Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (16 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (13 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (10 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (9 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (8 pkt.)

Cracovia. Probierz i jego ekipa chcą odczarować stadion Legii

- Porażka jest największą przyjaciółką trenera, czyha za rogiem i jest cierpliwa. Nie jest powiedziane, że zdarzy się właśnie teraz. Chcemy zrobić wszystko, za wszelką cenę wygrać, żeby zwiększyć szanse na awans do ósemki - nie kryje trener "Pasów" Michał Probierz przed wyprawą na Łazienkowską.

Z połączenia śląskiego Bielska z małopolską Białą Krakowską  powstała Bielsko-Biała, Tychy zyskały prawa miejskie, sejm znacjonalizował apteki, rozwiązano PZPN, by zastąpić go Sekcją Piłki Nożnej przy Głównym Komitecie Kultury Fizycznej; przy Rakowieckiej stracono majora AK Zygmunta Szyndzielarza, odsłonięto pomnik Feliksa Dzierżyńskiego, a w areszcie domowym osadzono Władysława Gomułkę; z taśmy zjechały pierwsza "Warszawa" i "Lublin" - tak wyglądała Polska w 1951 r. Roku, w którym Cracovia, występująca wówczas pod szyldem Ogniwo, wygrała ostatni mecz z Legią (wówczas CWKS Warszawa) na jej stadionie. 68 lat - bez mała trzy pokolenia, szmat czasu. Michał Probierz i jego wybrańcy już w niedzielę, o godz. 18 postarają się to zmienić. Tym bardziej, że "Pasy" wyglądają równie solidnie jak ich seria - pięć zwycięstw w Ekstraklasie z rzędu.

Reklama

Cracovia wygrała w Warszawie z Legią tylko cztery razy: 1932, 1949, 1950 i 1951. Probierz chce w końcu odczarować stadion przy Łazienkowskiej 3, choć "odczarować" to nie do końca trafiony zwrot dla racjonalisty, jakim jest szkoleniowiec i wiceprezes "Pasów".

- Klątwy i przesądy to oznaki słabości. Ja nie noszę tych samych majtek i skarpetek, tylko je zmieniam. Nie zwracam też uwagi na to, czy w autokarze siedzę z tej czy tamtej strony, czy jadę tyłem czy przodem - wylicza, chcąc się odróżnić od kolegów po fachu, którzy mają swe zwyczaje, by nie rzec przesądy.

Probierz nie nosi głowy za wysoko. Ma świadomość mankamentów w grze zespołu i stara się je w pocie czoła eliminować. Ostatnio może pozwolić sobie na komfort trzymania na ławce kreatywnego pomocnika Javiego Hernandeza, od którego jeszcze jesienią zaczynało się układanie składu, lecz teraz Hiszpan przegrywa rywalizację z Marcinem Budzińskim, podobnie jak Milan Dimun z Damianem Dąbrowskim, który po powrocie do zdrowia jest jedną z centralnych postaci zespołu.

Smaczkiem spotkania Legia - Cracovia będzie Janusz Gol, którego transfer w ostatnich dniach sierpnia 2018 r. odmienił "Pasy". Janusz przez dwa lata grał w Legii, a przed otrzymaniem oferty z Cracovii nawet z trenował z jej rezerwami. Przy Łazienkowskiej nie dostał angażu, ale przy Kałuży zadebiutował w starciu z Legią, w którym remis 0-0 uznano za niespodziankę, a Gol wkrótce objął opaskę kapitańską.   

Trener Probierz uważa, że wiele zespołów na Łazienkowskiej przegrywa już w szatni, zanim zdąży kopnąć piłkę. 

- Legia jest pod większa presją, ona jest głównym faworytem do zdobycia mistrzostwa Polski i musi wygrać. My chcemy dalej grać o ósemkę - zdejmuje ciężar z własnej ekipy.

- Często zespoły przegrywają z Legią jeszcze  w szatni, przed meczem. Mentalne podejście jest bardzo istotne. Legioniści grają bardzo agresywnie, podchodzą wysokim pressingiem, mają groźne stałe fragmenty gry. Pracujemy, aby się przed tym zabezpieczyć - zapewnia szef pionu sportowego Cracovii.

Pan Michał to jeden z bardziej energicznych trenerów w lidze. Do tej samej kategorii zalicza się zresztą szef sztabu szkoleniowego Legii Ricardo Sa Pinto

- Niektórzy chcą mnie skonfliktować z trenerem Sa Pinto. Widzę podteksty, wstawki na Twitterze, które mają doprowadzić do mojej kłótni z panem trenerem Sa Pinto, że trzeba nas będzie rozdzielać. Ja patrzę na to bardzo spokojnie. Wszyscy chcieli takiego trenera, to mają i teraz niech nie narzekają - mówi z przekorą Probierz.

Z jednej strony chwali Legię za jej dokonania z ostatnich lat i skuteczny podbój ligi ("Narzekają czasem 'Legia to, Legia tamto', ale na nią zawsze przychodzi najwięcej ludzi, więc można zadać sobie pytanie, czy chodzą na swój zespół czy po to, aby zobaczyć Legię"), a z drugiej wbija jej lekką szpilkę za chowanie wszystkiego za żelazną kurtyną.

- My nie mamy nic do ukrycia, każdy nasz trening można zobaczyć, a akurat o Legii nic nie wiemy. Wszystko jest pozamykane, a gdy pojawiają się obce osoby, to od razu rodzi się zaniepokojenie. Wbrew temu, na pewno czyjeś oko może być w najmniej oczekiwanym miejscu - uśmiecha się Michał Probierz.

Dodaje, że w niedzielę spotkają się dwie solidne defensywy i wskazuje na fakt, że Legia, po Lechii, ma najmniej straconych bramek w całej lidze - w 21 meczach straciła ich tylko 20.

MiBi, Pawo

Dowiedz się więcej na temat: Michał Probierz | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje