Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

​Przemysław Trytko: Arka jest klubem fajniejszym od Lechii

Nie wiem, czy dzięki tym pamiętnym słowom, ale kilka lat później wróciłeś do Arki na pół roku i zdobyłeś w jej barwach Puchar Polski.

Reklama

- W finale grałem od pierwszych minut, za mnie wszedł Luka Zarandia, a za Marcusa - Rafał Siemaszko. Niesamowita historia, bo obaj zmiennicy zdobyli gole, a my sensacyjnie pokonaliśmy faworyzowanego Lecha Poznań. Bez wątpienia najpiękniejszy moment w mojej karierze. Zdobyłem jeszcze Superpuchar Polski z Jagiellonią Białystok, ale przy garstce widzów w Płocku, a tu wypełniony Stadion Narodowy. Wracając do Arki, miałem ofertę, by zostać w Kazachstanie. Wróciłem, zaryzykowałem, nie zarobiłem sporych pieniędzy, ale nie żałuję. Ten finał to gotowy materiał na film.

Proponuję tytuł: "Pieniądze nie są najważniejsze".

- Są ważne, to jest sól życia. Nie zarobiłem pieniędzy, ale mam medal, którego nikt mi nie zabierze.

Opowiedz proszę o Kazachstanie, w którym grałeś w FK Atyrau.

- Kraj rozpostarty na dwóch kontynentach. W Atyrau ląduje się w europejskiej części na lotnisku, przejeżdżałem przez rzekę Ural, która stanowi kontynentalną granicę, baza klubowa znajdowała się w części azjatyckiej. Kraj przeogromny. Gdy przyjechałem, następnego dnia lecieliśmy na mecz. Samolotem trzy godziny, wsiadamy na lotnisku w autokar, myślałem że jedziemy do hotelu, nic z tego! Czekały nas cztery kolejne godziny jazdy drogą kiepskiej jakości! To był wyjazd do Żetysu Tałdykorgan, pod samą chińską granicę. Pierwszy wyjazd i szok, nie znałem geografii tego kraju. Sama jakoś życia jest na dużo niższym poziomie niż u nas. Galeria handlowa w Atyrau wygląda gorzej niż dom handlowy na Chylonii. Region przemysłowy, niedaleko wydobywa się ropę, no nie jest to Nowy Jork. Za to Ałmaty i Astana to piękne miasta.

Astana się inaczej teraz nazywa.

- Tak, szef Kazachstanu, Nursułtan Nazarbajew, nazwał stolicę swoim imieniem. Celowo nie mówię prezydent, bo to ktoś więcej. Nazarbajew jest kumplem Putina, wielu ludzi w Kazachstanie go popiera.

A co z kazachskim futbolem?

- Mistrz Kazachstanu nie jest w niczym gorszy od mistrza Polski, poziom lig jest bardzo wyrównany. U nas jedynie zainteresowanie mediów i kibiców jest większe. Przyjeżdżają trenerzy z Europy, mnie trenował Stojczo Mladenow, szkoleniowiec z przeszłością w lidze portugalskiej i reprezentacji Bułgarii. Wielu zawodników jest ściągniętych z ligi ukraińskiej, która - jak wiadomo - podupadła. Takiej bazy, jak ma Kajrat Ałmaty, nie ma nikt w Polsce i długo nikt nie będzie miał. W tej bazie można spędzić rok i masz podane na tacy wszystko, czego piłkarz potrzebuje. Kajrat jest jedynym klubem prywatnym, reszta jest sponsorowana przez samorządy lokalne. Może być tak, że szef jakiegoś regionu jest za piłką, wtedy jego klub idzie w górę i na odwrót. Ktoś może grać w pucharach, a zmieni się władza i go nie ma. Przed każdym meczem ligowym odśpiewywany jest hymn Kazachstanu. Ja nie śpiewałem, więc rozglądałem się wokoło. Akurat w Ałmacie było na co. Tam jak na meczu Benfiki albo Lazio wypuszczany jest orzeł, który robi rundkę po stadionie.

Rozmawiał Maciej Słomiński

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia | Przemysław Trytko | Lechia Gdańsk | PKO Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje