało nam kibiców i będzie ciężko. Byli z nami na dobre i na złe. Wrócili na stadion i razem awansowaliśmy, a potem razem się utrzymaliśmy w Ekstraklasie. Teraz ani oni, ani my nie mamy wpływu na decyzję o przenosinach - mówi Interii Grzegorz Bonin, jeden z najlepszych graczy łęcznian. 

Doświadczonego ligowego gracza pytamy o bojkot, jaki zapowiadają fani Górnika. - Sami za dużo nie wiemy, tyle co przeczytamy w prasie i tyle. Słyszałem, że będą bojkotować mecze, a i kibice drużyn przyjezdnych mają nie przyjeżdżać na ligowe spotkania do Lublina. Ciężko mi coś powiedzieć. Może być różnie - mówi zmartwiony Bonin.  

- Dla nas piłkarzy, to ciężka sprawa. Nie mamy wpływu na decyzje prezesa, dyrektora czy władz regionu. Mamy kontrakty z klubem i musimy grać tam, gdzie nam każą. Jeśli ma to być Lublin, to nic nie możemy zrobić - dodaje brazylijski obrońca zespołu z Łęcznej Leandro. 

W Łęcznej nadal też rozpamiętują sobotnie spotkanie z Ruchem, które Górnik przegrał 1-2, tracąc drugą bramkę już w doliczonym czasie. - Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była słaba. Piłka latała nam nad głowami. W drugiej graliśmy już to, co chcemy grać. Mieliśmy trzy kapitalne okazje do zdobycia bramki. Jeśli się ich nie wykorzystuje, to nie ma o czym mówić. Ale to dopiero początek sezonu - podkreśla Bonin.  

Michał Zichlarz

Zobacz wyniki i terminarz Lotto Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Górnik Łęczna | Grzegorz Bonin | Leandro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje