Kliknij, aby przejść do relacji na żywo z meczu Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych W pierwszym meczu 31. kolejki Ekstraklasy Arka podejmie Lechię, z którą w minioną sobotę przegrała w Gdańsku 2-4. Derby Trójmiasta nie tylko zakończyły sezon zasadniczy Ekstraklasy, ale także rozpoczynają rywalizację w tzw. ósemkach. - Jest to dla nas bardzo ważne spotkania i to nie tylko z tego względu, że są to derby. Nie mamy jeszcze zapewnionego utrzymania, a to jest nasz podstawowy w tym sezonie cel - przyznał na konferencji prasowej w Gdyni Ojrzyński. W tym sezonie Arka przegrała Lechią oba spotkania. W listopadzie na własnym stadionie uległa 0-1, natomiast w minioną sobotę poniosła na wyjeździe porażkę 2-4. W sumie bilans 10 derbowych potyczek w ekstraklasie jest wyjątkowo korzystny dla gdańszczan, którzy wygrali osiem meczów, a dwa zakończyły się remisem. - Długo czekamy na zwycięstwo w meczu derbowym. Ja prowadziłem Arkę w trzech przegranych spotkaniach, zatem wierzę, że w piątek karta się odwróci. Widzę w chłopakach sportową złość i mam nadzieję, że także w piątek zobaczę Arkę bombową, pełną energii i determinacji. Na własnym stadionie tworzyliśmy w tym sezonie efektowne spektakle, niesieni dopingiem kibiców wygrywaliśmy z najlepszymi ligowymi drużynami i w piątek chcemy przypomnieć sobie te piękne chwile - przyznał. "Żółto-niebiescy" zamierzają też zrehabilitować się w oczach swoich sympatyków po ostatniej porażce w Gdańsku 2-4. W minioną sobotę gdynianie fatalnie wypadli zwłaszcza w pierwszej połowie, bo po 45 minutach przegrywali już 0-4. - W tym meczu nie byliśmy Arką i nie sprostaliśmy zadaniu. Nie daliśmy z siebie maksa, a podstawą każdego spotkania jest determinacja i zaangażowanie. Do tego doszły również nasze niewymuszone błędy perfekcyjnie wykorzystane przez Lechię, która nas upokorzyła. Ostatnie spotkania Ligi Mistrzów pokazały jednak, że faworyci po pierwszych meczach muszę mieć się na baczności i nikomu nie można odbierać szans na zwycięstwo - zauważył. W piątkowej konfrontacji w Lechii zabraknie pauzującego za żółte kartki Sławomira Peszki, który razem z innym skrzydłowym Lukasem Haraslinem napsuł w minioną sobotę zawodnikom Arki sporo krwi. - W meczu z nami Peszko zaliczył asystę drugiego stopnia i strzelił gola. Jest to znacząca postać 10. obecnie reprezentacji świata i przeciwko takim piłkarzom ciężko się gra, ale każda drużyna ma jakieś problemy. Poza tym my patrzymy głównie na siebie. Chcemy odnieść w piątek zwycięstwo i pokazać, że jesteśmy mężczyznami - podsumował Ojrzyński. Z kolei w Arce będzie mógł już zagrać napastnik Rafał Siemaszko, który z powodu czterech żółtych kartek nie wystąpił w ostatnim derbowym spotkaniu. Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz