Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Kłopoty Arki Gdynia. Janusz Kupcewicz: Złe transfery

To najgorszy start Arki Gdynia w ostatnich pięciu latach. Po czterech kolejkach Ekstraklasy jest na dni z zaledwie jednym punktem. Dodatkowo gra drużyny Jacka Zielińskiego pozostawia wiele do życzenia.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

W poprzedni sezonie "Arkowcy" rzutem na taśmę uratowali się przed spadkiem, zajmując ostatecznie 13. miejsce i o dwa punkty wyprzedzając spadkowicza Miedź Legnica. Była nadzieja, że obecne rozgrywki drużyna trenera Zielińskiego rozpocznie w dobrym stylu, żeby uniknąć kłopotów z poprzedniego sezonu. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Arka zaczęła od porażki z Jagiellonią Białystok 0-3. Potem przyszła przegrana z Pogonią w Szczecinie, a ostatnio z Zagłębiem w Lubinie. Tylko w trzeciej kolejce udało się jej zremisować u siebie z Koroną Kielce.      

- Co tutaj dużo mówić. Wyniki mówią same za siebie. Jeden punkt na koncie, a bilans bramkowy 1-8. Źle to wygląda - mówi Janusz Kupcewicz.

Zdaniem byłego świetnego reprezentanta Polski, jednego z najlepszych piłkarzy w historii Arki, powodów należy szukać w złych transferach.

- Jestem znany z ostrego języka, a powiem tak: Wiem, że klubem kieruje Dominik Midak, ale tutaj jego ojciec, pan Włodek Midak, który ma doświadczenie i wyczucie, powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, kto kieruje transferami? Kto odpowiada za to, jacy piłkarzy trafili do klubu w 2018 czy 2019 roku. Czy ci piłkarze, którzy trafili do Arki to wzmocnienia? - pyta retorycznie były piłkarz, który z Arką dalej jest mocno związany, bo pracuje jako klubowy skaut. Ocenia przydatność wypożyczonych z gdyńskiego klubu do innych zespołów zawodników i rekomenduje ich do pierwszego zespołu.

W Gdyni lepiej powinni słuchać mającego futbolowe wyczucie Kupcewicza. Kilka lat temu proponował do gry w Arce nie kogo innego, jak Krzysztofa Piątka. - To było cztery, pięć lat temu. W luźnej rozmowie proponowałem sięgniecie po tego zawodnika, kiedy siedział na ławce rezerwowych w Zagłębiu Lubin. Nie jest oczywiście powiedziane, że jakby trafił do Arki, to jego kariera potoczyłaby się tak, jak to widzimy  - mówi Kupcewicz.

W Gdyni w ostatnim czasie faktycznie brakuje dobrych transferów. Zawodnicy, którzy trafiają do Arki rzadko zdają egzamin, co widać po wynikach.

Teraz przed zespołem znad morza mecz u siebie z dobrze grającym Lechem Poznań. Sobotnie spotkanie da odpowiedź czy gdynianie na dłużej zajmą miejsce czerwonej latarni, czy jednak mimo wszystko odbiją się od dna.

Michał Zichlarz

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje