Reklama

Reklama

Bartosz Kapustka po awansie Cracovii do europejskich pucharów

Ma dopiero 20 lat, a już stał się jednym z największych objawień Ekstraklasy i szturmem przebił się do kadry Adama Nawałki na Euro 2016 - Bartosz Kapustka jest dumny z tego, że z Cracovią wywalczył czwarte miejsce w lidze premiowane grą w europejskich pucharach.

- Jako dziecko chodziłem na mecze Cracovii i marzyłem o tym, żeby zagrała kiedyś w pucharach, a że jeszcze brałem w tym udział, to dla mnie jak spełnienie marzeń - powiedział po wygranej 2-0 z Lechią Bartosz Kapustka.

"Pasy" 20 czerwca poznają rywala w I rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej, z którym zagrają 30 czerwca i 7 lipca.

Nie jest pewne, czy "Kapi" wspomoże swój zespół w tych bojach. Z dwóch powodów: może być w tym czasie z reprezentacją na Euro 2016, czego jemu i całej kadrze Adama Nawałki życzymy, może się też zdarzyć, że młody zawodnik zostanie wytransferowany.

- Mówiąc z ręką na sercu, tego nie wie nikt. Ani ja, ani klub. Rozstrzygnie się to w najbliższych tygodniach. Burza mózgów czeka mnie, mojego tatę i wszystkich, którzy dobrze mi życzą - nie kryje Bartosz.

- Miniony sezon był wspaniały dla każdego zawodnika Cracovii. Lekki niedosyt pozostał, bo celowaliśmy w trzecie miejsce, w zdobycie medalu, ale najważniejsze było awansowanie do pucharów i to się udało. Oby tak dalej - dodaje Kapustka.

Nie ukrywa, że spotkanie z Lechią Gdańsk było trudne, a rywala ceni za obecność w składzie wielu zawodnikach o dużych umiejętnościach.

- Troszeczkę Bozia nam pomogła w meczu z Lechią, bo obie bramki były dosyć szczęśliwe. Ale walczyliśmy, chcieliśmy bardzo tego zwycięstwa i dopięliśmy swego - kończy młody piłkarz Cracovii.

Reklama

Z Krakowa Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL