Reklama

Reklama

Cracovia. Siemieniec: Kapustka - reaktywacja, wiara w mistrzostwo "Pasów"

Menedżer Leicester City Brendan Rodgers cmoka z zachwytu nad formą Bartosza Kapustki, który zaczyna przypominać siebie z Euro 2016. Te doniesienia cieszą nie tylko Czesława Michniewicza i Jerzego Brzęczka, ale wszystkich kibiców reprezentacji Polski. - To, że Bartek potrafi grać w piłkę, wszyscy wiedzą. Teraz go zobaczyłem: pięć kilo masy mięśniowej więcej! - mówi Interii były piłkarz i długoletni kierownik drużyny "Pasów" Tomasz Siemieniec, który odwiedził w Anglii "Kapiego".

Popularnego "Siemiona" spotkaliśmy przy okazji sparingu Cracovia - Podbeskidzie (2-3), rozgrywanego na krakowskiej AWF. Tomasz ma świeże informacje na temat Kapustki, gdyż właśnie wrócił od niego, z Leicester i akcję "Kapustka-reaktywacja" widział z bliska.

- Byłem u niego przez dwa dni. Dużo rozmawialiśmy. Mówi, że zarówno psychicznie, jak i fizycznie czuje się najlepiej odkąd wyjechał z Polski - relacjonuje Siemieniec.

- Nadszedł dla niego taki etap, w którym może osiągnąć coś więcej niż być tylko dodatkowym człowiekiem w kadrze Leicester. Trenuje cały czas w pierwszej drużynie. Dzisiaj, w barwach Leicester U-23 zagra z rówieśnikami z Arsenalu, w ramach Premier League International Cup - dodaje.

Reklama

Kapustka zagrał kolejny mecz dla Leicester U-23. "Lisy" przegrały z Arsenalem 3-0

Wskazuje na fakt, że dla utalentowanego reprezentanta Polski, któremu karierę przerwała ciężka kontuzja, na pewno nie jest za późno na powrót do wielkiej gry.

- "Kapi" ma dopiero 23 lata! Ludzie, przed nim minimum pięć lat gry na najwyższym poziomie! Wchodzi dopiero w najlepszy czas dla zawodnika - podkreśla Siemieniec.

Wygląda na to, że pod względem przygotowania fizycznego Bartosz podąża w ślady swego mentora, kapitana reprezentacji Polski Roberta Lewandowskiego, który w porównaniu do początków kariery stał się prawdziwym atletą.

- To, że Bartek potrafi grać w piłkę, to wszyscy wiedzą. Teraz go zobaczyłem: pięć kilo masy mięśniowej więcej, po zdjęciu koszulki dużo lepiej wygląda niż dawniej. Jest w stanie pokazać jeszcze dużo i dać uciechę zarówno kibicom reprezentacji Polski, jak i kadry Polski - zapewnia nasz rozmówca.

"Pasy" dziś przegrały sparing z czołową drużyną zaplecza 1. ligi - Podbeskidziem 2-3. Zespół Michała Probierza rusza na zgrupowanie do Turcji.  

Spośród wszystkich lat, jakie pamiętam, teraz mamy największe szanse na wywalczenie mistrzostwa Polski. Chciałbym się nareszcie go doczekać. Mam nadzieję, że wygramy tę batalię. Stawka jest tak wyrównana, że będzie się ruszy przekrój całej wiosny, a nie jeden mecz czy dwa.

- Mamy szansę tym większa, że większość przeciwników się osłabia. My może się nie wzmacniamy poważnie, ale na pewno się nie osłabiamy. Z Jagiellonii odszedł przecież Klimala, z Legii ma odejść Niezgoda, Lechia ma problemy finansowe, w Piaście podobnie. Z Pogonią nie pojechali na zgrupowanie Kożulj i Kozłowski. Nic, tylko walczyć! - podkreśla

"Siemion" pomagał "Pasom" wrócić z zaścianka na piłkarskie salony Ekstraklasy. Uczestniczył w ich awansach z trzeciej do drugiej ligi. Rozegrał też przy Kałuży pierwszą połowę sezonu 2003/2004, w którym Cracovia awansowała do Ekstraklasy. Teraz doczekał momentu, w którym jego ukochany klub może zdobyć dwa trofea w jednym sezonie: mistrzostwo i Puchar Polski, którego nigdy nie osiągnął.

- Ja wierzyłem. Gdyby nie to, nie chodziłbym na mecze. Zawsze będę wierzył. Jeśli nie uda się wywalczył mistrzostwa, to będę w nie wierzył w następnym sezonie. Dla mnie to jest taka historia życiowa. Spotykam się z wieloma kibicami, którzy myślą tak jak ja - podkreśla.

Cracovia rundę wiosenną rozpocznie meczem wyjazdowym 7 lutego w Gdyni, z Arką. Po 20 kolejkach "Pasy" są wiceliderem i mają dwa punkty straty do Legii.

MiBi



Reklama

Reklama

Reklama