Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Cracovia. Janusz Filipiak: Co rok chcemy grać w pucharach

- Dla mnie celem na dziś jest zakwalifikowanie się do europejskich pucharów i przejście tam paru rund. A celem, do którego dążę, jest zakwalifikowanie się do fazy grupowej Ligi Europy - mówi Janusz Filipiak, prezes Cracovii.

Piotr Jawor, Interia: Jak podsumowałby pan kończącą się rundę jesienną?

- Była udana, choć my i kibice chcielibyśmy więcej. Trochę punktów "obsunęło" nam się w meczach, które wydawały się łatwe do wygrania. Sytuacja nie jest jednak zła, bo różnice punktowe są małe. Legia w tej chwili trochę odskoczyła, ale do końca rozgrywek jest jeszcze 17-18 meczów, więc zobaczymy, jak się ułoży ten długodystansowy wyścig. 

- Dla mnie celem na dziś jest zakwalifikowanie się do europejskich pucharów i przejście tam paru rund. A celem, do którego dążę, jest zakwalifikowanie się do fazy grupowej Ligi Europy.

Reklama

Zimą planujecie jakieś wzmocnienia?

- Co roku były i teraz też nad nimi pracujemy. Tu jest jednak jak z każdą inną dziedziną. Trudno dziś o dobrego pracownika: budowlańca, informatyka, kelnera czy kucharza. Przeszkadza nam, że nasza liga jest tak nisko w Europie, bo to nie jest kuszące miejsce pracy dla czołowych zawodników. Będziemy szukać piłkarzy raczej za granicą, bo Polacy, którzy byliby w orbicie naszego zainteresowania, a więc najlepsi młodzi gracze, mają bardzo wysokie kwoty odstępnego. Na przykład Patryk Klimala ma cztery miliony, a to dla nas za dużo. 

A tacy gracze jak Dominik Furman czy Filip Starzyński?

- Trener otwarcie mówi, że ich nie chce, bo to nie jest profil piłkarza dla Cracovii. Oni nam nie bardzo pasują.

Najbliższe okno transferowe będzie inne niż poprzednie?

- Ciągle są żale o odejście Javiego Hernadeza czy Airama Cabrery, ale oni nie chcieli z nami zostać. Cabrera chciał dwuletni, bardzo wysoki kontrakt w wieku 31 lat. A ja nie wierzę, że grałby dobrze przez najbliższe dwa sezony. Takie są nasze doświadczenia oraz obserwacje z innych klubów. Cabrera po prostu dał nam zaporowe warunki, bo nie chciał tu zostać. 

- Tak samo Hernandez. Przestała istnieć chemia na linii klub - trener - zawodnik. Hernandez, gdy siedział na ławce, walił fochy. Trzeba to sobie wyraźnie powiedzieć. Widzę, że trener Probierz oczekuje, iż zawodnicy będą grali jego taktykę i funkcjonowali jak jedna maszyna. W niektórych meczach to się sprawdza i ręce same składają się do oklasków. Hernandez też nie bardzo chciał zostać. To trzeba sobie wyraźnie powiedzieć.

A co ze sprawą Miroslava Czovili?

- To będzie "neverending story". Będzie się ciągnęło i "srajduszyło" od jednej decyzji do drugiej. Przed sądem powszechnym nie możemy dochodzić swoich praw. Jak tam skierujemy pozew, to zostaniemy ukarani przez władze piłkarskie. Układy UEFA i FIFA nam tego zabraniają. Musimy więc iść po hierarchii sądów sportowych i to robimy. A przywoływanie tej sprawy po roku oznacza, że - sorry - ale chyba nie macie mądrzejszych pytań.

O co teraz gra Cracovia?

- To czasem kogoś oburza, ale dla mnie najważniejsze jest, by drużyna co roku awansowała do europejskich pucharów i przechodziła w nich coraz wyższe rundy. To dla nas priorytet. Docelowo dążę do tego, by drużyna awansowała do fazy grupowej Ligi Europy.

- Trener i zawodnicy mają też postawiony cel, by walczyć o Puchar Polski.

Cracovia jest w czołówce Ekstraklasy, ale na jej mecze nie przychodzą tłumy. Macie jakiś pomysł na poprawę frekwencji?

- W tej chwili opublikowano raport Ekstraklasy i wynika z niego, że średnia frekwencja w lidze to siedem tysięcy ludzi. My mamy osiem tysięcy. Są tam też wielkie naukowe analizy, dlaczego w Polsce na stadiony nie przychodzi więcej osób. Pracujemy nad frekwencją i atmosferą, ale tego nie da się szybko zmienić. Muszą być wyniki, bo bez nich żadne działania nie mają sensu.

- Staramy się też lepiej pracować z kibicami, mamy z ich strony trochę lepsze zrozumienie. Nie chcę tego powiedzieć w złą godzinę, ale nie zdarzają się ostatnio te przeklęte racowiska. Jest więc ciut lepiej, na tym polu także dajemy radę.

Równolegle budujecie również centrum treningowe w Rącznej. Jak więc pan widzi klub organizacyjnie w najbliższych latach?

- To działania długofalowe. Gdy otworzymy w lecie centrum treningowe, to nie spowoduje, że nagle zawodnicy zaczną lepiej grać albo pojawi się kilku ciekawych wychowanków. Zobaczymy, jak daleko pójdą nasi młodzi gracze: Sylwester Lusiusz czy Kamil Pestka, który ostatnio zaczął dobrze grać. To są nasze światełka w tunelu.

Notował i rozmawiał Piotr Jawor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama