Reklama

Reklama

Cracovia. Mistrzostwo i Puchar Polski w zasięgu graczy Michała Probierza

Cracovia to jedna z rewelacji tego sezonu. Podopieczni Michała Probierza plasują się w czołówce tabeli PKO Ekstraklasy i są już w ćwierćfinale Pucharu Polski. Czy jednak będzie im dane sięgnąć, po któreś z tych trofeów? W momencie zakończenia sezonu "Pasy" będą czekały na taki sukces od 72 lat.

Obecny szkoleniowiec "Pasów" często powtarzał na początku każdych rozgrywek, że jego drużyny walczą o tytuł. Tak było m.in., gdy prowadził jeszcze Jagiellonię Białystok, tak było też, gdy przyszedł do Cracovii. Z powodu takiego podejścia, jak najbardziej zdroworozsądkowego, ponieważ na początku rozgrywek każdy zespół walczy o mistrzostwo Polski, był wyśmiewany, ponieważ w zeszłym sezonie "Pasy" początkowo spisywały się bardzo słabo, okupując nawet ostatnie miejsce tabeli. Ostatecznie podopieczni Probierza finiszowali na tyle dobrze, że zajęli czwarte miejsce, dające grę w europejskich pucharach.

Reklama

W tym sezonie jest zdecydowanie inaczej. Cracovia najniżej była na 11. miejscu, ale to było po drugiej kolejce, a tak cały czas plasuje się w górnej połówce tabeli. Kilka razy miała nawet okazje zostać liderem po kolejce, ale jeszcze do tego nie doszło. Przed zespołem w tym roku dwa spotkania - z Koroną Kielce na wyjeździe i Śląskiem Wrocław u siebie i wcale nie jest nierealny scenariusz, że "Pasy" przezimują na pierwszej pozycji.

Cracovia również liczy się w walce o Puchar Polski. Jest już w ćwierćfinale (losowanie par 12 grudnia), a tych rozgrywek jeszcze nigdy nie wygrała. Ba, nie była nawet w finale. Najdalej doszła do półfinału, a stało się to dwa razy - w roku 1962 i sezonie 2006/07.

Czekają 72 lata

Z kolei na mistrzostwo "Pasy" czekają od 1948 roku. Po powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej, co nastąpiło w 2004 roku, z przerwą na sezon w pierwszej lidze (2012/13), jeszcze nigdy nie stanęli na podium. Trzy razy zajmowali czwarte miejsca. Odkąd przyszedł Probierz Cracovia była dziewiąta, właśnie czwarta i jeśli tendencja wzrostowa będzie się utrzymywać, to teraz powinna być jeszcze wyżej.

Czy podopiecznych "polskiego Guardioli", jak mówi się o ich trenerze, stać na wywalczenie któregoś trofeum?

Według mnie o mistrzostwo będzie bardzo ciężko. Wiąże się to z systemem rozgrywek, jaki obowiązuje w Polsce. Tytułu nie zdobywa się po 30 kolejkach, tylko trzeba jeszcze rozegrać rundę finałową, czyli dodatkowe siedem meczów. Przeważnie w krótkim odstępie czasu. Preferuje to drużyny, które mają wyrównaną, szeroką kadrę. Przez lata beneficjentem tego systemu była Legia Warszawa, która potrafiła w decydującej fazie przechylać szalę na swoją korzyść. Przekonał się o tym sam Probierz. Prowadzona przez niego Jagiellonia była najlepsza po rundzie zasadniczej sezonu 2016/17, ale na finiszu dała się wyprzedzić Legii.

Cracovia ma dobrze funkcjonującą drużynę, ale brakuje jej zmienników na odpowiednim poziomie. Gdyby w klubie zostali Airam Cabrera i Javi Hernandez, licząc że jeszcze bardziej do polskiej ligi przystosują się Pelle van Amersfoort czy Rafael Lopes, biorąc pod uwagę mocne zabezpieczenie tyłów w postaci Michala Peszkovicza w bramce, czy bloku obronnego, byłbym większym optymistą. Teraz gra "Pasów" opiera się na Januszu Golu, świetnej organizacji gry w obronie, szybkim przechodzeniu do ataku, stałych fragmentach gry i wrzutkach w pole karne.

Gol ma jednak już 34 lata i w intensywnej końcówce ligi, mimo bardzo dobrego przygotowania fizycznego zespołu, może spuścić z tonu. W środku pola nie ma innego zawodnika, który potrafiłby wziąć na siebie ciężar gry. Dla Sylwestra Lusiusza to dopiero pierwszy sezon, gdy odgrywa poważniejszą rolę w drużynie, a Milan Dimun - na razie - nie potrafi przekroczyć pewnej granicy, po której z obiecującego przed laty juniora przeobraziłby się w ligowca pełną gębą. Taka sama sytuacja jest też z Mateuszem Wdowiakiem. Jeden z najszybszych piłkarzy w PKO Ekstraklasie po 18 kolejkach ma na koncie zaledwie jednego gola, choć okazji mu nie brakowało, i trzy asysty.

Tylko pięciu piłkarzy

Liczby w Cracovii opierają się na Lopesie (sześć goli), Sergiu Hance (pięć goli i trzy asysty) czy van Amersforcie (cztery gole i trzy asysty). Trzy bramki dołożył też prawy obrońca Cornel Rapa, a cztery asysty - lewy defensor Michal Sipliak. To jest tylko pięciu piłkarzy, a przecież trzeba liczyć się też z kartkami czy kontuzjami w wyniszczającej końcówce rozgrywek.

Nadzieję na przyszłość dają: Michał Rakoczy, który ma dopiero 17 lat, rozwijać powinni się Kamil Pestka czy Sebastian Strózik. Pestka to w ogóle ciekawy przypadek. 21-letni obrońca do tej pory lepiej spisywał się w barwach reprezentacji młodzieżowej prowadzonej przez Czesława Michniewicz, niż u Probierza.

Paradoksalnie, łatwiej "Pasom" powinno być w Pucharze Polski. W drodze do finału na PGE Narodowym w Warszawie pozostały im jeszcze tylko dwie przeszkody - w ćwierćfinale i półfinale. Jednak zaangażowanie do końca w te rozgrywki może odbić się na walce o mistrzostwo Polski. Przecież finał rozgrywany jest 2 maja, a wtedy liga wkracza w decydująca fazę. Czy Cracovia będzie w stanie grać na najwyższych obrotach w meczach o stawkę co kilka dni?

Pewnie takie samo pytanie zadaje sobie Probierz, mając na uwadze doświadczenia z Jagiellonii. Ten trener ma duży kredyt zaufania u Janusza Filipiaka, właściciela Cracovii. Po serii słabszych meczów i okupowaniu ostatniego miejsca w poprzednim sezonie, prezes "Pasów" nie tylko nie zwolnił szkoleniowca, ale także, w styczniu tego roku, mianował go wiceprezesem do spraw sportowych. To sytuacja bez precedensu w polskiej piłce. Drużyna dostała sygnał, że trener ma mocną pozycję i prędzej zostanie wymieniony cały skład, niż spadnie głowa Probierza.

Szkoleniowiec Cracovii potrafi zaskoczyć na konferencjach prasowych, np. przyjść z doniczką, z której dopiero miało coś wyrosnąć. Podczas meczu żyje razem z zespołem. Jest bardzo impulsywny. Nie potrzebuje napoju energetycznego, by być pobudzonym, co kilka razy skończyło się dla niego już żółtymi kartkami. Ja zadaję sobie pytanie, czy jego zachowanie może mieć negatywny wpływ na piłkarzy, szczególnie podczas meczów, które mogą decydować o losach mistrzostwa. Na razie Probierz jeszcze nigdy nie zdołał go zdobyć.

Reasumując, "Pasom" bez zimowych wzmocnień będzie trudno wywalczyć tytuł, choć miejsce na podium jest prawdopodobne. Bycie w trójce to byłby wielki sukces dla Cracovii, ponieważ ostatni raz udało im się na nie wskoczyć w 1952 roku, kiedy zajęli trzecią pozycję.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO Ekstraklasy

Autor: Paweł Pieprzyca

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL