Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (16 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (13 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (12 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (10 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (10 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)

Cracovia - Lech Poznań 1-2 w 36. kolejce PKO Ekstraklasy. Kamil Stoch wśród widzów

Lech Poznań pokonał na wyjeździe Cracovię 2-1 w 35. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Tym samym "Kolejorz" będzie reprezentować Polskę w eliminacjach Ligi Europejskiej w następnym sezonie. Pojedynek przy Kałuży, którym "Pasy" żegnały się z kibicami na swoim stadionie, z wysokości trybun oglądał Kamil Stoch, trzykrotny złoty medalista olimpijski w skokach narciarskich.

Zapis relacji na żywo z meczu Cracovia - Lech Poznań

Reklama

Zapis relacji na żywo z meczu Cracovia - Lech Poznań na urządzenia mobilne

Dla obu drużyn środowy mecz miał teoretycznie inne znaczenie. "Pasy" już nie mogą awansować na miejsca 1-3 w lidze, a mają jeszcze szanse na Puchar Polski, którego nigdy w historii nie zdobyły.

- Każdy mecz jest dla nas ważny. Na pewno do tego spotkania poważnie się przyłożymy - mówił na konferencji przed spotkaniem Michał Probierz, trener Cracovii.

Przeciwko Lechowi postanowił jednak trochę pozmieniać w składzie. Do bramki wrócił Michal Peškovič, który ostatnie mecze oglądał z ławki rezerwowych. Na lewej obronie pojawił się także Diego, w pomocy zobaczyliśmy Michała Rakoczego i Thiago, a w ataku wystąpił Tomáš Vestenický. 

Z kolei na ławce była głównie młodzież, a pojedynek z trybun mogli oglądać: Sergiu Hanca, Pelle van Amersfoort czy Rafael Lopes.

Lech, który gra o drugi stopień podium, nie eksperymentował. Trener Dariusz Żuraw postawił jednak na debiutanta w PKO BP Ekstraklasie, bramkarza Karola Szymańskiego i dał odpocząć Pedrze Tibie.

Prowadzenie w tym meczu objęli goście w 25. minucie. Z lewej strony dośrodkował Tymoteusz Puchacz, Christian Gytkjaer skoczył wyżej od Diega, co nie było trudne zważywszy, że Duńczyk jest 14 centymetrów wyższy od Brazylijczyka, i oddał strzał głową na bramkę. Peškovič miał piłkę w rękach, ale jej nie utrzymał i ta wtoczyła się do siatki. Bramka pewnie zostanie przyznana Gytkjaerowi, to już 22. trafienie w tym sezonie lidera klasyfikacji strzelców, ale bez wielkiego udziału Słowaka "Kolejorz" na pewno by nie wygrywał.

To nie pierwszy błąd Peškoviča w ostatnim czasie. To właśnie jego pomyłka zdecydowała o bramce dla Jagiellonii Białystok (wypuścił piłkę z rąk), również przy Kałuży, 21 czerwca. Tylko że wtedy mocno padał deszcz, a w środę był piękny, letni wieczór.

W 35. minucie znowu zrobiło się groźnie pod bramką "Pasów". Jakub Moder strzelał z rzutu wolnego zza narożnika pola karnego, ale piłka przeszła obok słupka. Cztery minuty później Lech wyprowadził kontrę, Marchwiński biegł z piłką, wreszcie w polu karnym uderzył, ale tym razem słowacki bramkarz był na posterunku.

Peškovič częściowo zrehabilitował się w 45. minucie. Piłkarze Cracovii rozgrywali piłkę przed bramką, atakowany Sylwester Lusiusz wybił tak niedokładnie, że wprost na głowę Kamila Jóżwiaka, który natychmiast podał do Grytkjaera - tym razem jednak strzał Duńczyka z bliska Słowak sparował.

Gospodarze mogli wyrównać tuż po przerwie, kiedy po dośrodkowaniu Thiago z rzutu wolnego David Jablonsky "główkował" ponad poprzeczką. 

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia | Lech Poznań | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje