Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (64 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (59 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (52 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (43 pkt.)
  • 5 .Warta Poznań (43 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (42 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (42 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (41 pkt.)

Cracovia. W lidze było jak zwykle, na szczęście wraca Puchar Polski

Cracovia przegrała z Jagiellonią w Białymstoku 1-2 i cały czas uwikłana jest w walkę o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Na jej szczęście równie słabo punktują beniaminki - Podbeskidzie Bielsko-Biała i Stal Mielec, które plasują się za nią w tabeli.

Reklama

Piątkowa przegrana nie dziwi, biorąc pod uwagę wyniki uzyskane przez Cracovię na Podlasiu za jego kadencji. Ta była już jego czwarta porażka w Białymstoku z krakowskim klubem.

Reklama

Inna sprawa, czy "Pasy" mogły, a nawet powinny osiągnąć coś więcej w 24. kolejce. Słupek, poprzeczka, nieuznany gol, piłka szybująca ponad poprzeczką po uderzeniu z pola karnego. Jak z tego widać Cracovia miała swoje szanse przy Słonecznej.

Gospodarze wykorzystali dwa stałe fragmenty gry, przy jednym sprzyjało im szczęście, ponieważ Taras Romańczuk trafił piłkę... plecami, a ta poza zasięgiem Karola Niemczyckiego wpadła do siatki.

W przypadku podopiecznych Cracovii optymistyczne jest to, że miała swoje okazje, choć trudno stwierdzić, czy wynikały one z dobrej gry, czy raczej ze słabej postawy rywala. Podobno gra się tak jak przeciwnik pozwala.

Zarówno w meczu z Lechem, jak i Jagiellonią, rywale na trochę pozwali "Pasom". W pierwszym przypadku zakończyło się trzema punktami i pierwszą wygraną w lidze w tym roku, natomiast w drugim zakończyło się jak zwykle.

Na szczęście jest Puchar Polski

Na szczęście dla Cracovii wraca Puchar Polski. W tych rozgrywkach podopieczni Probierza bronią tytułu i są niepokonani od 10 spotkań. W środę podejmą przy Kałuży Raków Częstochowa. Patrząc tylko na tabelę, to przyjezdni są faworytem, ale biorąc pod uwagę bilans bezpośrednich spotkań, wcale nie jest to takie oczywiste.

Raków jeszcze nigdy nie wygrał z "Pasami". Fakt, że tych meczów nie było za wiele, bo tylko pięć, ale Cracovia zwyciężyła dwa razy i trzy razy zremisowała, a ponieważ jeden z tych remisów padł w Pucharze Polski, to awans klub z Kałuży wywalczył po rzutach karnych. Teraz pewnie żaden z kibiców "Pasów" nie miałby nic przeciwko temu, aby taki scenariusz, jak przed sezonem, się powtórzył. 

Trzeba sobie przypomnieć właśnie zeszłoroczne rozgrywki, kiedy w półfinale Cracovia podejmowała Legię, która również była faworytem, a wyjechała z Grodu Kraka z bagażem trzech goli. I właśnie Legia będzie kolejnym rywalem podopiecznych Probierza w lidze. Tutaj bilans jest bardzo korzystny dla warszawian, ale "Pasy" w PKO BP Ekstraklasie są w takiej sytuacji, że muszą punktować, nieważne z kim.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO BP Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL