Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (4 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (4 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (4 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 5 .Radomiak (4 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (4 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (4 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (3 pkt.)

Cracovia - Śląsk Wrocław 4-1 w 15. kolejce Ekstraklasy

Cztery gole Cracovii w pierwszej połowie sprawiły, że Śląsk Wrocław nie miał czego szukać pod Wawelem i przegrał 1-4. Zespół Jacka Zielińskiego, przynajmniej do niedzieli, będzie wiceliderem Ekstraklasy.

"Dzieci i młodzież do 25. roku życia muszą ograniczyć aktywność fizyczną na świeżym powietrzu" - brzmiał komunikat władz miasta Krakowa dzień przed meczem. Wszystko przez to, że od kilku dni pod Wawelem panuje ogromny smog. Gdyby jednak trener Jacek Zieliński zrezygnował z młodszych piłkarzy, widowisko przy ul. Kałuży straciłoby na wartości.

Gdyby wyjąć z jego składu reprezentanta Polski Bartosza Kapustkę, Damiana Dąbrowskiego, Denissa Rakelsa i Pawła Jaroszyńskiego (wszyscy poniżej 25. roku życia; średnia wieku wyjściowej jedenastki: 25,4), Cracovia nie wyglądałaby tak solidnie. Bo pierwsza połowa w wykonaniu zespołu Jacka Zielińskiego to był nokaut!

Reklama

Kanonadę zaczął Erik Jendriszek. W 10. minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Mateusz Cetnarski, a tor lotu piłki zmienił jeszcze Piotr Polczak, a głową spokojnie uderzył Słowak. Nie minęło pięć minut, a było 2-0. Fantastycznie z głębi pola podawał Damian Dąbrowski, który chyba był rozczarowany dzisiejszymi powołaniami Adama Nawałki i na przekór selekcjonerowi znów zagrał bardzo dobre zawody. Jego forma musi dać do myślenia szkoleniowcowi naszej kadry, bo niewątpliwie Dąbrowski jest coraz bliżej reprezentacyjnego poziomu.

Piłka trafiła do Kapustki, a ten zgrał do Rakelsa. Łotysz nie miał problemów z wykończeniem i zanotował siódme trafienie w tym sezonie.

Kibice na stadionie przy ul. Kałuży ani przez moment nie mogli się nudzić i za chwilę znów oklaskiwali swoich ulubieńców. Znowu genialną piłkę zagrał Dąbrowski, a tym razem egzekutorem okazał się Cetnarski.

Mało? Na kilka minut przed końcem pierwszej połowy znów dał o sobie znać Jendriszek, który wykorzystał wyśmienite zagranie - a jakże - Kapustki. Zresztą reprezentant Polski ofiarnie odzyskał piłkę na własnej połowie, a takie zaangażowanie ceni nie tylko Zieliński, ale też Nawałka.

Gdyby ktoś chciał wskazać bohatera pierwszej połowy miałby ogromny problem. Na wyróżnienie zasługuje cała Cracovia, która zagrała wprost koncertowo. A i krakowskim kibicom jakby smog przestał przeszkadzać...

Trener Tadeusz Pawłowski musiał błyskawicznie reagować i tuż po przerwie wprowadził na boisko dwóch nowych graczy - Kamila Bilińskiego i Michała Bartkowiaka.

Ten drugi błyskawicznie dał o sobie znać. W 52. minucie tak zakręcił Piotrem Polczakiem, że kapitan Cracovii chyba nie wiedział, gdzie jest. 18-letni Bartkowiak uderzył z dystansu tuż przy słupku, a Sandomierski był bez szans.

Chwilę potem próbował Biliński, ale znakomitym refleksem popisał się bramkarz Cracovii. Jeszcze przed 60. minutą straty Śląska powinny być mniejsze, bo po dośrodkowaniu Flavio Paixao minimalnie pomylił się Bartkowiak.

Cracovia na drugą połowę wyszła zbyt bardzo pewna swego. Jakby zapomniała, że mecz trwa 90 minut. Szansę zwietrzyli goście, którzy po mądrych zmianach Pawłowskiego, grali zdecydowanie lepiej.

Straty były jednak zbyt wielkie. Ambitna postawa w drugiej połowie, to trochę zbyt mało, by myśleć o wywiezieniu trzech punktów z Krakowa.

- Jeśli będziemy punktować u siebie, a w dodatku przywieziemy coś z wyjazdów, to będzie dobrze - uspokajał przed meczem Zieliński. I jego piłkarze jak na razie plan nakreślony przez szkoleniowca realizują bardzo dobrze. To czwarte z rzędu zwycięstwo Cracovii przed własną publicznością.

Gdy z boiska schodził Kapustka, żegnały go brawa publiczności. Nic dziwnego, bo powoli przy Kałuży młody pomocnik staje się ulubieńcem trybun. Znakomita gra jego kolegów nie powinna też ujść uwadze selekcjonera, bo być może po kolejnych takich spotkaniach Nawałka chętniej będzie dzwonił do piłkarzy z Krakowa.

Przynajmniej do niedzieli Cracovia będzie wiceliderem Ekstraklasy (wtedy Legia gra z Pogonią). Na pewno jednak 15. kolejkę spędzi na podium.

Na drugim biegunie jest Śląsk, który po serii słabych wyników zajmuje trzecie miejsce od końca.

Cracovia - Śląsk Wrocław 4-1 (4-0)

Bramki: 1-0 Erik Jendriszek (10.), 2-0 Deniss Rakels (15.), 3-0 Mateusz Cetnarski (37.), 4-0 Erik Jendriszek (41.), 4-1 Michał Bartkowiak (52.)

Żółte kartki: Cracovia: Dąbrowski, Jaroszyński - Śląsk: Dankowski.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski. Widzów: 6 438.

Cracovia: Sandomierski - Deleu, Rymaniak, Polczak, Jaroszyński - Dąbrowski, Budziński (62. Czovilo), Cetnarski, Kapustka (68. Zjawiński), Rakels - Jendriszek (84. Wdowiak).

Śląsk Wrocław: Pawełek - Zieliński, Celeban, Pawelec, Dudu - Hołota, Kokoszka (46. Bartkowiak), Gecov, Grajciar (46. Biliński), Paixao - Dankowski (73. Ostrowski).

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Z Krakowa Łukasz Szpyrka, współpraca: MiBi

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia | Śląsk Wrocław | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje