Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Cracovia - Lechia Gdańsk 3-2 w 26. kolejce Ekstraklasy

Po emocjonującym spotkaniu Cracovia pokonała 3-2 Lechię Gdańsk w meczu Ekstraklasy. To pierwsza porażka Lechii wiosną i ważne punkty "Pasów" w walce o utrzymanie. Goście stracili w sobotę trzy razy więcej bramek niż w poprzednich sześciu meczach razem wziętych.

Sytuacja Cracovii w tabeli robi się coraz gorsza, więc przed meczem z będącą na fali Lechią nastroje w zespole "Pasów" były stonowane. Trener Robert Podoliński nie ukrywał, że brak pauzującego za czerwoną kartkę Bartosza Kapustki jest dla szkoleniowca dużym problemem.

Reklama

Ale i w Lechii problemów nie brakuje. Trener Jerzy Brzęczek nie mógł skorzystać między innymi z kontuzjowanych Jakuba Wawrzyniaka i Sebastiana Mili.

Wielka Sobota na stadionie Cracovii rozpoczęła się od tradycyjnego poświęcenia pokarmów. Potem do akcji wkroczyli piłkarze i już w czwartej minucie mogła paść pierwsza bramka.

Fani "Pasów" zamarli, gdy Piotr Grzelczak huknął lewą nogą z powietrza z blisko 20 metrów. Krzysztof Pilarz sparował jednak z trudem piłkę na rzut rożny. Początek spotkania należał do Lechii.

Krakowianie dopiero w 18. minucie byli w stanie zbliżyć się do bramki gdańszczan. Po akcji Denissa Rakelsa i dośrodkowaniu z lewej strony Adama Marciniaka daleko od bramki główkował Miroslav Czovilo.

"Pasy" poszły za ciosem i trzy minuty później zaskoczyły nietracącą goli wiosną Lechię. Rakels wpadł w pole karne i uderzył mocno. Mateusz Bąk odbił piłkę przed siebie, a nadbiegający Marcin Budziński z pięciu metrów głową wpakował ją do bramki.

Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy Mateusz Wdowiak zagrał piłkę za obrońców, nie sięgnął jej wybiegający Bąk, ale Rakels miał już zbyt ostry kąt, by skierować ją do siatki. W międzyczasie do wyrównania dążyli goście, dużo strzelali, lecz zwykle niecelnie.

Odpowiedź Lechii była zabójcza. Mateusz Możdżeń łatwo poradził sobie przy linii bocznej z Armiche Ortegą i podał do Piotra Grzelczaka. Ten długo mierzył lewą nogą zza pola karnego, ale potem zakręcił piłkę tak, że wylądowała w okienku bramki Pilarza, odbijając się od słupka.

Na tym emocje w pierwszej połowie się nie skończyły, bo sędzia Szymon Marciniak stwierdził, że Gerson faulował w polu karnym Wdowiaka i wskazał na jedenastkę dla Cracovii. - Według mnie oczywiście faul był - powiedział w przerwie na antenie Canal Plus Wdowiak.

Skutecznym wykonawcą karnego był Rakels i "Pasy" znów wyszły na prowadzenie. Do przerwy 2-1.


Słabiutki Armiche Ortega na drugą połowę już nie wyszedł, zastąpiony przez Boubacara Dialibę, a piłkarze obu drużyn urządzili sobie festiwal strzelecki.

W 47. minucie Stojan Vranjes zdobył jeszcze piękniejszą bramkę niż Grzelczak, popisując się bombą z 30 metrów w okienko bramki lekko wysuniętego Pilarza.

Goście jeszcze nie zdążyli się nacieszyć remisem, a znów przegrywali. Po rzucie wolnym Budzińskiego Piotr Polczak uciekł rywalom i główką z bliska pokonał Bąka.

Lechia dążyła do wyrównania, ale nie stwarzała czystych okazji bramkowych, to gospodarze byli groźniejsi. W 80. minucie Jerzy Brzęczek wpuścił na boisko drugiego napastnika, Kevina Friesenbichlera, stawiając wszystko na jedną kartę.

Cracovia dowiozła prowadzenie do końca, kończąc wiosenną serię bez porażki zespołu Lechii.

Po meczu powiedzieli:

Jerzy Brzęczek (trener Lechii Gdańsk): "Trzy stracone bramki to efekt naszych prostych błędów. Zdobyliśmy dwie, po czym szybko traciliśmy gole, które dawały prowadzenie Cracovii. Nie do końca wykorzystaliśmy ostatnie 25 minut drugiej połowy. Niepotrzebne graliśmy długimi piłkami, co tylko nakręcało rywala. Patrząc przez pryzmat 90 minut, nie do końca zasłużyliśmy na porażkę. Jednak taka jest piłka nożna. Zawsze możemy sobie szukać wytłumaczenia, że nie występowali w naszej drużynie podstawowi zawodnicy, reprezentanci kraju. Jednak i bez tych osób graliśmy dobrą piłkę, ale przeciwnik wykorzystał nasze proste błędy. Spodziewałem się, że Cracovia zagra na czterech obrońców".

Robert Podoliński (trener Cracovii): "Wygraliśmy bardzo ciężkie spotkanie. Udało się strzelić Lechii trzy bramki, co nie było łatwym zadaniem. Nie jestem niewolnikiem żadnego systemu gry. To jak dziś ustawiłem drużynę było wynikiem przemyśleń po spotkaniu Lechii z Górnikiem Zabrze. Nie za często chwalę zawodników, ale dziś muszę podkreślić dobrą postawę Adama Marciniaka. To był jego najlepszy mecz w okresie, gdy pracuję w Cracovii. Jednak bohaterów na pewno było więcej. Nie mieliśmy indywidualności, która sama mogła przechylić losy meczu. Jednak w przeciwieństwie do spotkania derbowego zdecydowana większość piłkarzy zagrała na swoim normalnym poziomie. To jest chyba odpowiedź na pytanie, dlaczego dziś wygraliśmy".

Cracovia - Lechia Gdańsk 3-2 (2-1)

Bramki: 1-0 Marcin Budziński (21.), 1-1 Piotr Grzelczak (40.), 2-1 Deniss Rakels (44. z karnego), 2-2 Stojan Vranjes (47.), 3-2 Piotr Polczak (49.)

Żółte kartki - Cracovia: Piotr Polczak, Bartosz Rymaniak, Damian Dąbrowski, Krzysztof Nykiel. Lechia Gdańsk: Antonio Czolak, Donatas Kazlauskas.

Sędzia: Szymon Marciniak. Widzów: 6143.

Cracovia: Krzysztof Pilarz - Bartosz Rymaniak, Sreten Sretenović, Piotr Polczak - Mateusz Wdowiak (64. Krzysztof Nykiel), Damian Dąbrowski, Miroslav Czovilo, Adam Marciniak - Armiche Ortega (46. Boubacar Dialiba), Deniss Rakels, Marcin Budziński (87. Sławomir Szeliga).

Lechia Gdańsk: Mateusz Bąk - Mateusz Możdżeń, Rafał Janicki, Gerson, Grzegorz Wojtkowiak - Maciej Makuszewski, Stojan Vranjes (80. Kevin Friesenbichler), Ariel Borysiuk, Bruno dos Santos Nazario (66. Adam Dźwigała), Piotr Grzelczak (71. Donatas Kazlauskas) - Antonio Czolak.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia | Lechia Gdańsk | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama