Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (9 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (6 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (6 pkt.)
  • 6 .Jagiellonia Białystok (5 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (3 pkt.)

Cracovia - Wisła Kraków 1-4. Policja zajmuje się zadymą podczas derbów Krakowa

- Zrobimy wszystko, by rozliczyć sprawców tego, co stało się na stadionie Cracovii - mówi Interii Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Sytuacja była tak niebezpieczna, że sprawcom zostanie postawiony zarzut z osobnego artykułu.

Przypomnijmy - przed przerwą, nieopodal sektora zajmowanego przez kibiców Wisły, pojawiła się wielka czarna płachta. Jak się później okazało - służyła tylko zakamuflowaniu tego, co działo się pod spodem.

Reklama

W pewnym momencie płachta została zdjęta i w stronę kibiców Wisły poleciały race i inne materiały pirotechniczne, które z impetem wdzierały się na sektor.

Z naszych informacji wynika, że nikt z kibiców Wisły nie został ranny, ale wielu ma popaloną odzież. Można sobie jednak tylko wyobrazić co by się stało, gdyby środki pirotechniczne trafiły kogoś w twarz...

W tej sytuacji policja prowadzi dochodzenie nie tylko pod kątem wnoszenia środków pirotechnicznych, ale także z artykułu, który mówi o zagrażaniu życiu lub spowodowaniu ciężkiego uszczerbku zdrowia, za co grozi do 3 lat więzienia.

- Podczas meczów liczymy się z tym, że ktoś wnosi i zapala flarę, ale rzucanie i wystrzeliwanie w stronę innych kibiców to już zupełnie inna rzecz. Na razie nikogo nie zatrzymaliśmy, ale zabezpieczyliśmy monitoring. Trwa dochodzenie i zrobimy wszystko, by rozliczyć sprawców - zapewnia Gleń.

Podczas zadymy policja interweniowała na jasne żądanie organizatora. Funkcjonariusze użyli gazu pieprzowego. Rzecznik dodaje, że przed oraz po meczu nie doszło do większych incydentów. Prosi jednak, by na policję zgłaszali się świadkowie i ewentualni ranni środkowej zadymy.

Policja ma również możliwość wnioskować do wojewody o zamknięcie stadionu lub jego części. Na razie jednak wszyscy czekają na decyzję Komisji Ligi, która środowymi awanturami ma się zająć dzisiaj. Można się spodziewać, że kary dla "Pasów" będą bardzo dotkliwe, a nawet drastyczne, bo to wydarzenie bez precedensu.

Cracovia w czwartek przed południem wydawała oświadczenie.

"Z przykrością informujemy, że podczas ostatnich Wielkich Derbów Krakowa część osób przebywająca na trybunach stadionu przy ulicy Józefa Kałuży 1 dopuściła się haniebnego zachowania, którego nie da się w żaden sposób wytłumaczyć.

Klub dokładnie analizuje sytuację, która miała miejsce podczas środowego spotkania, m.in. zabezpieczając materiał  z monitoringu. Jednocześnie Klub informuje, że w tym temacie będzie ściśle współpracował z Policją oraz innymi służbami porządkowymi w celu dokładnego wyjaśnienia ww. zajść.

MKS Cracovia SSA zdecydowanie zapewnia, że bezpieczeństwo wszystkich uczestników imprez masowych organizowanych przez klub należy do kluczowych kwestii. Klub dołoży wszelkich starań zmierzających ku temu, by podobne sytuacje wykluczyć w przyszłości" - napisano w oświadczeniu.

O komentarz do sprawy poprosiliśmy także Olgę Tabor-Leszko. Rzeczniczka Wisły nie chce jednak podgrzewać atmosfery. - Wszystko o tym meczu mówi wynik - zaznacza.

Przypomnijmy, że Wisła wygrała przy Kałuży 4-1.

Piotr Jawor

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: Wielkie Derby Krakowa | Cracovia | Wisła Kraków | Ekstraklasa | race

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje