Reklama

Reklama

Cracovia - Górnik Zabrze 3-0 w 22. kolejce Ekstraklasy

Jeśli któryś z zespołów miał z przytupem otworzyć wiosnę w Ekstraklasie, to była to Cracovia. Zespół Jacka Zielińskiego znów zagrał efektownie na stadionie przy ul. Kałuży, a tym razem jego ofiarą padł Górnik Zabrze, który przegrał 0-3.

Ekstraklasa - sprawdź wyniki, terminarz, tabelę

- Systematycznie budujemy pozycję w lidze. Chcemy, by Cracovia przez długie lata liczyła się w Ekstraklasie. Nie interesuje nas działanie doraźne - przekonują w klubie z ul. Kałuży. Dlatego też zimą doszło do kosmetycznych zmian w składzie i jedna znacząca w sztabie szkoleniowym.

Trener Jacek Zieliński, architekt obecnej, mocnej Cracovii, podpisał nowy kontrakt do czerwca 2019 roku. W Krakowie ma mieć komfort pracy i zbudować tu zespół, który może walczyć o najwyższe cele. - W Cracovii nie ma szaleństw, tu zawsze było spokojnie - odpowiedział trener na pytanie, czy jego zespół włączy się do pogoni za liderem Ekstraklasy.

Może i Zieliński wolałby stopować zapędy swoich piłkarzy, może i chciałby, by sukcesy przyszły nieco później, ale będzie mu bardzo trudno zatrzymać krakowski dynamit.

Bo jego gracze, zwłaszcza na własnym stadionie, grają jak z nut. W sobotę, już tradycyjnie, zaczęli od mocnego uderzenia. W trzeciej minucie w swoim stylu dynamicznie w pole karne wszedł Bartosz Kapustka i huknął lewą nogą tak, że bramkarz Radosław Janukiewicz mógł się nawet przestraszyć.

Na 2-0 podwyższył Erik Jendriszek. Ale cóż to było za trafienie! Słowak przyjął piłkę lewą nogą, przełożył na prawą, a tym jednym ruchem "zakręcił" Adamem Danchem i strzelił prosto w okienko bramki Górnika.

Nie minęło kilka minut, a Mateusz Cetnarski podwyższył na 3-0. To był nokaut!

Reklama

A po takich trzech ciosach w niespełna 30 minut Górnik nie mógł się podnieść. Piłkarze trenera Leszka Ojrzyńskiego, znani z mocnego charakteru, tym razem mieli podcięte skrzydła. I to nie jest nawet ich wina, bo tak rozpędzoną Cracovię nie sposób zatrzymać.

Jeszcze przed przerwą podwyższyć mógł np. Jendriszek, który trafił w słupek. Chwilę potem Cracovia ruszyła z kontratakiem, a w decydującej fazie Budziński trafił w bramkarza. A była to znakomita okazja, by schodzić do szatni z jeszcze lepszym wynikiem.

Tak jak Kapustka rozpoczął mecz, tak samo chciał wystartować w drugiej połowie. Tym razem jego strzał z lewej strony obronił jednak Janukiewicz.

W 53. minucie znów próbował reprezentant Polski, ale ponownie górą był bramkarz Górnika. Wcześniej Kapustka dostał znakomite podanie od Pawła Jaroszyńskiego, który pokazuje, że nic nie stracił z dobrej formy jesienią.

Na stadionie przy ul. Kałuży goście mieli ogromne problemy! Na strzał zdecydował się Budziński, ale minimalnie chybił. Koncert trwał.

Dopiero w 64. minucie trochę przebudził się Górnik. W polu karnym Cracovii był Sebastian Steblecki, były piłkarz tego klubu, uderzył, ale Sandomierski sparował jego strzał. Piłka trafiła pod nogi Romana Gergela, który trafił, ale sędzia uznał, że był spalony.

W drugiej części Cracovia grała już na dużym luzie, może nawet zbyt dużym, a coraz łatwiej do sytuacji dochodzili goście. Jak jednak gospodarze są groźni, wystarczyło spojrzeć jedynie na akcję Antona Karaczanakowa, który tego dnia debiutował w "Pasach". Miał znakomitą okazję, ale strzelił niecelnie. Inna sprawa, że dyspozycja obrońców Górnika wołała o pomstę do nieba.

W 73. minucie wyśmienicie spisał się Janukiewicz, który wybronił strzał Jakuba Wójcickiego.

Cracovia dominowała. Z czasem trener Zieliński ściągnął z boiska wszystkich strzelców. Gra na tym nie ucierpiała, bo wciąż to gospodarze byli częściej przy piłce, wymieniali wiele podań i z dużą swobodą poruszali się po boisku.

W 85. minucie jedną z nielicznych akcji mieli goście. Szymon Skrzypczak w polu karnym Cracovii zachował się jednak jak... stoper, a nie napastnik. Uderzył niechlujnie, wysoko nad poprzeczką. 

Już w doliczonym czasie gry dwukrotnie próbował Budziński, ale tego dnia nie mógł trafić do siatki, choć zanotował bardzo udany występ.

Cracovia wygrała przekonująco, dzięki czemu zbliżyła się do lidera Piasta Gliwice, który w sobotę zremisował z Górnikiem Łęczna 0-0, na siedem punktów. Zabrzanie natomiast muszą przygotować się na trudną wiosnę, bo w takiej formie będzie im ciężko o utrzymanie.

Po meczu powiedzieli:

Leszek Ojrzyński (trener Górnika Zabrze): "Założenie było takie, że mieliśmy tu przyjechać po trzy punkty. Jednak wyjeżdżamy z bagażem straconych trzech goli. Początek nam nie wyszedł, szybko straciliśmy bramkę. Próbowaliśmy odrobić stratę, ale byliśmy za mało konkretni. Po stracie piłki na naszej prawej stronie i dwóch, trzech podaniach Cracovii straciliśmy drugą bramkę. Mecz nam nie wyszedł. Teraz musimy się pozbierać i w następnych spotkaniach pokazać na co nas stać".

Jacek Zieliński (trener Cracovii): "Dla nas najważniejsze było dobrze otworzyć gry wiosenne. Zwyciężyliśmy i to w bardzo dobrym stylu. Można się przyczepić do braku skuteczności, mogliśmy pokonać Górnika znacznie wyżej. Ja się jednak cieszę z dobrze taktycznie rozegranego meczu przez moich zawodników. Ważne też, że żaden z piłkarzy nie odniósł urazu. W okresie przygotowawczym rozegraliśmy tak naprawdę dwa sparingi, z 1. FC Kaiserslautern i Zemplinem Michalovce. Było więc przed sobotnim spotkaniem dużo niewiadomych. Wygraliśmy, ale nie ma co się zachłystywać. Daliśmy jednak sygnał, że dalej chcemy walczyć o miejsce w górnej części tabeli".

Cracovia - Górnik Zabrze 3-0 (3-0)

Bramki: 1-0 Kapustka (3.), 2-0 Jendriszek (22.), 3-0 Cetnarski (29.)

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 9 106. 

Cracovia: Grzegorz Sandomierski - Deleu, Hubert Wołąkiewicz, Piotr Polczak, Paweł Jaroszyński - Jakub Wójcicki, Damian Dąbrowski, Marcin Budziński, Mateusz Cetnarski (68. Anton Karaczanakow), Bartosz Kapustka (83. Łukasz Zejdler) - Erik Jendrisek (77. Dariusz Zjawiński).

Górnik Zabrze: Radosław Janukiewicz - Dominik Sadzawicki, Adam Danch, Aleksander Kwiek, Ołeksandr Szeweluchin - Roman Gergel, Radosław Sobolewski (70. Ken Kallaste), Szymon Matuszek (46. Sebastian Steblecki), Mariusz Magiera, Łukasz Madej - Jose Kante Martinez (57. Szymon Skrzypczak). 

Cracovia - Górnik -> zobacz raport

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL