Reklama

Reklama

Arka Gdynia - Zagłębie Sosnowiec 2-0. Zieliński i Ivanauskas po meczu

Po ciężkim boju walcząca o utrzymanie w Ekstraklasie Arka Gdynia pokonała 2-0 zdegradowane już Zagłębie Sosnowiec w 35. kolejce. - Chłodne głowy zdecydowały o tym, że mamy trzy punkty - mówił trener Arki Jacek Zieliński.

- Gratulacje dla Arki - powiedział trener gości Valdas Ivanauskas, który jako pierwszy zabrał głos.

- Mecz tak naprawdę skończył się w 46. minucie, bo normalnie przy karnym to nie jest czerwona, lecz żółtka kartka. Zostaliśmy podwójnie ukarani. Muszę podziękować drużynie za walkę. Wprawdzie już spadliśmy do 1. ligi, ale zawodnicy pokazali charakter - podkreślił litewski szkoleniowiec Zagłębia, krytykując decyzję sędziego Bartosza Frankowskiego o wyrzuceniu z boiska Piotra Polczaka.

Więcej powodów do zadowolenia miał Zieliński, choć zwycięstwo Arce nie przyszło łatwo. - W okolicy 85. minuty rzeczywiście kamień spadł nam z serca po VAR i długim oczekiwaniu na decyzję sędziego - mówił trener Arki nawiązując do gola Macieja Jankowskiego uznanego ostatecznie dopiero po długiej analizie.

Reklama

- Mówiłem zawodnikom, że czeka nas  bardzo trudne spotkanie i jeśli nie otworzymy go szybko, to będzie nam coraz trudniej. Cieszę się z tego, że chłopcy zrealizowali to, co sobie zakładaliśmy, jeśli chodzi o prowadzenie gry. Nawet mając przewagę jednego zawodnika nie wdaliśmy się w jakąś głupią bijatykę tylko cierpliwie i konsekwentnie graliśmy swoje. Szukaliśmy "ugryzienia" Zagłębia z jednej i drugiej strony - analizował Zieliński.

- No nie chciała piłka wpaść do siatki. Rzadko zdarzają się mecze, kiedy zespół oddaje 35 strzałów, w tym 11 celnych, a my dzisiaj tak "dogrzaliśmy" Dawida Kudłę, że wyczyniał cuda w bramce. Ale w końcu mamy trzy punkty, choć ciężko wywalczone, tym bardziej smakują. Walka trwa dalej, przed nami kolejny mecz, w poniedziałek z Wisłą Kraków. Chcielibyśmy to wszystko rozstrzygnąć już w tym dniu - zaznaczył szkoleniowiec.

- Ogromne słowa uznania dla drużyny - wiem z własnego doświadczenia, że takie mecze się trudno gra. Niby przewaga jednego zawodnika, niby są sytuacje, a piłka nie chce wpaść do bramki. Graliśmy też mądrze z tyłu i nie pozwalaliśmy Zagłębiu nawet na rozpoczęcie kontrataku. Jeśli chodzi o rzut karny Damiana Zbozienia, to tak się zdarza - nie tacy zawodnicy nie wykorzystują jedenastek. Ważne, że zawodnicy się tym jednak nie podłamali, czasami drużyny nie potrafią się podnieść po czymś takim. Chłodne głowy zdecydowały o tym, że mamy trzy punkty - podsumował Zieliński.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

WS

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL