Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

​Przemysław Trytko: Arka jest klubem fajniejszym od Lechii

Mówisz tak lekko o "wygranych derbach", ale w Ekstraklasie Arce nie udało się jeszcze pokonać Lechii. Większość tych meczów była na styku, ale w 14 dotychczasowych meczach Arka przegrała 10 razy, ledwie cztery razy remisując. O co tu chodzi? Za bardzo chcieliście wygrać?

Reklama

- Logicznego wytłumaczenia nie ma. Grałem w czterech meczach derbowych, motywacja zawsze była na wysokim poziomie. Pamiętam pierwsze derby, u siebie przegraliśmy 0-1 po golu Pawła Buzały. Arka była wyżej w tabeli, grała u siebie, a jednak przegrała. Wtedy dostaliśmy mocny cios i odtąd wszystko się układa przeciw nam. Raz Arka prowadziła 2-0 u siebie i straciła wygraną w 95. minucie. Zawsze ten Paixao gdzieś głowę włoży. To jest niewytłumaczalne. Fortuna kołem się toczy i czuję, że gdy szala przechyli się na naszą stronę, długo będziemy niepokonani.

Myślisz, że ta niedziela będzie punktem przełomowym w trójmiejskiej rywalizacji?

- Ten mecz będzie specyficzny. Śmierdzi mi nudnym 0-0. Bardzo długa przerwa, nie było sparingów, nie będzie kibiców. Nie wiadomo jak będzie z kondycją zawodników, w 70. minucie zrobi się luka. Nie Luka Zarandia, który by się teraz przydał Arce. Ten mecz to równanie z wieloma niewiadomymi.

Strzeliłeś gola w Gdańsku, w meczu przegranym przez was 1-2.

- Nie będę udawał, że ta bramka mnie nie cieszyła. Napastnik z tego jest rozliczany. Wolałbym jednak nie strzelić, ale żebyśmy nie przegrali.

Jesteś w Gdańsku mocno pamiętany, ale nie z powodu tej bramki.

- Sam się zdziwiłem, że aż tak bardzo - myślałem, że o mnie zapomnieli. Przyjechałem już na nowy stadion w Gdańsku z Koroną Kielce. W przerwie zacząłem się rozgrzewać, nagle ktoś z kibiców Lechii zauważył, że to ten "łysy ch..." z Gdyni", cały sektor rzucił hot-dogi i "jechali" mnie ostro 15 minut. Przyjechałem jeszcze rok później z Koroną do Gdańska, zagrałem dobrze, miałem asystę, wygraliśmy 2-1. Wtedy nikt już mnie nie "jechał" (śmiech).

Nieuchronnie zbliżamy się do pamiętnej wypowiedzi, dzięki której w Gdańsku stałeś się wrogiem publicznym numer jeden i najbardziej znanym piłkarzem Arki.

- To stało się po tym meczu, w którym strzeliłem bramkę w Gdańsku. Miałem 21 lat, nie posiadałem zbyt wielkiego doświadczenia telewizyjnego. Kilka minut wcześniej przegraliśmy derby, przed którymi wszyscy w Gdyni mówili, że to najważniejszy mecz sezonu, dla klubu, kibiców i miasta. Derby były odmieniane przez wszystkie przypadki. Byłem zdobywcą honorowej bramki, dlatego poproszono mnie do pomeczowego wywiadu. Dużo myśli kłębiło się w głowie, wszystko działo się na gorąco i powiedziałem, że Arka dalej rządzi w Trójmieście. Zdecydowanie wybieram jasną stronę Trójmiasta, wolę miasto na północ od Sopotu, od tego na południe. Będę się tego trzymał. Uważam, że jeśli chodzi o Trójmiasto, dużo lepszym, fajniejszym klubem jest Arka Gdynia. Ktoś się z tym może zgadzać bądź nie. Nie mam z tym najmniejszego problemu. A że stałem się obiektem nienawiści w Gdańsku? Nic nigdy nie mówiłem bezpośrednio o Lechii. Pochwaliłem Arkę, dla mnie jest klubem numer jeden w Trójmieście.

Na jednym z meczów derbowych w Gdańsku kibice Lechii skandowali mało sympatyczną piosenkę o tobie. Na spotkaniu był ówczesny premier Donald Tusk, zapytał swoich doradców, co oni tam krzyczą. Można zaryzykować, że Tusk poproszony o wymienienie znanych mu piłkarzy Arki wymieniłby ciebie.

- Dobrze mieć znajomości (śmiech). Może jak będę miał kiedyś jakąś sprawę, to przychyli się do mojej prośby. On jest chyba zdeklarowanym "betonem"?

Zdecydowanie.

- Trudno, każdy ma jakieś wady.

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia | Przemysław Trytko | Lechia Gdańsk | PKO Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje