Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (22 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (17 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Górnik Łęczna - Wisła Płock 2-3 w meczu 32. kolejki Lotto Ekstraklasy na żywo

Górnik Łęczna przegrała z Wisłą Płock 2-3 w meczu 32. kolejki Lotto Ekstraklasy. Zwycięstwo pozwoliło Wiśle odskoczyć reszcie grupy spadkowej, lecz każdej z trzech strzelonych przez nią bramek towarzyszyły sędziowskie kontrowersje.

Tutaj zobaczysz zapis relacji na urządzeniach mobilnych

Reklama

Tutaj zobaczysz zapis relacji na żywo

Walka o utrzymanie rozgorzała na całego - zwłaszcza, że żadna z drużyn nie może być jeszcze pewna pozostania w lidze na przyszły sezon. Mecz Górnika z Wisłą stał na naprawdę wysokim poziomie i od początku obfitował w ciekawe i emocjonujące wydarzenia.

- Chcemy grać ładną piłkę, aby kibice nie mówili, że "kopiemy się po czołach" - zapowiadał przed spotkaniem trener gospodarzy Franciszek Smuda.

Piłkarze wzięli sobie jego słowa do serca i już w 7. minucie przeprowadzili akcję, jakiej nie powstydziłaby się nawet słynna FC Barcelona. Po kilku podaniach z pierwszej piłki Paweł Sasin wyłożył ją jak na tacy Piotrowi Grzelczakowi, a ten nie miał problemów ze skierowaniem futbolówki do pustej bramki.

Kibice Górnika nie cieszyli się jednak długo z prowadzenia. O stratę pierwszej bramki mieli uzasadnione pretensje do sędziego Bartosza Frankowskiego, który niesłusznie odgwizdał rzut karny po domniemanym faulu Gersona na Piotrze Wlazło.  "Jedenastkę" wykorzystał sam poszkodowany, czym doprowadził do wyrównania.

Po chwili Wisła mogła wyjść na prowadzenie, ale w prostej sytuacji Giorgio Merebaszwili zachował się jak kompletny amator i zamiast strzelić do pustej bramki, posłał piłkę wysoko w trybuny.

Gruzin zrehabilitował się jednak już kilkanaście sekund później, gdy obsłużył kapitalnym podaniem Jose Kante. Napastnik Wisły od połowy boiska wychodził na sam na sam z bramkarzem gospodarzy i nie zawiódł - jego płaski strzał wylądował w siatce.

Drużyna Franciszka Smudy ponownie protestowała, zarzucając sędziemu, że ten uznał bramkę ze spalonego. I o ile w przypadku rzutu karnego ich pretensje były uzasadnione, tak teraz wydawało się, iż arbiter podjął właściwą decyzję.

Jeszcze przed przerwą Górnik był bliski doprowadzenia do wyrównania. Świetnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Javi Hernandez, lecz piłka zamiast wpaść do bramki odbiła się od poprzeczki.

Po przerwie także nie brakowało kontrowersji. Mocny strzał z woleja sprzed pola karnego oddał Arkadiusz Reca, piłka wpadła do siatki, a sędzia bramkę zaliczył. Problem w tym, że sięgnąć próbował ją będący na ewidentnym spalonym Kamil Sylwestrzak, czym z pewnością absorbował bramkarza Wojciech Małeckiego.

Po straconej bramce Górnik przez kilka minut był w szoku, ale gdy się otrząsnął znów przystąpił do frontalnych ataków.

W dobrej sytuacji zaraz po wejściu na boisko znalazł się Vojo Ubiparip, lecz jego strzał z pięciu metrów najpierw odbił się od obrońcy, a potem trafił w bramkarza.

To właśnie Mateusz Kryczka był jednym z najlepszych zawodników Wisły. Młody bramkarz zaliczył kilka ważnych interwencji, nie dając pokonać się ani Hernandezowi, ani Boninowi. Miał też piłkę pod kontrolą, gdy ładnym strzałem przewrotką popisał się Bartosz Śpiączka.

Choć Górnik do końca ambitnie atakował, to stać go było jedynie na bramkę Ubiparipa w doliczonym czasie gry. Wygrana pozwoliła Wiśle odskoczyć reszcie grupy spadkowej, natomiast piłkarze Smudy skomplikowali swoją sytuację.

Po meczu powiedzieli:

- Mnóstwo emocji, trochę nerwów i zdrowia zostawiliśmy wszyscy, ale najważniejsze, że zdobyliśmy trzy punkty strzelając na wyjeździe trzy bramki. To bardzo nas przybliżyła do tego, że w przyszłym sezonie także będziemy grali w ekstraklasie. Wszyscy zawodnicy stanęli na wysokości zadania, za co im bardzo dziękuję. Dla naszego klubu jest to granie o jego przyszłość - podsumował trener Wisły, Marcin Kaczmarek.

- Dzisiejsze spotkanie dobrze rozpoczęliśmy, ale po naszym golu sędzia zrujnował nam całą grę. Najpierw podyktował karnego "z kapelusza", później puścił ewidentnego spalonego i przez to przegrywaliśmy. Zawsze mówiłem, że jestem zwolennikiem takiego podziału na grupy, co wywołuje duże emocje i jest ciekawe dla kibiców, ale tego nie powinni psuć sędziowie, bo tak, to nie wiem do czego to zmierza. Drugi raz zostaliśmy w ten sposób pokrzywdzeni, bo w Kielcach też karny przeciwko nam był wymyślony przez arbitra - ocenił szkoleniowiec Górnika, Franciszek Smuda.

Wojciech Górski

Górnik Łęczna - Wisła Płock 2-3 (1-2)

Bramki: 1-0 Sasin (7.), 1-1 Wlazło (13. z karnego), 1-2 Kante (17.), 1-3 Reca (54.), 2-3 Ubiparip (90.)

Lotto Ekstraklasa: wyniki, terminarz, tabela

Ranking Ekstraklasy - kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: Górnik Łęczna | Wisła Płock | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje