Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (17 pkt.)
  • 7 .Cracovia (17 pkt.)
  • 8 .Radomiak (16 pkt.)

Cracovia. Zdobyła Puchar i Superpuchar Polski, jest zaangażowana w walkę o utrzymanie. Co się stało?

Cracovia ma tylko dwa punkty przewagi nad ostatnim miejscem w tabeli, nie potrafi wygrać od w lidze od grudnia ubiegłego roku, jedynie Puchar Polski przynosi nadzieję, bo obrońca trofeum jest już w półfinale. - Wiadomo, że jak wygrywa się kolejne mecze w pucharze, to chciałoby się, aby było tak dalej, ale to nie może być kosztem Ekstraklasy - powiedział Paweł Zegarek, wychowanek "Pasów, dla których grał do 2001 roku.

Cracovia wywalczyła w poprzednim sezonie Puchar Polski, w tym Superpuchar Polski, a po 21 kolejkach obecnych rozgrywek jest zaangażowana w walkę o utrzymanie. Dlaczego tak się stało?

- Ilu zawodników zostało z tamtej drużyny? - pytaniem odpowiada Paweł Zegarek, który w barwach "Pasów" rozegrał 300 meczów, strzelając 102 gole.

- Jeżeli zawodnicy, którzy wywalczyli trofea odchodzą z klubu, następuje rotacja w składzie, drużyna musi się na nowo budować. To jest oczywiście jedna z przyczyn, która może mieć wpływ na takie, a nie inne wyniki w tym sezonie - dodał.

Reklama

Z drużyny, która zaczynała 2020 rok w Cracovii nie ma już Michala Peškoviča, Janusza Gola, Rafaela Lopesa, Mateusza Wdowiaka, Michała Helika, kontuzje wykluczyły na długi czas: Nika Datkovicia, Ołeksandra Dytatiejewa, Kamila Pestkę, problemy zdrowotne miał też Michal Sipliak.

- Odejście Lopesa (najlepszego strzelca "Pasów" w poprzednim sezonie - przyp. red.) miało swój wpływ, poza tym Wdowiaka, który ciągnął ten wózek w tamtym sezonie, w półfinale Pucharu Polski zdobył dwie bramki z Legią Warszawa, a w finale decydującego gola z Lechią. To był piłkarzy, który miał serce w pasy, ale mu podziękowano i nie ma go w klubie. Pewne decyzje są trudne, ale zostały podjęte - mówił Zegarek.

Do drużyny przed sezonem dołączyli nowi zawodnicy: Karol Niemczycki, Matej Rodin, Ivan Marquez, Michael Gardawski, Dawid Szymonowicz, Marcos Alvarez czy Rivaldinho.

Coś więcej od Alvareza

- Oni potrzebują czasu, żeby się poznać, wkomponować w zespół, dotyczy to też nowych napastników - Alvareza i Rivaldinho. Patrząc na liczby Niemca z 2. Bundesligi, można się było spodziewać czegoś więcej, natomiast nasza liga jest na tyle wymagająca, na tyle fizyczna, że zawodnik techniczny może mieć problemy. Jeżeli nie ma wsparcia w zespole, nie ma wsparcia w pomocnikach, nie otrzymuje podań w pole karne, to siłą rzeczy on z niego ucieka. I wtedy takiemu napastnikowi jest trudniej. Piłki muszą być dostarczane w pole karne do napastnika, żeby on mógł się wykazać - stwierdził Zegarek.

Cracovia przecież jednak dośrodkowuje w pole karne dość często, czego najlepszym przykładem Cornel Rapa, jeden z najczęściej centrujących piłkarzy w PKO BP Ekstraklasie.

- Wolałbym, aby dośrodkował dwa razy, ale dokładnie, a nie 10 razy na zasadzie, a może się uda - powiedział trener Węgrzcanki, która występuje w IV lidze.

Może na postawę Alvareza czy też Rivaldinho wpływ ma styl gry "Pasów", które grają prosto, bez kombinacji, stosując właśnie dużo wrzutek?

- Alvarez na pewno był monitowany przed przyjściem do klubu i jeśli go pozyskano, to osoby za to odpowiedzialne uważały, że będzie pasował do tego stylu gry, choć to za dużo powiedziane. W tym momencie trudno powiedzieć, żeby Cracovia grała dobrze w piłkę. Jej gra polega na dobrej defensywie, na kolektywie z tyłu i stałych fragmentach, co przekładało się na punkty w początkowej fazie sezonu, a teraz jest z tym dużo trudniej - mówił Zegarek.

Czyli "Pasy", które od połowy 2017 roku są w rękach Michała Probierza, cały czas są budowane?

- Bo są rotacje, o czym wspomniałem na początku. Im więcej jest rotacji, tym trudniej zbudować drużynę na stałym poziomie, która walczyłaby o coś więcej niż utrzymanie - stwierdził wychowanek Cracovii.

"Pasom" udało się jednak zdobyć pierwsze trofea po wielu latach - Puchar Polski i Superpuchar Polski.

- Zdobyła je po raz pierwszy w swojej długiej i burzliwej historii. To sukces zawodników, trenera i sztabu szkoleniowego oraz całego zarządu. W tamtym sezonie skoncentrowali się na zdobyciu pucharu, wiadomo też, jaka była sytuacja, rozgrywki były trochę zaburzone przez pandemię i to też odcisnęło swoje piętno. Ze szczęśliwym zakończeniem dla Cracovii, a jako jej kibice bardzo się z tego cieszymy - powiedział Zegarek. 

Wierzy w spokojne utrzymanie

Do obecnych rozgrywek "Pasy" przystępowały z karą za korupcję w wysokości minus pięciu punktów, ale chyba nikt się nie spodziewał, że drużyna będzie walczyć o utrzymanie.

- Gdyby Cracovia punktowała w poprzednich meczach, a były ku temu okazje, pomimo słabej gry z przodu, jak w meczu ze Śląskiem Wrocław, gdzie straciła bramkę w ostatniej minucie po karygodnym błędzie Damira Sadikovicia - takich rzeczy nie robi się nie tylko w Ekstraklasie, ale na żadnym poziomie. Gdyby więc  były zwycięstwo, dwa punkty więcej, to inaczej by to wyglądało, strefa pościgowa w postaci Stali Mielec i Podbeskidzia Bielsko-Biała, by się oddaliła, a tak drużyny z dołu prawie dogoniły "Pasy", które czekają jeszcze trudne mecze - stwierdził strzelec 102 goli dla klubu z Kałuży.

Za to w Pucharze Polski zespół Cracovii spisuje się znowu wyśmienicie, jest już w półfinale.

- Wiadomo, że jak wygrywa się kolejne mecze w pucharze, to chciałoby się, aby było tak dalej, ale to nie może być kosztem Ekstraklasy. Na szczęście w tym sezonie spada tylko jedna drużyny a nie trzy. Mimo wszystko wierzę, że Cracovia się spokojnie utrzyma, bo ma duży potencjał i organizacyjnie, i sportowo, a powstała jeszcze nowa baza w Rącznej i szkoda byłoby, żeby była ona wykorzystywana na drugim poziomie rozgrywkowym - zakończył Zegarek.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO BP Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje