Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (52 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (44 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (40 pkt.)
  • 4 .Piast Gliwice (37 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (37 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (34 pkt.)
  • 7 .Warta Poznań (33 pkt.)
  • 8 .Górnik Zabrze (32 pkt.)

Cracovia. Michał Probierz schowany za pięcioma punktami

Minusowe punkty miały Cracovii ciążyć, tymczasem od początku sezonu są wytrychem dla trenera Michała Probierza. Tak często używanym, że dość tego ma już nawet część kibiców „Pasów” – komentuje Piotr Jawor, dziennikarz Interii.

"Za każdą kolejną wypowiedź Probierza o 5 minusowych punktach, wpłacam 5 zł na cel charytatywny" - napisał jeden z kibiców Cracovii. Część fanów "Pasów" się śmieje, a część jest już zmęczonych ukrywaniem się za zasłoną wstydliwej kary, o której Cracovia tak naprawdę powinna chcieć jak najszybciej zapomnieć. Tymczasem - za sprawą Probierza - ciągle do niej wraca.

Reklama

W tym sezonie na przedmeczowych konferencjach trener o minusowych punktach wspominał kilkanaście, a może nawet i kilkadziesiąt razy. Że ciążą, że wpływają na psychikę, że zakłamują rzeczywistość.

Tymczasem prawda jest taka, że to właśnie mówienie o minus pięciu punktach jest dziś zakłamywaniem rzeczywistości. Gdyby bowiem Cracovia startowała z tego samego pułapu co cała liga, to dziś byłaby o... pozycję wyżej, czyli zajmowała nie trzecie, a czwarte miejsce od końca. Oczywiście, że miałaby pięć punktów więcej nad strefą spadkową, tylko czy zdobywca Pucharu Polski i drużyna od ponad trzech lat budowana za niemałe pieniądze powinna w ogóle porównywać się do miejsca spadkowego?

Co więcej, jeśli przyjmiemy optykę odnoszenia się do pozycji spadkowej, to warto przypomnieć, że gdyby w tym sezonie nie spadała jedna drużyna, ale trzy (jak przed rokiem), to dziś Cracovia byłaby na miejscu spadkowym, a w przypadku dodania pięciu punktów, miałaby zaledwie jeden więcej od zagrożonego zespołu.

Korupcja to wstyd, nie usprawiedliwienie


Dlatego dziś mówienie o starcie z ujemnymi punktami jest szukaniem taniego usprawiedliwienia kosztem... reputacji klubu. Trener czy piłkarz, którzy kiedyś wytaplali się w korupcyjnym błocie, chcą o tym jak najszybciej zapomnieć. Za to trener Michał Probierz nawet niepytany przypomina o karze za kupowanie meczów w sezonie 2003/2004, dzięki czemu Cracovia awansowała do Ekstraklasy.

Dziwne, bo czy wyobrażacie sobie piłkarza, który podczas pytania o słabsze wyniki odpowiada: "Wie pan, byłem zawieszony przez dwa lata, więc teraz jest mi ciężko"? Nie, ponieważ ten temat omija się szerokim łukiem, a nie używa się jako taniego usprawiedliwienia.

Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Michał Probierz | Cracovia | korupcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje