Reklama

Reklama

Cracovia. Prezes Filipiak: Kibic woli walić alkohol i kotlety schabowe

Janusz Filipiak, prezes Cracovii, jasno dał do zrozumienie, co według niego stoi za problem frekwencji na stadionach Ekstraklasy. Swoje przemyślenia przedstawił w "Pulsie Biznesu".

- Jeżeli kibic ma do wyboru zostać w domu, walić alkohol i kotlety schabowe, i oglądać mecz w telewizorze to woli to niż podjąć wysiłek pójścia na stadion - podkreśla prezes Filipiak w rozmowie z "Pulsem Biznesu".

Według Filipiaka problemem jest również ogólnodostępność meczów w telewizji. 

- Nie ma ligi w Europie której wszystkie mecze są transmitowane, a to powoduje, że jeśli wszystkie mecze są transmitowane to my tracimy widza na stadionie  - uważa Profesor Filipiak. 

Prezes Cracovii przyznaje, że w Polsce frekwencja jest niska, bo stadion jest małą konkurencją w porównaniu do oglądania meczów z domu.

- Jeżeli kibic ma do wyboru zostać w domu, walić alkohol i kotlety schabowe, i oglądać mecz w telewizorze to woli to niż podjąć wysiłek pójścia na stadion. Jeśli nie będzie ludzi na stadionach to te mecze będą wyglądać jak sparingi. To wszystko będzie się nakręcać w dół. Tu nie ma co winić klubów, bo jeszcze raz powtarzam. Jak ja mam konkurować z obrazem w jakości HD, z powtórkami z wielu kamer, ze zbliżeniami, z wygodnym fotelem w domu, z zero wysiłku, barek obok - z fotelikiem na stadionie - zaznacza Filipiak.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL