Reklama

Reklama

Arka Gdynia - Zagłębie Sosnowiec 2-0 w meczu 35. kolejki Ekstraklasy

Arka Gdynia pokonała 2-0 Zagłębie Sosnowiec w meczu 35. kolejki Ekstraklasy i zrobiła ogromny krok w kierunku utrzymania! Gospodarze zdobywali bramki w końcówce meczu, choć całą drugą połowę grali z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Piotra Polczaka.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Arka Gdynia - Zagłębie Sosnowiec

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Arka - Zagłębie

Dobrą wiadomością dla Arki był powrót do składu Macieja Jankowskiego, który wyszedł na spotkanie w ochronnej masce i został bohaterem gdynian. 29-latek jest w zasadzie jedynym zawodnikiem, którego na pozycji napastnika może wystawić trener Jacek Zielińskiego. Przed tygodniem na tej pozycji z przymusu zagrał Michał Janota, który dziś także nie zagrał na swojej nominalnej pozycji, a jako skrzydłowy.

Reklama

Od początku meczu widać było, że gdynianie próbują uderzać na bramkę Dawida Kudły w zasadzie za każdym razem, gdy jest ku temu okazja. Mnożyły się więc strzały z dalszej odległości, ale pierwsze uderzenia gospodarzy były mocno niecelne.

Zagłębie z kolei przez pierwsze minuty było zupełnie niewidoczne, by w 18. minucie niespodziewanie groźnie zaatakować. Sprzed pola karnego kapitalny strzał oddał Mateusz Możdżeń i tylko dobrej postawie Pavelsa Steinborsa Arka zawdzięczała, że nie straciła bramki.

W odpowiedzi Luka Zarandia wyłożył piłkę w polu karnym Adamowi Marciniakowi, ale ten uderzał ze swojej słabszej, prawej nogi i trafił niemal prosto w środek bramki.

Po pół godzinie boisko opuścić musiał kontuzjowany Martin Toth, którego zmienił Tomasz Nawotka. Były piłkarz Legii zajął miejsce na boku obrony, a na środek defensywy z konieczności powędrował Patrik Mraz. Co ciekawe za kontuzją Totha stał jego kolega z zespołu - Sebastian Milewski, który wpadł na niego, gdy chciał odebrać piłkę Janocie.

Arka rozkręciła się pod koniec pierwszej połowy, ale wcześniej mogła stracić Frederika Helstrupa, który wszedł nakładką w kolano Vamary Sanogo. Sędzia obejrzał powtórki w systemie VAR i podjął decyzję o utrzymaniu swojej pierwszej decyzji, czyli o żółtej kartce.

Chwilę później z dystansu wreszcie dobrze uderzył Zarandia, ale trafił w słupek bramki rywala. W kolejnej akcji wzdłuż bramki bardzo mocno zagrał Adam Deja i przy odrobinie szczęścia piłka mogła wpaść do bramki Kudły.

Druga połowa zaczęła się od z wysokiego "c". Zaledwie 20 sekund potrzebował Piotr Polczak, by obejrzeć czerwoną kartkę! Środkowy obrońca zalicza koszmarny sezon i potwierdził to po raz kolejny. Najpierw stracił piłkę na rzecz Michała Nalepy, a potem sfaulował go na linii pola karnego. Sędzia Bartosz Frankowski pierwotnie podyktował rzut wolny, ale później zmienił decyzję na "jedenastkę".

I choć druga część mogła zacząć się dla Arki bajecznie, to po raz kolejny zyskaliśmy dowód na to, że rzut karny to jeszcze nie gol. Do piłki podszedł Damian Zbozień, który wcześniej w tym sezonie się nie mylił, ale pierwszy raz przyszedł w najmniej odpowiednim momencie. Prawy obrońca Arki uderzył mocno wewnętrzną częścią stopy i trafił w słupek!

Od tamtej pory trwał napór Arki, która nie wypuszczała Zagłębia nie tylko z własnej połowy, ale czasem i z pola karnego. W 65. minucie kapitalną akcję przeprowadził Zarandia, który minął trzech rywali w polu karnym, ale w decydującym momencie uderzył z ostrego kąta, zamiast podawać do świetnie ustawionego Marcusa da Silvy.

W kolejnej akcji swoje winy mógł odkupić Zbozień, ale trafił jedynie w poprzeczkę! Dobijał zza pola karnego Zarandia, lecz Kudła świetną paradą odbił piłkę na rzut rożny.

Szturm Arki trwał i trwał, ale wydawało się, ze bramka Kudły jest jak zaczarowana. Wreszcie, w samej końcówce spotkania bramkarz Zagłębia popełnił błąd po dośrodkowaniu z lewej strony i minął się z piłką. Ta odbiła się od Zarandii i spadła pod nogi Jankowskiego, który z bliska wepchnął ją do bramki! Kibice wystrzelili w górę, ale po chwili zamarli, bowiem sędzia odgwizdał spalonego, niemal natychmiast zlecając sędziemu VAR analizę sytuacji. Ta trwała naprawdę długo, ale w końcu sędziowie podjęli decyzję. Nie ma spalonego, jest gol dla Arki!

Mecz został przedłużony aż o osiem minut, dzięki czemu gospodarzom udało się jeszcze podwyższyć wynik. W siódmej minucie doliczonego czasu sytuację sam na sam z bramkarzem wykorzystał Zarandia i Arka wygrała 2-0! Co ciekawe, w całym spotkaniu gospodarze oddali aż 34 strzały, z czego 16 celnych.

Dzięki wygranej Arka zrobiła ogromny krok w kierunku utrzymania. W ostatnich meczach czekają ją jeszcze mecze z Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław.

Wojciech Górski

Arka Gdynia - Zagłębie Sosnowiec 2-0 (0-0)

Bramki: 1-0 Jankowski (85.), 2-0 Zarandia (90+7.).

Żółta kartka - Arka Gdynia: Frederik Helstrup. Zagłębie Sosnowiec: Giorgos Mygas.

Czerwona kartka - Zagłębie Sosnowiec: Piotr Polczak (46.).

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 7 012.

W 49. minucie Damian Zbozień (Arka) nie wykorzystał rzutu karnego.

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Adam Marciniak, Frederik Helstrup, Adam Danch, Damian Zbozień - Michał Janota (59. Marcus Vinicius), Marko Vejinovic, Michał Nalepa (76. Nabil Aankour), Adam Deja (81. Goran Cvijanovic), Luka Zarandia - Maciej Jankowski.

Zagłębie Sosnowiec: Dawid Kudła - Giorgos Mygas, Piotr Polczak, Martin Toth (33. Tomasz Nawotka), Patrik Mraz - Dawid Ryndak, Mateusz Możdżeń, Sebastian Milewski, Giorgi Iwaniszwili (92. Olaf Nowak) - Vamara Sanogo (75. Giorgi Gabedawa), Szymon Pawłowski.

Po meczu Arka Gdynia - Zagłębie Sosnowiec (2-0) powiedzieli:

Valdas Ivanauskas (trener Zagłębia): "Gratulacje dla Arki. Mecz tak naprawdę skończył się w 46. minucie, bo normalnie przy karnym to nie jest czerwona, lecz żółtka kartka. Zostaliśmy podwójnie ukarani. Muszę podziękować drużynie za walkę. Wprawdzie już spadliśmy do 1. ligi, ale zawodnicy pokazali charakter".

Jacek Zieliński (trener Arki): "W okolicy 85. minuty rzeczywiście kamień spadł nam z serca po VAR i długim oczekiwaniu na decyzję sędziego. Mówiłem zawodnikom, że czeka nas bardzo trudne spotkanie i jeśli nie otworzymy go szybko, to będzie nam coraz trudniej. Cieszę się z tego, że chłopcy zrealizowali to, co sobie zakładaliśmy, jeśli chodzi o prowadzenie gry. Nawet mając przewagę jednego zawodnika nie wdaliśmy się w jakąś głupią bijatykę tylko cierpliwie i konsekwentnie graliśmy swoje. Szukaliśmy 'ugryzienia' Zagłębia z jednej i drugiej strony. No nie chciała piłka wpaść do siatki. Rzadko zdarzają się mecze, kiedy zespół oddaje 35 strzałów, w tym 11 celnych, a my dzisiaj tak 'dogrzaliśmy' Dawida Kudłę, że wyczyniał cuda w bramce. Ale w końcu mamy trzy punkty, choć ciężko wywalczone, tym bardziej smakują. Walka trwa dalej, przed nami kolejny mecz, w poniedziałek z Wisłą Kraków. Chcielibyśmy to wszystko rozstrzygnąć już w tym dniu. Ogromne słowa uznania dla drużyny - wiem z własnego doświadczenia, że takie mecze się trudno gra. Niby przewaga jednego zawodnika, niby są sytuacje, a piłka nie chce wpaść do bramki. Graliśmy też mądrze z tyłu i nie pozwalaliśmy Zagłębiu nawet na rozpoczęcie kontrataku. Jeśli chodzi o rzut karny Damiana Zbozienia, to tak się zdarza - nie tacy zawodnicy nie wykorzystują jedenastek. Ważne, że zawodnicy się tym jednak nie podłamali, czasami drużyny nie potrafią się podnieść po czymś takim. Chłodne głowy zdecydowały o tym, że mamy trzy punkty".

autor: Robert Pietrzak

Ekstraklasa: wyniki, tabele, strzelcy, terminarz

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama