Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (36 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (26 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (25 pkt.)
  • 7 .Lech Poznań (25 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (25 pkt.)

El. LE: FC Midtjylland - Arka Gdynia. Onyszko: Będzie mega-, mega-, megaciężko

W pierwszym meczu III rudy el. Ligi Europejskiej Arka Gdynia pokonała FC Midtjylland 3-2. Dziś (godz. 20.30) rewanż. - Duńczycy na pewno nie biorą pod uwagę odpadnięcia - mówi Interii Arkadiusz Onyszko, były zawodnik duńskich klubów, a obecnie komentator.

Interia: Dzwonią do Pana Duńczycy po jakieś rady?

Reklama

Arkadiusz Onyszko: Nie, to zbyt dumny naród, żeby robić takie rzeczy. Uważają, że sami doskonale wiedzą co zrobić, by awansować.

Ale chyba nie spodziewali się, że tak to w Gdyni będzie wyglądało.

- Raczej nie. Byli zaskoczeni wynikiem, ale przede wszystkim grą. Arka spisała się bardzo dobrze. Kibice, piłkarze i działacze z Gdyni mogą być zadowoleni. Chłopaki grali, walczyli i przede wszystkim nie było u nich widać żadnego stresu. Nie mieli respektu dla rywala, walczyli jak równy z równym. A pamiętajmy, że FC Midtjylland to drużyna, która od jakiegoś czasu gra w europejskich pucharach. Doświadczenie w tych rozgrywkach ma o wiele większe niż Arka.

Jakie były echa porażki FC Midtjylland? Duńczycy byli bardziej zawiedzeni sobą czy zaskoczeni Arką?

- Oni mają to do siebie, że zawsze koncentrują się tylko na sobie. Byli rozczarowani, bo zbyt wolno rozgrywali piłkę, ale wynikało to też z faktu, że Arka umiejętnie zagęszczała środek pola. Byli zawiedzeni, ale są optymistami. Uważają, że jeśli będą w dobrej dyspozycji, to na swoim boisku wywalczą awans.

Grał Pan na stadionie w Herning?

- Tak, jest zbliżony do obiektu Arki. Typowo piłkarski, może trybuny są trochę mniejsze, bo i miejscowość mniejsza od Gdyni. Zaraz za bramką siedzą kibice. Można też spodziewać się fajnej murawy. Warunki powinny być idealne, bo podejrzewam, że w Danii nie jest tak gorąco jak w Polsce. Ciężko jednak przewidzieć ilu ludzi przyjdzie na spotkanie.

Kibice będą 12. zawodnikiem gospodarzy?

- Nie, to bardziej piknikowy styl. Coś zupełnie innego niż u nas.

Czyli presji trybun nie będzie?

- Nie. Przypuszczam, że gdyby przyjechali kibice Arki, to dopiero na stadionie zrobiłoby się głośno.

Jakby pan miał doradzić Arce, to powinna rzucić się na rywala czy czekać na kontrę?

- Nie, muszą megauważać. FC Midtjylland słynie z tego, że ma bardzo mocne początki. Pierwsze 15-20 minut grają bardzo ofensywnie. Jeśli strzelą bramkę, to będzie bardzo ciężko. Arka od początku musi być bardzo uważna, bo rywale na pewno na nich ruszą.

Kto jest faworytem?

- To będzie bardzo trudny mecz. Mam nadzieję, że przejdą Polacy, ale muszą się przygotować na bardzo ciężki bój. FC Midtjylland piłkarsko jest bardzo dobry, w ataku mają tego Ebere Paula Onuachu, który jest silny, niezły technicznie i potrafi się zastawić. Chciałbym widzieć Arkę w czwartej rundzie, ale będzie mega-, mega-, megaciężko.

Dla FC Midtjylland odpadnięcie byłoby katastrofą?

- Może nie katastrofą, ale na pewno nie brali tego pod uwagę. Ich trener wiedział, że Arka broniła się przed spadkiem. Oczywiście doceniał rywali, ale odpadnięcia nie brał pod uwagę.

Będzie pan komentował czwartkowe spotkanie? 

- Chyba tak. Po pierwszym meczu mi się spodobało. Drugi raz w życiu komentowałem i byłem zaskoczony jak szybko czas leci.

I poszło panu całkiem nieźle.

- Kilka pozytywnych opinii dostałem. Dobrze się komentowało, bo mecz był emocjonujący.

Rozmawiał Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia | midtjylland fc | liga europy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje