Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (17 pkt.)
  • 7 .Cracovia (17 pkt.)
  • 8 .Radomiak (16 pkt.)

Arka - Legia 0-1. Właściciel Arki zarzucił sędziom faworyzowanie Legii

Właściciela Arki Gdynia Dominika Midaka poniosły nerwy podczas spotkania jego drużyny z Legią Warszawa (0-1). Zaledwie 22-letni działacz zarzucił sędziom meczu "drukowanie" na korzyść gości.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Arka przegrała z Legią 0-1 w meczu 14. kolejki Ekstraklasy. Gdynianie już od 30. minuty musieli radzić sobie w dziesiątkę, po tym jak czerwoną kartkę obejrzał Nando. Hiszpan nierozważnie zaatakował Andre Martinsa i choć faul nie był celowy, to mógł zakończyć się poważną kontuzją. Sędzia Wojciech Myć po skorzystaniu z systemu VAR pokazał mu czerwoną kartkę.

O ile kartka raczej nie budzi wątpliwości (choć Midak najwyraźniej sądzi inaczej), to te pojawiły się przy dwóch sytuacjach w polu karnym Legii. Pod koniec pierwszej połowy Marko Vejinović był wyraźnie pociągany za koszulkę przez Luisa Rochę, ale sędzia Myć nie pofatygował się nawet do monitora VAR. Konsultował się jedynie przez słuchawkę z obsługującym VAR Danielem Stefańskim.

Reklama

W samej końcówce meczu, już w doliczonym czasie gry, okazję do wyrównania miał Maciej Jankowski, który minimalnie spudłował po uderzeniu głową. On także był jednak łapany za koszulkę przez Artura Jędrzejczyka i wydawało się, że są podstawy do odgwizdania "jedenastki". I tym razem gwizdek sędziego milczał.

Jeszcze przed drugą z sytuacji na Twitterze wybuchnął Dominik Midak, zaledwie 22-letni właściciel Arki. "Legia jak zwykle w 12..." napisał, dołączając zdjęcie Daniela Stefańskiego z podpisem "Nie poddawaj się, ukochana ma" - przyśpiewką kibiców Legii.

Midak swój wpis usunął po około godzinie, ale w sieci nic nie ginie...

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że sędzia Wojciech Myć - delikatnie mówiąc - nie ma najlepszej opinii wśród kibiców Ekstraklasy. Niemal każdy jego mecz kończy z większym lub mniejszym błędem, nieraz mającym przełożenie na wynik spotkania. Z kolei obsługujący VAR Daniel Stefański dorobił się łatki "legijnego" arbitra po tym, jak w ubiegłym sezonie nie podyktował rzutu karnego dla walczącej o mistrzostwo Polski Lechii Gdańsk po zagraniu ręką Artura Jędrzejczyka. Ta sytuacja poróżniła nawet prezesa PZPN Zbigniewa Bońka i szefa sędziów Zbigniewa Przesmyckiego.

Arka po porażce zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Z kolei Legia awansowała na pozycję lidera, ale w poniedziałek może wyprzedzić ją Wisła Płock.

WG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje