Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Górnik Łęczna - Górnik Zabrze 0-0 w 35. kolejce Ekstraklasy

Remis 0-0 w meczu Górników z Łęcznej i Zabrza. Mimo że przez większą część spotkania przewagę w polu mieli 14-krotni mistrzowie Polski, to najlepszą okazję do zdobycia gola mieli gospodarze. W 66. minucie karnego nie wykorzystał jednak Bartosz Śpiączka. Bramkarz zabrzan Grzegorz Kasprzik świetną interwencją uratował swój zespół. W tej sytuacji w grze o utrzymanie oba zespoły dalej mają swoje szanse.

Ekstraklasa (grupa spadkowa) - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

W Łęcznej, przed meczem o być albo nie być z imiennikiem z Zabrza, głośno było o zamieszaniu na ławce trenerskie. Drużynę w końcówce sezonu prowadzi już nie Jurij Szatałow, a Andrzej Rybarski. Gospodarze mieli nadzieję, że po dobrych ostatnio spotkaniach i punktach w meczach z Koroną i Termaliką, także z zabrzanami uda się wygrać. Tym bardziej, że w ekipie z Lubelszczyzny nie brakuje byłych graczy 14-krotnego mistrza Polski. To pomocnik Grzegorz Bonin i napastnik Przemysław Pitry. Co ciekawe obaj mają na swoim koncie spadek z Górnikiem Zabrze z Ekstraklasy w 2009 roku...  

Reklama

Zaczęło się od uderzenia na bramkę Sergiusza Prusaka w wykonaniu Jose Kante. Potem interweniować musiał Grzegorz Kasprzik po tym, jak obrońca zbyt lekko zagrał mu piłkę. Z kolei w 10. minucie groźnie na bramkę przyjezdnych strzelał Bonin. Od początku było widać, że nie będzie murowania bramki z jednej czy drugiej strony, a oba zespoły walczą o pełną pulę. 

Lepiej prezentowali się goście. Opanowali środek pola i częściej atakowali. W 25 minucie powinno było być 1-0 dla zabrzan. Prawą stroną ruszył aktywny na prawej stronie Szymon Matuszek. Dokładnie zagrał w pole karne rywala, gdzie celnie na bramkę uderzył Jose Kante. Prusak odbił piłkę do której dopadł Armin Czerimagić. Bośniak zamiast jednak trafić do bramki, to posłał futbolówkę w boczną siatkę. - Wkurzyłem się. W takiej sytuacji albo trzeba zdobyć gola, albo trzeba było do mnie zagrać - przyznawał podążający za akcją Matuszek.  

Miejscowi dopiero w końcówce I części poważniej zagrozili drużynie z Zabrza. Najpierw nieźle z rożnego dośrodkowywał Tomasz Nowak. Ken Kalleste "sprzątnął" jednak piłkę z głowy Radosława Pruchnika. W chwilę później dobrze w pole karne zagrywał Leandro. Nikt z kolegów Brazylijczyka nie zdołał jednak dopaść piłki i obrońcom z Zabrza udało się zażegnać niebezpieczeństwo. 

Do przerwy Górnikowi z Łęcznej ani razu nie udało się celnie uderzyć na bramkę gości. Zabrzanom ta sztuka udała się dwa razy. 

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Dalej stroną przeważającą byli przyjezdni. W 52 minucie kapitalnym uderzeniem z ponad 30 metrów popisał się Rafał Kurzawa. Pomocnik Górnika trafił dobrze i mocno, na szczęście dla gospodarzy Prusak zdołał wyekspediować piłkę na rzut rożny. Nieliczne kontry drużyny z Łęcznej nie przynosiły skutku. 

W 64. minucie po dobrym zagraniu głową przez Romana Gergela w sytuacji sam na sam znalazł się Matuszek. Wcześniej sędzia liniowy dopatrzył się jednak spalonego. Zresztą piłkarzowi z Górnego Śląska i tak nie udało się zaskoczyć znowu dobrze interweniującego bramkarza łęcznian.  

W 66. minucie doszło do mocno kontrowersyjnej sytuacji. Do zagranej przez Pawła Sasiana piłki wystartowali Pitry i Bartosz Kopacz. Napastnik gospodarzy przewrócił się, a sędzia Paweł Raczkowski z Warszawy bez wahania wskazał na jedenastkę! Do karnego podszedł Bartosz Śpiączka. Uderzana w prawy dolny róg futbolówka nie trafiła jednak do siatki! Kapitalna interwencja Grzegorza Kasprzika zapobiegła utracie bramki. 

W odpowiedzi groźnie na bramkę gospodarzy uderzał Kopacz. Prusak znowu był jednak na miejscu. Mecz się rozkręcił. Aktywni z przodu w końcu stali się miejscowi. W 77. minucie mocno zza pola karnego strzelał Bonin. Piłka minęła jednak cel. Sześć minut później gola mógł zdobyć rezerwowy Jakub Świerczok. Środkowi defensorzy jedenastki z Zabrza w ostatniej chwili zdołali jednak wybić piłkę. 

Przyjezdni mogli się cieszyć ze zwycięskiego gola w 88. minucie, kiedy to po dobrze bitym wolnym przez Kurzawę, na bramkę głową uderzał odwrócony tyłem Marcis Oss. Piłka wylądowała jednak na słupku! W tej sytuacji skończyło się na wyniku 0-0.   

We wtorek zabrzanie grają u siebie z Koroną, a Górnik z Łęcznej, również na swoim terenie, z Podbeskidziem. 

Michał Zichlarz 

Górnik Łęczna - Górnik Zabrze 0-0 

Żółte kartki: Jakub Świerczok - Górnik Ł. Bartosz Kopacz, Marcis Oss - Górnik Z.

Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 5500

Górnik Ł.: Sergiusz Prusak - Paweł Sasin, Maciej Szmatiuk, Tomislav Bożić, Leandro - Grzegorz Bonin (89. Łukasz Mierzejewski), Radosław Pruchnik, Jan Bednarek, Tomasz Nowak, Bartosz Śpiączka (71. Grzegorz Piesio) - Przemysław Pitry (78. Jakub Świerczok). 

Górnik Z.: Grzegorz Kasprzik - Szymon Matuszek, Bartosz Kopacz, Adam Danch, Marcis Oss, Ken Kallaste - Roman Gergel (85. Szymon Skrzypczak), Mariusz Przybylski, Rafał Kurzawa, Armin Ćerimagić - Jose Kante (77. Sebastian Steblecki).  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje