Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (16 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (14 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (11 pkt.)

Cracovia - Korona 1-0. Probierz: Istotną rolę przy bramce odegrał rezerwowy Helik

Cracovia odniosła drugie zwycięstwo z rzędu, pokonując Koronę Kielce 1-0 w meczu 4. kolejki Ekstraklasy. Trener "Pasów" Michał Probierz pochwalił za udział w akcji bramkowej... rezerwowego przez cały mecz Michała Helika.

- Wiedzieliśmy, że będzie to trudny mecz. Trener Gino Lettieri zmienia ustawienia taktyczne, a Korona potrafi grać agresywnie i podchodzi do pressingu. Dlatego mieliśmy problemy z rozgrywaniem piłki tak, jak chcieliśmy. Duży wpływ na przebieg gry miały warunki atmosferyczne. Tam na dole przy murawie ciężko było stać, a co dopiero biegać. Chwała więc zawodnikom, że grali z takim zaangażowaniem, zwłaszcza że w tym tygodniu bardzo ciężko trenowaliśmy, bo trzeba odpracować tę naszą pucharową przygodę - ocenił spotkanie Probierz.

Reklama

Zwycięska bramka dla Cracovii padła po szybko rozegranym rzucie z autu. Nim Korona zdążyła się ustawić, piłka z prawej strony trafiła na lewą, gdzie Sergiu Hanca wyprzedził rywala i płaskim strzałem pokonał Pawła Sokoła.

- Istotną rolę odegrał Michał Helik, który siedząc na ławce szybko podał piłkę partnerowi i po tym wyrzucie z autu zaczęła się akcja bramkowa. Widać, że nie obraża się, że nie ma go w składzie, ale stara się pomóc tym co grają - cieszył się szkoleniowiec "Pasów".

- Bramka ustawiła spotkanie, mieliśmy już mecz pod kontrolą, choć trochę obawialiśmy się długich wrzutek, gdyż zawodników mogło oślepić słońce. Brakuje nam trochę cwaniactwa, żeby zamknąć mecz, ale ważne, że zagraliśmy wreszcie na 'zero z tyłu'- ocenił Probierz.

Z kolei trener Korony zauważył, że jego drużyna w pierwszej połowie prezentowała się bardzo dobrze. Strzeliła nawet gola, ale ze spalonego.

- Myślę, że w pierwszej połowie mieliśmy mecz absolutnie pod kontrolą. Dobrze i szybko graliśmy piłką, ale nie przekuliśmy tego na konkrety. Jedyne niebezpieczne sytuacje przeciwko nam były po stałych fragmentach. Z gry nic groźnego pod naszą bramką się nie działo - analizował spotkanie Gino Lettieri.

Włoski szkoleniowiec twierdzi, że największą bolączką Korony jest obrona stałych fragmentów gry.

- Najgorsze, że można taktycznie ustawić zespół jak się chce, można dużo mówić, ale przegrywamy trzeci kolejny mecz z Cracovią po golu ze stałego fragmentu. Ostatnio po rzucie karnym, a teraz po wyrzucie z autu. Po tym golu nasza gra ofensywna przestała mieć znaczenie. Rozmawialiśmy o tym po porażce z Legią Warszawa, bo tam też straciliśmy gola po rzucie z autu. Cóż, przy stałych fragmentach mamy kilku zawodników, którzy śpią - denerwował się Lettieri.

Dzięki wygranej Cracovia przesunęła się na czwarte miejsce w tabeli. Korona jest 11.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje