Cracovia. Probierz: Jesteśmy w stanie wygrać w Lubinie

Piłkarze Cracovii na niedzielny mecz 15. kolejki ekstraklasy z Zagłębiem wyruszą z konkretnym celem - wydostania się ze strefy spadkowej. "Jesteśmy w stanie wygrać w Lubinie" - deklaruje trener Michał Probierz.

"Pasy" z dorobkiem dwunastu punktów zajmują obecnie piętnaste miejsce w tabeli. Trener Probierz ubolewa jednak mocno nad tym, że w dwóch ostatnich, zremisowanych spotkaniach z Sandecją Nowy Sącz i Buk-Betem Termaliką Nieciecza jego drużyna traciła prowadzenie w samej końcówce.

Reklama

"Powinniśmy mieć przynajmniej cztery punkty więcej, jednak zabrakło spokoju i wyrafinowania w końcowych fragmentach. Myślę, że ma na to wpływ także sfera mentalna - w końcówce boimy się, że popełnimy błąd i nie utrzymujemy się przy piłce tak, jak moglibyśmy. Pracujemy jednak nad tym. Tworzyliśmy symulacje na treningach, aby takie zachowania wyeliminować. Nie robimy żadnych nerwowych ruchów, bo ten problem możemy poprawić wyłącznie sumienną pracą" - analizował szkoleniowiec "Pasów", który zdaje sobie sprawę, że jego zespół czeka w Lubinie trudne zadanie.

Cracovia z Zagłębiem Lubin poniosła 21 września dotkliwą porażkę 0:3 w spotkaniu 1/8 finału Pucharu Polski. "Od tego meczu zaczęto nas krytykować. Zagłębie to bardzo solidny zespół złożony z wielu doświadczonych piłkarzy. Co więcej, pracujący od dłuższego czasu trener Piotr Stokowiec wdraża do drużyny swoje pomysły. Musimy być bardzo czujni. W tym sezonie nie przegrali jeszcze ligowego meczu u siebie" - zwrócił uwagę Probierz.

Sytuacja kadrowa Cracovii nie jest zła. Poza od dawna kontuzjowanym Damianem Dąbrowskim zabraknie tylko Jaroslava Mihalika, który urazu doznał w spotkaniu z Bruk-Betem. "Jarek ma podkręcony staw skokowy. Pod znakiem zapytania stoi także jego występ w reprezentacji Słowacji, ale tu decyzje podejmie już sztab medyczny kadry" - powiedział Probierz.

Cracovia w ostatnich czterech meczach nie poniosła porażki - zanotowała trzy remisy i jedno zwycięstwo, ale była krytykowana za mało atrakcyjny styl gry.

"Też nie jestem zadowolony z tego, jak gramy, ale nie zgadzam się z opiniami, że na grę Cracovii nie da się patrzeć. Tak prezentuje się większość zespołów w naszej ekstraklasie. Poziom nie jest zbyt wysoki. Wiem, że za wolno rozgrywamy akcje, chciałbym żeby ta piłka 'chodziła' szybciej. Czasem żartuję, że najlepiej wychodzi nam gra na dwa kontakty - 'przyjął i stracił'. My jednak ostatnio zmieniliśmy trochę styl. Nie możemy rozgrywać naszych akcji od tyłu, bo to za duże ryzyko. Taki jest teraz trend w futbolu, że walczy się o tak zwane drugie piłki. Inne zespoły przeciwko nam też tak grają. My prezentowaliśmy efektowny futbol w spotkaniach z Wisłą Kraków i Legią Warszawa, ale punktów nie wywalczyliśmy. Dlatego zmieniliśmy styl, bo jak się traci jedenaście bramek po kontratakach, to znaczy, że zespół musi inaczej funkcjonować na boisku" - tłumaczył Probierz.

Cracovia jest jedynym zespołem w gronie tych, które zajmują pięć ostatnich miejsc w tabeli, gdzie nie doszło do zmiany trenera.

"Ludzie w klubie widzą, jak pracujemy, piłkarzom też nie można odmówić ambicji i pokazują to w każdym meczu. Wszyscy trenerzy mają czasem jakieś problemy. Planowaliśmy budowę drużyny wokół Damiana Dąbrowskiego, ale on doznał kontuzji. Poza tym w żadnym innym zespole, oprócz Śląska Wrocław, nie było tylu zmian kadrowych. Gdyby w tych dwóch ostatnich meczach udało się utrzymać prowadzenie, mówiłoby się o odrodzeniu Cracovii. W futbolu momenty decydują o tym, czy się jest na topie czy na dole. Przecież w spotkaniu z Bruk-Betem w 94. minucie mieliśmy dwie bardzo dobre okazje bramkowe. Gdyby zostały wykorzystane, to odbiór Probierza byłby inny, choć nasza gra pozostałaby przecież taka sama" - zauważył trener Cracovii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje