Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (10 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (6 pkt.)

PP: Arka - Chrobry 1-1. Leszek Ojrzyński: Do przerwy powinniśmy zapewnić sobie spokój

Trener Arki Gdynia nie ukrywa, że pomimo wywalczenie awansu do półfinału Pucharu Polski, przeżywał po przerwie nerwowo chwile. "Tak było, kiedy piłkarze Chrobrego doprowadzili do remisu. A spokój powinniśmy zapewnić sobie do przerwy" - ocenił Leszek Ojrzyński.


W pierwszym spotkaniu w Głogowie 25 października Arka wygrała 2:0, natomiast w rewanżu zremisowała z szóstym po rundzie jesiennej zespołem pierwszej ligi 1:1.

Reklama

"Mamy to! Jesteśmy w półfinale i najważniejszy cel został zrealizowany. Teraz możemy skoncentrować się na lidze. Przed tym spotkaniem mieliśmy dwie bramki zaliczki, ale założenie było takie, aby w rewanżu wyjść na boisko, jakby było 0:0" - wyjaśnił Ojrzyński.

Prowadzenie dla gospodarzy skuteczną główką uzyskał w 22. minucie Filip Jazvic, ale obrońcy trofeum nie poszli za ciosem. W dodatku goście w 69. minucie po strzale Damiana Kowalczyka doprowadzili do remisu.

"Można oczywiście wybrzydzać, bo poza bramką mieliśmy jeszcze cztery sytuacje do podwyższenia wyniku. Powinniśmy strzelić nie jednego, a cztery gole, bo to były wyśmienite okazje. Do przerwy mogliśmy zapewnić sobie spokój, którego w drugiej połowie zabrakło. Po stracie bramki zrobiło się gorąco i dlatego w tym meczu nie zadebiutował Jan Łoś. Starsi koledzy nie dopilnowali jednak wyniku i zamiast niego wszedł Mateusz Szwoch, który miał za zadanie uspokoić grę" - wyjaśnił szkoleniowiec żółto-niebieskich.

Trenerem Chrobrego jest wychowanek Arki Grzegorz Niciński, który nie tylko wprowadził ją do ekstraklasy, ale miał także spory udział w wywalczeniu Pucharu Polski. Pod jego wodzą gdynianie awansowali do finału, jednak w decydującym meczu z Lechem Poznań w Warszawie drużynę prowadził już Ojrzyński.

"Życzę Arce finału, bo dwa razy z rzędu zagrać na PGE Narodowym to niesamowita sprawa. Na pewno będę jej kibicował. Przyjazd do Gdyni to była dla mnie podróż sentymentalna, bo pracowałem w tym klubie przez dwa i pół roku i chyba dobrze wykonałem swoją robotę. Wjechałem co prawda nie z tej strony co zawsze, ale zostałem bardzo sympatycznie przez wszystkich przyjęty. Teraz pracuję jednak w Chrobrym i zrobię wszystko, aby ta drużyna jak najlepiej funkcjonowała w pierwszej lidze" - podkreślił.

44-letni szkoleniowiec zdawał sobie sprawę, że aby wyeliminować gdynian jego drużyna musiała wznieść się na wyżyny swoich umiejętności.

"Na początku meczu chcieliśmy postraszyć gospodarzy i przez pierwszych 10 minut nam się to udawało. Później jednak straciliśmy bramkę i Arka nas zdominowała. Nie będę ukrywał, że do przerwy mogliśmy przegrywać wyżej, bo akcje rywali były bardzo groźne. W drugiej połowie doprowadziliśmy do remisu, a następnie każdy chciał to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Graliśmy bardzo ambitnie, ale czasami brakowało nam jakości. Generalnie w dwumeczu zostaliśmy zasłużenie wyeliminowani" - podsumował trener gości.

Marcin Domański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje