Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (68 pkt.)
  • 2 .Piast Gliwice (57 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (57 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (53 pkt.)
  • 5 .Cracovia (52 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (52 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (49 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (47 pkt.)

​Przemysław Trytko: Arka jest klubem fajniejszym od Lechii

Były napastnik Arki Gdynia, Przemysław Trytko, przed derbami Trójmiasta przypomina swą wypowiedź, dzięki której usłyszał o nim Donald Tusk. Był młodym, niedoświadczonym zawodnikiem, nie miał przetarcia medialnego. Ale dzięki temu na Wybrzeżu pamiętają go do dzisiaj.

Maciej Słomiński, Interia: Udzieliłeś ostatnio wywiadu dla lokalnego portalu trójmiasto.pl pod znaczącym tytułem: "Być może będę musiał pójść do normalnej pracy".

Reklama

Przemysław Trytko, napastnik Bałtyku Gdynia: - Tak to jest, gdy ludzie czytają jedynie tytuł, treść była zgoła odmienna. Wywiad odbił się sporym echem, było kilkaset komentarzy, dostałem nawet na Facebooku wiadomość z firmy kolportującej odżywki, że jeśli chcę, mogę u nich dorobić. Powiedziałem jedynie, że w obecnej dobie niepewności, może zdarzyć się tak, że za jakiś czas zamiast grać w piłkę, pójdę do pracy. Żadna praca nie hańbi.

Jaki jest twój obecny status zawodniczy?

- Miałem grać w rundzie wiosennej w Bałtyku Gdynia, ale zdążyłem zagrać w jednym meczu, wybuchła pandemia, rozgrywki zawieszono i więcej nie zagramy. Nie ma spadków, utrzymaliśmy się, mimo że byliśmy czerwoną latarnią tabeli.

W tym roku wkraczasz w chrystusowy wiek, jakbyś podsumował swą dotychczasową karierę?

- Podsumowywać jeszcze nie chcę, bo zamierzam kolejny rok-dwa pograć. W skrócie trzy kraje, dwa kontynenty.

Jako młody chłopak wyjechałeś do Niemiec, co prawda wschodnich, ale to zawsze zagranica. Są dwie szkoły: jedna mówi - wyjeżdżać jak najszybciej, a druga - zostać w kraju, coś osiągnąć i dopiero potem w świat.  

- W Cottbus byłem zbyt niecierpliwy. Nie grałem, więc dawałem do zrozumienia, że chcę odejść. Tomek Bandrowski wrócił stamtąd do Polski, zdobył mistrza kraju z Lechem, Łukasz Piszczek to samo z Zagłębiem, dokąd wrócił z Herthy - to motywowało do powrotu. Tak zrobiłem. Mając dzisiejszą wiedzę, postąpiłbym inaczej. Albo bym zagryzł zęby i walczył o swoje, albo w ogóle bym nie wyjeżdżał w tak młodym wieku.

Mieszkasz obecnie w Gdyni z Adamem Danchem, piłkarzem Arki, może nie pierwszoplanowym, ale bardzo doświadczonym. Czy po zmianie trenera i właściciela Danch odżył? Nie jest tajemnicą, że w pewnym momencie w szatni Arki nastroje były dość ponure.  

- Byt kształtuje świadomość. Ciężko się przychodziło do pracy, zawodnikom zagranicznym szczególnie. Po zmianach piłkarze dostali parę pozytywnych informacji, bodźców, ma być lepiej. A Adam? Chodzi, śpiewa, podskakuje (śmiech).

Ty, choć z drugiego końca Polski, mocno identyfikujesz się z Arką Gdynia. Jak oceniasz szanse Żółto-Niebieskich na utrzymanie?

- Nie ma co owijać w bawełnę - sytuacja jest bardzo ciężka. Pamiętam sezon 2009/10, gdy grałem w Arce, na trzy kolejki przed końcem mieliśmy pięć punktów straty do bezpiecznej strefy. Wygraliśmy u siebie w 94. minucie z GKS Bełchatów, wygraliśmy w "10" z Piastem Gliwice, przegraliśmy ze Śląskiem we Wrocławiu i cudem się utrzymaliśmy. Wtedy spadały dwie drużyny, teraz trzy, trzeba jednak walczyć i wierzyć póki są szanse na utrzymanie. Jeśli Arka wygra derby, jest mecz z Wisłą Kraków u siebie - z tej sytuacji można wyjść. Można też przegrać oba te mecze i będzie pozamiatane. Widmo I ligi jest realne.

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia | Przemysław Trytko | Lechia Gdańsk | PKO Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama