Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (4 pkt.)
  • 2 .Lech Poznań (4 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 4 .Radomiak (4 pkt.)
  • 5 .Piast Gliwice (3 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (3 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (3 pkt.)

Legia – Arka Gdynia 2-1 w finale Pucharu Polski

Dominacja Legii Warszawa, której klasy nie przysłoniły nawet dymy z rac jej kibiców, w finale Pucharu Polski nie podlegała dyskusji. Stołeczna „jedenastka” pokonała dzisiaj na PGE Narodowym Arkę Gdynia 2-1 po raz 19. w historii sięgnęła po krajowy puchar. Spotkanie na żywo oglądało 47 tys. kibiców, co jest czwartą frekwencją w historii rozgrywek, które zaczęły się w 1925 r. na stadionie Wisły Kraków.

Gdyby nie dwa momenty z użyciem pirotechniki przez kibiców obu stron, które doprowadziły do przerwania meczu, byłby to finał wręcz wymarzony. Znakomita oprawa, pomysłowa gra Legii, wspaniała aura - wszystko to służyło promocji futbolu.

Ucieczka do przodu Bońka i załogi

Teoretycznie to dopiero piąta edycja finału krajowego pucharu na PGE Narodowym, ale organizacyjnie od poprzednich dzielą ją lata świetlne. Stała i specjalnie wybrana na Dzień Flagi Narodowej, stałe miejsce - jeden z najlepszych stadionów w Europie i znakomita oprawa, do której tym razem przyczyniło się czterech nowych sponsorów - takiego majstersztyku dokonał budując markę Pucharu Polski Zbigniew Boniek i jego ludzie, na czele z sekretarzem generalnym Maciejem Sawickim.

Reklama

Żaden inny mecz z udziałem polskich klubów, nawet te decydujące o mistrzostwie Polski, nie ma takiej otoczki.

"Kierunek obrony - kurs na puchary" - ogłosili na gigantycznym transparencie kibice Arki. "Historia dzieje się na naszych oczach" - odpowiedzieli fani Legii na oprawie monumentalnych rozmiarów. Grafik było znacznie więcej, wiele w dobrym smaku i poczuciu artyzmu.

Problem polskiej piłki na trybunach zaczyna się i kończy jednak na pirotechnice. Kibice Legii i Arki niczym niepodległości żądają legalizacji rac na stadionach i wbrew prawu je stosują. Ci pierwsi, przy użyciu agregatów, zadymili sobie na zielono i czerwono trybunę do tego stopnia, że nie widzieli bramki na 1-0 Jarosława Niezgody, który zagłówkował z kozłem z sześciu metrów, kontrując podaną z prawej strony piłkę przez Domagoja Antolicia. Inna rzecz, że fatalnie zachowali się kryjący napastnika Legii Michał Marcjanik z Damianem Zbozieniem, a i Pavels Steinbors mógł wyjść do dośrodkowania na czwarty metr.

Na kłopoty Niezgoda

Legia wydała sporo pieniędzy na sprowadzenie gwiazd zagranicznych, na czele z Eduardo da Silvą, ale jak trwoga to do młodego Polaka Niezgody, a da Silva ogląda wydarzenia z ławki rezerwowych.

Arka miała nadzieje na odrobienie straty, jednak ani rzuty rożne, ani z autu nie przynosiły zagrożenia bramki Radosława Cierzniaka. Nawet niezły strzał Andrija Bohdanowa z końcówki I połowy nie przysporzył wielu kłopotów  golkiperowi warszawian.

Sytuacja gdynian skomplikowała się poważnie po pół godzinie meczu, gdy Antolić idealnie dograł w polu karnym do Carlosa Diasa znanego bardziej jako Cafu, a ten z bliska trafił w prawy róg i Steinbors był bez szans. Prowadząc 2-0 Legia witała się z Pucharem Polski. Dla Arki w obecnej formie strzelenie dwóch goli w starciu niekoniecznie z Legią, ale z kimkolwiek z Ekstraklasy czy czołówki I ligi nie byłoby bułką z masłem.

Leszek Ojrzyński rzucił zespołowi koło ratunkowe w osobach Grzegorza Piesia i Rafała Siemaszki, którzy weszli od początku II połowy. I niewiele brakło, a ten drugi zdobyłby kontaktowe trafienie w 52. min, ale jego strzał zablokował czujny Michał Pazdan.

Na 3-0 mógł podwyższyć Cafu, który huknął nad bramką, podobnie jak Michal Nalepa, który lobował Radosława Cierzniaka.

W 57. min mecz przerwano, gdyż widoczność przesłonił dym z rac rozpalonych na trybunie fanów Legii. Przerwa trwała siedem minut, a tuż po niej, za brutalny faul na Sebastianie Szymańskim, z boiska wyleciał Grzegorz Piesio. Sędzia Marek Lasyk posiłkował się VAR-em, by upewnić się co do koloru kartki dla piłkarza Arki. Dzisiaj system powtórek wideo został użyty po raz pierwszy w finale Pucharu Polski.

W 77. min mecz przerwano na krótszą chwilę, bo z górnego sektora Arki zostały użyte wyrzutnie rakiet łudząco podobne do tych z ostatnich derbów Krakowa (fani Cracovii byli obecni na Narodowym, przyjaźnią się z Arką), którymi strzelano wówczas do kibiców Wisły. Całe szczęście, że teraz odległość do przeciwnego sektora była zbyt duża i nikomu krzywda się nie stała. Jedna z rac zapłonęła na murawie. Strzelanina pirotechniką była tym razem znacznie krótsza niż w derbach Krakowa.

W doliczonych 10 minutach Legia stanęła, czekając na fetę. Wykorzystał to Dawid Sołdecki, który po rzucie z autu i przedłużeniu przez Viniciusa z bliska zdobył kontaktowego gola. Na więcej Arce nie starczyło czasu i Puchar Polski trafił w ręce Legii.          

Beniaminek Krosno, AMO Rzeszów, SMS Łódź i SP7 Koszalin ku przyszłości

Przed południem na płytę Narodowego wybiegły najlepsze drużyny, w ramach turnieju o Puchar Tymbarku, czyli największej piłkarskiej imprezy dla młodych adeptów piłki nożnej. Wśród dziesięciolatków dziewczęta Beniaminka Krosno pokonały po rzutach karnych KKS Katowice, a chłopcy z Akademii Młodych Orłów Rzeszów ograli AP Reissa Poznań 2-1. Wśród dwunastolatków dziewczęta z SMS Łódź wygrały z Tęczą Bydgoszcz 4-0, a chłopcy z SP7 Koszalin wygrali z Jedynką Krasnystaw 3-1.    

Finał Pucharu Polski:

Legia Warszawa - Arka Gdynia 2-1 (2-0)

Bramki:

1-0   Niezgoda (12. głową z podania Antolicia), 2-0 Cafu (29. z podania Antolicia), 2-1 Dawid Sołdecki (90.+10 z podania Viniciusa).

Żółta kartka: Nalepa.

Czerwona kartka: Piesio (71).

Sędziował Piotr Lasyk.

Widzów: 47037

Z PGE Narodowego Michał Białoński, Piotr Jawor i Krzysztof Oliwa

Zobacz zapis relacji na żywo z finału Pucharu Polski Arka Gdynia - Legia Warszawa!

Zapis relacji na urządzenia mobilne

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia | Legia Warszawa | Puchar Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje