Arka Gdynia. Utrzymanie w cieniu skandalu. Czas na puchary

Sensacyjny triumf w Pucharze Polski, awans do pucharów i zakończona sukcesem, choć pod ostrzałem krytyki, walka o życie w Ekstraklasie - tak wyglądał sezon w wykonaniu ligowego beniaminka, Arki Gdynia. O "kłopotach" z Ligą Europejską i Rafałem Siemaszką mówi w rozmowie z Interią trener gdynian Leszek Ojrzyński.

Rok temu Arkę do Ekstraklasy wprowadził trener Grzegorz Niciński, wychowanek klubu z Gdyni. - Chcielibyśmy utrzymać się bez rozpaczliwej walki do ostatniej kolejki o 14. miejsce - zapowiadał przed sezonem prezes klubu Wojciech Pertkiewicz. Tych oczekiwań piłkarze Arki nie spełnili, do końca bijąc się o pozostanie w lidze. - Ale wyszło tak, że skończyliśmy na 13., a nie na 14. miejscu - mówi Ojrzyński, który w trakcie sezonu zajął miejsce Nicińskiego.

Reklama

Znakomity start

Przed minionym sezonem zespół wzmocnił się Pavelsem Steinborsem, Dawidem Sołdeckim, Adrianem Błądem, Dariuszem Zjawińskim, Szymonem Lewickim i Adamem Marciniakiem. W grudniu ponownie z Lecha do Arki wypożyczony został Dariusz Formella. Doszedł też Luka Zarandia i Przemysław Trytko.

Nie wszyscy byli prawdziwymi wzmocnieniami. Zawiódł Zjawiński, który już w lutym rozwiązał kontrakt i przeniósł się do Pogoni Siedlce. Niewiele wnieśli do drużyny Zarandia i Trytko, Steinbors najczęściej siedział na ławce, bo między słupkami stał Konrad Jałocha.

Jaką drużynę zbudował na Ekstraklasę Niciński? - Będziemy mądrzejsi po pięciu kolejkach. Przekonamy się, gdzie jesteśmy - mówił prezes Pietrkiewicz. Arka zaczęła więcej niż dobrze. W pierwszych pięciu meczach rozbiła Wisłę Kraków i Ruch Chorzów, pokonała też Śląsk Wrocław, a w szóstej serii nie dała szans Legii w Warszawie.

Nowy trener na ratunek

Dalej nie było już tak rewelacyjnie. Zespół Nicińskiego wygrywał coraz rzadziej. Szkoleniowiec dociągnął z zespołem do kwietnia, ale po serii czterech porażek i klęsce 1-5 z Pogonią w Szczecinie został zastąpiony przez Ojrzyńskiego. Arka była niemal na dnie. Mniej punktów miał tylko Górnik Łęczna.

- Wszedłem tylko na dziewięć ostatnich kolejek. Drużyna była po serii wysokich porażek i trzeba było szybko działać, żeby tracić mniej bramek. Nie było łatwo, bo pierwszy mecz, derby z Lechią w Gdańsku, przegraliśmy. Dobrze, że konkurencja też traciła punkty - mówi Interii Ojrzyński.

Nowy trener Arki musiał bić się o życie w Ekstraklasie, jednocześnie odniósł życiowy sukces, niespodziewanie wygrywając finał Pucharu Polski z Lechem Poznań. Stało się jasne, że Arka zagra w pucharach, choć byłoby to dla klubu marnym pocieszeniem, gdyby miał wkroczyć na europejskie salony jako spadkowicz.

Gdynianie do ostatniej kolejki walczyli o ligowy byt. - Następnego dnia do mnie dotarło, że się utrzymaliśmy. Robota została wykonana. Ale trzeba zrobić wszystko, żeby drużyna wyglądała lepiej w nowym sezonie - podkreśla Ojrzyński.

Jakie były największe problemy jego zespołu? - Można by wymienić wiele, ale to już historia, nie lubię grzebać w przeszłości, choć wiadomo, że musimy to poddać analizie. Dziś już wiem, kto ma jakie braki i jakie rezerwy. Jesteśmy dopiero na początku drogi - dodaje trener Arki.

Afera z Siemaszką

Na finiszu Ekstraklasy Arka, a przede wszystkim jej napastnik Rafał Siemaszko, znaleźli się w ogniu krytyki. 30-letni piłkarz rozgrywał najlepszy sezon w karierze, zdobywając aż 11 bramek dla klubu z Gdyni. W kluczowym meczu z Ruchem zaliczył jednak "wtopę", strzelając gola ręką, czego nie widział sędzia Tomasz Musiał. Remis 1-1 oznaczał dla Ruchu spadek z ligi. Zawodnik nie miał odwagi przyznać się do oszustwa na boisku, ani poza nim.

- Miałem z nim duży problem. Dobrze, że przed samym meczem z Zagłębiem wyszedł na prostą. Strasznie to przeżywał, początkowo myślałem, że nie będę go brał pod uwagę na spotkanie z Zagłębiem. Na szczęście doszedł do siebie, wyszedł na mecz i strzelił gola w Lubinie - opowiada Ojrzyński. Właśnie wygrana w Lubinie, a wcześniej remis z Ruchem pozwoliły Arce zostać w lidze, ale skandal z Siemaszką odbił się głośnym echem.

- To jest chłopak, który rzetelnie podchodzi do pracy, oddaje serce. Popełnił błąd, sędziowie tego nie zauważyli. Goniliśmy wynik. Nie biegł do sędziego i nie pokazywał, że nie było ręki. Cieszył się tylko, że bramka jest uznana. Szkoda mi go było, bo każdy może taki błąd popełnić w ferworze walki. Potem wszyscy w niego strzelali. Nie takie gwiazdy robiły podobne numery - stara się bronić swojego piłkarza Ojrzyński.

Mocne strony

Siemaszko, pomijając skandal z końca sezonu, był najjaśniejszym punktem Arki w rozgrywkach. Mimo 30 lat na karku, nominowano go do miana odkrycia sezonu w Ekstraklasie. Nie najgorzej w bramce spisywał się Jałocha. W ośmiu meczach na 28 rozegranych zachował czyste konto. Na boisku spędził 2520 minut.

Uznaniem Nicińskiego, a potem Ojrzyńskiego cieszyli się też przede wszystkim: Mateusz Szwoch, Michał Marcjanik, Marcus Vinicius, Marcin Warcholak, czy Adam Marciniak. Szwoch grał najwięcej ze wszystkich - 2718 minut (36 spotkań) i został królem asyst. W sezonie miał siedem otwierających podań. Tylko o 17 minut mniej spędził na boisku Marcjanik (30).

Trzeba wzmocnień

Klub z Gdyni nie tonie w długach, ale nie jest też ligowym krezusem. 12-milionowy budżet to wszystko, na co stać Arkę. Tymczasem szkoleniowiec nie ukrywa, że konieczne są spore wzmocnienia. - Atak, skrzydła, środek obrony, środek pomocy... - wymienia szkoleniowiec.

Kończy się wypożyczenie Formelli, który wraca do Lecha Poznań, Miroslav Bożok wrócił już na Słowację. - Nie wiadomo, co z innymi wypożyczonymi, jak Mateusz Szwoch i Konrad Jałocha. Na razie się osłabiamy, a jeszcze nikt do nas nie przyszedł - martwi się Ojrzyński, który marzy o transferach, ale o nazwiskach na razie nie chce mówić. - Wiemy, kogo chcemy, przede wszystkim na naszą kieszeń - zaznacza.

Arka zagra w nowym sezonie w eliminacjach Ligi Europejskiej. Dla niektórych trenerów konieczność gry w Europie już w lipcu, a nawet pod koniec czerwca, to kłopot, a nie sukces. Arka zacznie 27 lipca od trzeciej rundy eliminacyjnej.

- Dla mnie to jest nowe doświadczenie, oby tylko takie kłopoty mieć. Ważne, że będziemy wtedy już po Superpucharze i pierwszych meczach ligowych. Więc przygotowujemy się normalnie, tak jak do ligi - mówi Ojrzyński.

- Choć oczywiście pewien "kłopot" mamy. Puchary zobowiązują do tego, żeby wzmocnić skład. Przydałby się ktoś z międzynarodowym doświadczeniem. Jeśli będziemy próbować szyć garnitur, szukając w niższych ligach, to niektórzy zawodnicy mogą nie wytrzymać presji i będzie blamaż - zaznacza.

Dopiero po konkretnych ruchach transferowych będzie można prorokować, na co będzie stać Arkę w nowym sezonie Ekstraklasy. Obecny skład, który póki co jeszcze się osłabia, zapowiada raczej kolejną bitwę w dolnej części tabeli.

Oceny zawodników za sezon 2016/17:

Imię i Nazwisko / Ocena kibiców / Ocena Interii

Konrad Jałocha    3,32     4

Rafał Siemaszko    3,26      4

Dominik Hofbauer    3,2      3,5

Mateusz Szwoch    3,13       4

Marcin Warcholak    3,11      3

Damian Zbozień     3,09      3

Antoni Łukasiewicz    3,07     3

Dariusz Zjawiński     3,06        2

Marcus Vinicius    2,96       3

Dariusz Formella     2,94       3

Tadeusz Socha     2,94      2,5

Adam Marciniak     2,93     3

Michał Marcjanik      2,9        3

Pavels Steinbors       2,88       2,5

Dawid Sołdecki      2,85       2,5

Adrian Błąd    2,85        2,5

Yannick Kakoko     2,8        3

Rashid Yussuff    2,75       2,5

Josip Bariszić     2,74       2

Przemysław Trytko     2,72       2

Luka Zarandia    2,71      2,5

Miroslav Bożok    2,7       3

Paweł Abbott      2,63       2,5

Krzysztof Sobieraj    2,54      2,5

Przemysław Stolc     2,5        2

Michał Nalepa    2,4         2

Lotto Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - kliknij!

Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Leszek Ojrzyński | Arka Gdynia | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje